Fang Gang

Galeria


Madame_Kadamon


Eri

Konwent: Fang Gang

Lata: '80 XX w.

Rezydencja: Kalifornia, USA

Przywódca: Killer

Znani członkowie: Killer, Baby Jenks, Davis, Timm, Russ

Powieści, w których się pojawia: Królowa Potępionych

Opis Nie-Całkiem-Poważny: Najbardziej infantylne, skretyniałe wampiry, jakich świat widział. Myśleli, że wystarczy motor i włączone radio z piosenkami niejakiego Lestata, aby skutecznie straszyć śmiertelnych. Na szczęście długo nie zagrzali nigdzie miejsca.

Krótka historia: Nieformalna grupa wampirów, tworząca mały klan. Na czele tych rozmiłowanych w szybkich motocyklach i głośniej muzyce krwiopijców stał Killer, zmieniony jeszcze w latach '20 XX wieku. Kolejną wyróżniającą się postacią jest Baby Jenks, nieletnia prostytutka, zmieniona w wampirzycę przez Killera, po nieudanym zabiegu aborcyjnym. Baby Jenks zemściła się za swoje krzywdy na obojgu nieodpowiedzialnych rodzicach. Wampiry te były dość mobilną grupą, często zmieniały miejsce swego pobytu. W 1985 roku, słuchały muzyki Lestata, a Baby Jenks wybrała się do San Francisco, gdzie znalazła szczątki po spalonych w tajemniczych okolicznościach konwentach. Ją także dosięgła śmierć za sprawą Akashy, która rozpoczęła pogrom wśród własnych dzieci. Można się domyślać, że reszta Gangu zginęła w podobnych okolicznościach.

Cytaty:
Od czasu do czasu jechali do jakiejś wiochy, znajdowali jakąś porzuconą ruderę, w której gnieździło się paru meneli, facetów zupełnie jak jej tato, z baseballówkami na głowach i spracowanymi łapami w bliznach. I robili tam sobie ucztę z tych facetów. Zawsze możesz sobie podjeść na koszt takich typów, powiedział jej Ogier, bo wszystkim zwisa, co się z takim stanie. Uderzali szybko, raz-dwa! - pili krew w try miga, opróżniali tamtych do ostatniego uderzenia serca. To nie zabawa, tak torturować ludzi, powiadał Ogier. Trzeba było mieć dla nich współczucie. Robiło się swoje, potem paliło ruderę albo wyciągało ich na dwór, kopało dziurę po byku i wrzucało zewłok. A jak maskowanie odpadało, szło się na taki numerek: nacinało się palec, spuszczało swoją trupią krew na ranki, przez które wcześniej wyssało się ich do sucha, no i proszę! ranki znikały, jakby ich nigdy nie było. ŚWISKU-BŁYSKU! Nikt nigdy nie dałby rady tego wyczaić; wyglądało to na udar albo zawał.

Davis uwielbiał tańczyć. Wszyscy to uwielbiali, ale Davis przebijał w tańczeniu całą resztę. Chodziło się tańczyć na cmentarze, koło trzeciej w nocy, gdy już wszyscy się nakarmili, zakopali ciała i w ogóle. Stawiało się kaseciak na grobowcu i dawało na ful Wampira Lestata. 'Wielki dom sabatowy' to był dobry kawałek do tańczenia. O rany, ale to było super, kręcić się, obracać i wyskakiwać wysoko w powietrze albo chociaż patrzeć, jak Davis się rusza i Ogier, i Russ, jak kręcą się w kółko do upadłego. To dopiero był prawdziwy taniec umarlaków.