Krwawy kantyk: cytaty

tłum. Paweł Korombel

Tytułem wstępu: Oddajemy do rąk Waszych cytaty z książki wielce kuriozalnej. Wszelkie efekty uboczne, jakie mogą wystąpić podczas czytania, takie jak: duszenie się ze śmiechu, niekontrolowane drgawki, zaniki pamięci, halucynacje, utrata dobrego smaku, poczucie bezsensu istnienia, a także płacz i zgrzytanie zębów, nie są naszą załugą, a jedynie małą próbką tego, co stworzyła w swej ostatniej Kronice pani Rice, a Pan Korombel oddał w polskim przekładzie, chyba lekko robiąc sobie jaja przy okazji. Zresztą Krwawy kantyk wręcz zachęca do robienia sobie z niego jaj, sam robi czytelnika w jajo, i sprawia, że chce się obrzucić jajami autorkę i głównego bohatera/ głównych bohaterów. Od wszystkiego umywamy rączki, bądź co bądź. Zostaliście ostrzeżeni. :)



Chcę być świętym. Chcę zbawiać dusze milionami. Chcę czynić dobro jak świat długi i szeroki. Chcę zwalczać zło! Chcę, żeby moje posągi stały w każdym kościele. Mam na myśli figury naturalnej wielkości, metr osiemdziesiąt z hakiem, włosy blond, oczy niebieskie...
Zaraz, zaraz.
Wiesz, z kim masz do czynienia?
Bo może jesteś moim nowym czytelnikiem i nigdy o mnie nie słyszałeś?
No, jeśli tak, to pozwól, że ci się przedstawię, bo co jak co, ale autoprezentacja na początku każdej książki to dla mnie największa frajda.

[Lestat o sobie ]



Cholernie dobrze wiem, jak być w pełni rozwiniętym, postrenesansowym, postdziewiętnastowiecznym, postmodernistycznym, postpopularnym pisarzem. Dekonstruować to nie ze mną, skarbie. Z tego wniosek, że ode mnie dostaniesz powieść jak się patrzy - z początkiem, środkiem i zakończeniem. Sięgając po mój produkt, możesz liczyć na wątek, krwiste (tak!) postaci, napięcie, pełny pakiet.
Ze mną będzie ci jak w raju. Więc wyluzuj i łykaj stronkę za stronką. Nie pożałujesz. Myślisz, że nie pożądam nowych czytelników? No, to się dowiedz, skarbie, że na drugie imię mam 'Pożądliwy'. Muszę cię mieć!

[Lestat dalej o sobie]



Oooch, to jest jazda, Lestat Wspaniały. To dla mnie odpowiedni tytuł w tej książce. Jestem, jak się dobrze nad tym zastanowicie, wspaniały. I chyba jasne, że ktoś musiał to głośno powiedzieć

[i jeszcze...]



Ja podsuwam wam pod nos metafizyczną wizję stworzenia świata i wieczności, całą (mniej więcej) historię chrześcijaństwa i furę medytacji na temat najwznioślejszych chwil kosmosu i co w zamian słyszę?
"A co to niby za powieść? Kto ci kazał się pakować do nieba i do piekła?! Masz być kabaretowym czartem!'

[Lestat marudzi na swoich czytelników]



Nienawidzę mojej poetyki!
Co to za draństwo, że choćbym czytał książki wagonami, to i tak płodzę rzygowiny?!

[Lestat w końcu zaczyna być krytyczny wobec siebie :)]



Zbyt wiele od siebie wymagam! Motor duszy wibrujący na najwyższym biegu, ot, los myślącego wampira. Powinienem być gdzieś tam, wykańczać jakiegoś marnego typa, zlizywać jego krew jak lody z patyka. A ja nie. Książkę piszę.
To dlatego nie ma takich zasobów bogactwa i władzy, które mogłyby na długo mnie ukoić. Jestem piłeczką tańczącą w fontannie desperacji. Przecież to wszystko może nie mieć znaczenia. Te wykwintne francuskie mebelki z okuciami ze złoconego brązu i skórzanymi wstawkami tak naprawdę mogą się nie liczyć w wielkim planie stworzenia. Desperacja może cię dopaść i w komnatach pałacu, i rotacyjnej kawalerce. O trumnie nie wspominając! Ale daj sobie spokój z trumną, skarbie. Już nie jestem trumiennym wampirem, jak się to mówi. To bzdura. Chociaż nie twierdzę, że nie lubiłem tak sypiać, bynajmniej. Pod pewnymi względami nic nie może się równać z hardcore'owym posłaniem...

[Lestat to wampir z duszą, ale kiedyś duszę miały nawet żelazka :) ]




Doznałem gwałtu na psychice. Być w pełni dojrzałym wampirem po tym, jak się zobaczyło ulice nieba i piekła, to ciężki kawałek chleba. I wy, chłopaki, powinniście mi dać trochę metafizycznego luzu. Od czasu do czasu dopada mnie pragnienie, żeby NIE CZYNIĆ WIĘCEJ ZŁA!

[Lestat i jego trauma]



I oczywiście, nie od dziś wiadomo, że jestem naprawdę niezły w czynieniu zła. Jeśli jeszcze nie umieściłem tego na koszulce, umieszczę. Tak naprawdę to nie chcę pisać niczego, czego nie można by tam umieścić. Tak naprawdę chciałbym pisać tylko na koszulkach. Tak naprawdę to chciałbym pisać całe powieści na koszulkach. Tak, żebyście, chłopaki, mogli mówić:'Ja noszę rozdział ósmy Lestata, to mój ulubiony; ach, widzę, ty nosisz szósty...'

[pierwsze WTF?]



