Krwawy kantyk: cytatytłum. Paweł Korombel Cholernie dobrze wiem, jak być w pełni rozwiniętym, postrenesansowym, postdziewiętnastowiecznym, postmodernistycznym, postpopularnym pisarzem. Dekonstruować to nie ze mną, skarbie. Z tego wniosek, że ode mnie dostaniesz powieść jak się patrzy - z początkiem, środkiem i zakończeniem. Sięgając po mój produkt, możesz liczyć na wątek, krwiste (tak!) postaci, napięcie, pełny pakiet. Oooch, to jest jazda, Lestat Wspaniały. To dla mnie odpowiedni tytuł w tej książce. Jestem, jak się dobrze nad tym zastanowicie, wspaniały. I chyba jasne, że ktoś musiał to głośno powiedzieć
Ja podsuwam wam pod nos metafizyczną wizję stworzenia świata i wieczności, całą (mniej więcej) historię chrześcijaństwa i furę medytacji na temat najwznioślejszych chwil kosmosu i co w zamian słyszę? Nienawidzę mojej poetyki! Zbyt wiele od siebie wymagam! Motor duszy wibrujący na najwyższym biegu, ot, los myślącego wampira. Powinienem być gdzieś tam, wykańczać jakiegoś marnego typa, zlizywać jego krew jak lody z patyka. A ja nie. Książkę piszę.
I oczywiście, nie od dziś wiadomo, że jestem naprawdę niezły w czynieniu zła. Jeśli jeszcze nie umieściłem tego na koszulce, umieszczę. Tak naprawdę to nie chcę pisać niczego, czego nie można by tam umieścić. Tak naprawdę chciałbym pisać tylko na koszulkach. Tak naprawdę to chciałbym pisać całe powieści na koszulkach. Tak, żebyście, chłopaki, mogli mówić:'Ja noszę rozdział ósmy Lestata, to mój ulubiony; ach, widzę, ty nosisz szósty...'
I kim ja jestem, żeby się wypierać swojego powołania? Zaprzeczać temu, że jestem katolickim gadułą par excellence? Chodzi o to, że 'Kroniki wampirów' to MÓJ pomysł, i tylko wtedy NIE JESTEM potworem, kiedy się do was zwracam, i zresztą dlatego to piszę, to znaczy, potrzebuję was, nie mogę bez was oddychać.
Rozczłonkowano całe moje ciało i relikwie rozproszyły się po świecie, kawalątki wyschłych mięśni i ścięgien, kości i włosów złożono do złotych relikwiarzy, pojemników różnych kształtów, krzyży, monstrancji, niektóre fragmenty do wydrążonych krucyfiksów, inne do medalionów do noszenia na szyi.
Jego głęboka bezinteresowność, jego głęboka duchowość nie płyną jedynie z całkowitego oddania Chrystusowi, ale z doświadczeń przeżytych pod brzemieniem komunistycznej władzy. Ludzie zapominają. Tak, komunizm, to koszmarne nadużycia władzy i okrucieństwa, ale również szczytny kodeks moralny. I zanim tamte wielkie purytańskie formy rządzenia przesłoniły młode lata papieża, żył otoczony gwałtem, przemocą i przerażającymi okrucieństwami drugiej wojny światowej. Tak uczył się poświęcenia i odwagi. Ten człowiek zawsze, ale to zawsze, żył w świecie duchowym. Umartwienia i ubóstwo splotły się w jego biografii jak łańcuchy spirali DNA. Niebawem pojawią się techno-święci - jeśli już się nie pojawili - i zlikwidują biedę milionów zalewem odpowiednio rozdzielonych dóbr i usług. Łączność doprowadzi do likwidacji nienawiści i podziałów, kafejki internetowe nadal będą wyrastać jak kwiaty w slumsach Azji i Dalekiego Wschodu. Telewizja kablowa dostarczy nowe niezliczone programy rozległemu światu arabskiemu. Nawet Korea Północna nie oprze się świeżemu trendowi. wiem, dlaczego tak palisz się do Rowan, to pierwsza dorosła kobieta poza twoją matką, która potrafiła przykuć twoją ciekawość na dłużej niż pięć minut. I wiwat! Lestat odkrył przeciwną płeć!!! No, proszę, można zamówić kobietę w dorosłym rozmiarze!
nastoletnia kowbojka, szarpiąca struny gitary, skandująca - Gloria! - tupie w estradę, tłum wrzeszczy, porażający obraz aniołów, niezliczone potwory niewidzialnego, skrzydła, nie, nie widziałem tego, tak, widziałem, precz! - Gloria! - nie widziałem - Gloria! - Szarpię palcami trawę, chcę się dostać do wnętrza ziemi. (...) Patsy w różowych skórach, unosi ręce, oślepiające światło, skanduje: Gloria in Excelsis Deo! Moje ręce chciały jej całej, jej ciała pod wykrochmaloną bawełną, drobnych, krągłych bioder, piersi, bladej szyi, warg, intymnych części ciała, niesłychanie mokrych i czekających na moje palce, szczypałem ustami jej szyję, nie ważąc się na więcej niż poznawanie krwi pod skórą, podczas gdy palcami doprowadzałem ją do orgazmu, gdy jęczała i dyszała mi w twarz, gdy zesztywniała, kończąc, i gdy opadła bezwładnie na moją pierś.
Odejdźcie ode mnie, o śmiertelni, którzyście czystego serca. Odejdźcie ode mnie moje myśli, o dusze, które śnicie wielkie marzenia. Odejdźcie ode mnie wszystkie hymny chwały. Jestem magnesem potępionych. Przynajmniej na drobną chwilę. A moje serce krzyczy, moje serce nie zazna spokoju, moje serce nie spocznie, moje serce się nie podda... |