I kim ja jestem, żeby się wypierać swojego powołania? Zaprzeczać temu, że jestem katolickim gadułą par excellence? Chodzi o to, że 'Kroniki wampirów' to MÓJ pomysł, i tylko wtedy NIE JESTEM potworem, kiedy się do was zwracam, i zresztą dlatego to piszę, to znaczy, potrzebuję was, nie mogę bez was oddychać.

[a zawsze myśleliśmy, że to było dzieło Szatana :D]



Rozczłonkowano całe moje ciało i relikwie rozproszyły się po świecie, kawalątki wyschłych mięśni i ścięgien, kości i włosów złożono do złotych relikwiarzy, pojemników różnych kształtów, krzyży, monstrancji, niektóre fragmenty do wydrążonych krucyfiksów, inne do medalionów do noszenia na szyi.

[Każdy może mieć swój kawałek Lestata]



Jego głęboka bezinteresowność, jego głęboka duchowość nie płyną jedynie z całkowitego oddania Chrystusowi, ale z doświadczeń przeżytych pod brzemieniem komunistycznej władzy. Ludzie zapominają. Tak, komunizm, to koszmarne nadużycia władzy i okrucieństwa, ale również szczytny kodeks moralny. I zanim tamte wielkie purytańskie formy rządzenia przesłoniły młode lata papieża, żył otoczony gwałtem, przemocą i przerażającymi okrucieństwami drugiej wojny światowej. Tak uczył się poświęcenia i odwagi. Ten człowiek zawsze, ale to zawsze, żył w świecie duchowym. Umartwienia i ubóstwo splotły się w jego biografii jak łańcuchy spirali DNA.
Nic dziwnego, że nie potrafi się pozbyć głęboko zakorzenionej podejrzliwości wobec chaotycznego przesłania, jakie ślą żyjące w dobrobycie państwa kapitalistyczne. Po prostu nie potrafi pojąć, że dobroczynność może być naturalnym owocem obfitości, że wysublimowany ogrom wizji jest możliwy z punktu obserwacyjnego zbudowanego na fundamencie zdrowego zbytku, a bezinteresowność i wielka potrzeba niesienia pomocy innym rodzi się wtedy, gdy zaspokojono w nadmiarze wszystkie potrzeby.

[Drugie WTF?!]



Niebawem pojawią się techno-święci - jeśli już się nie pojawili - i zlikwidują biedę milionów zalewem odpowiednio rozdzielonych dóbr i usług. Łączność doprowadzi do likwidacji nienawiści i podziałów, kafejki internetowe nadal będą wyrastać jak kwiaty w slumsach Azji i Dalekiego Wschodu. Telewizja kablowa dostarczy nowe niezliczone programy rozległemu światu arabskiemu. Nawet Korea Północna nie oprze się świeżemu trendowi.
Znajomość obsługi komputera pozwoli na pełną i owocną asymilację mniejszości w Europie i Ameryce. Jak już wspomniałem, medycyna doprowadzi do wynalezienia tanich, nieszkodliwych substytutów kokainy i heroiny, w ten sposób eliminując całkowicie handel narkotykami. Wszelka przemoc niebawem ustąpi nieskończenie bardziej wyrafinowanym metodom wyrażania odmiennych opinii - debatom i wymianie wiedzy. Akty terroru będą uznawane za ohydne właśnie z powodu swojej sporadyczności, aż całkowicie ustaną.

[Lestat czasem pali dobre zioła]



wiem, dlaczego tak palisz się do Rowan, to pierwsza dorosła kobieta poza twoją matką, która potrafiła przykuć twoją ciekawość na dłużej niż pięć minut. I wiwat! Lestat odkrył przeciwną płeć!!! No, proszę, można zamówić kobietę w dorosłym rozmiarze!

[Mona dowala Lestatowi za jego szowinizm]



nastoletnia kowbojka, szarpiąca struny gitary, skandująca - Gloria! - tupie w estradę, tłum wrzeszczy, porażający obraz aniołów, niezliczone potwory niewidzialnego, skrzydła, nie, nie widziałem tego, tak, widziałem, precz! - Gloria! - nie widziałem - Gloria! - Szarpię palcami trawę, chcę się dostać do wnętrza ziemi. (...) Patsy w różowych skórach, unosi ręce, oślepiające światło, skanduje: Gloria in Excelsis Deo!
Czerń. Dokonało się. Jestem osobno. Tutaj. Czuję pod sobą trawę.
- Laudamus te - szepczę. - Benedicimus te. Adoramus te. In Gloria Dei Patris!

[Lestat egzorcyzmuje ducha Patsy - no bez jaj!]



Moje ręce chciały jej całej, jej ciała pod wykrochmaloną bawełną, drobnych, krągłych bioder, piersi, bladej szyi, warg, intymnych części ciała, niesłychanie mokrych i czekających na moje palce, szczypałem ustami jej szyję, nie ważąc się na więcej niż poznawanie krwi pod skórą, podczas gdy palcami doprowadzałem ją do orgazmu, gdy jęczała i dyszała mi w twarz, gdy zesztywniała, kończąc, i gdy opadła bezwładnie na moją pierś.

[Lestat&Rowan]



Odejdźcie ode mnie, o śmiertelni, którzyście czystego serca. Odejdźcie ode mnie moje myśli, o dusze, które śnicie wielkie marzenia. Odejdźcie ode mnie wszystkie hymny chwały. Jestem magnesem potępionych. Przynajmniej na drobną chwilę. A moje serce krzyczy, moje serce nie zazna spokoju, moje serce nie spocznie, moje serce się nie podda...
...krew, która uczy życia, nie uczy kłamstw, i miłość znów stanie mi się kazaniem, przyzwaniem, pieśnią.

[Ostatnie słowa Lestata dla potomności]