Ereszkigal
Królowa Potępionych- Lestat z MTVO ekranizacji Królowej Potępionych można było usłyszeć na długo przed rozpoczęciem zdjęć. Wierni i okazjonalni wielbiciele twórczości Anne Rice, wszelkiej maści miłośnicy mocnych wrażeń czy zwyczajni kinomaniacy , czekali na film z utęsknieniem i niecierpliwością , pamiętając dobrze jak wiele potrzeba czasu aby którakolwiek z powieści tej pisarki trafiła w łapki scenarzystów ( Wywiad z Wampirem doczekał się ekranizacji po 11 latach od wydania pierwowzoru, Królowa czekała 8 lat od premiery kinowej Wywiadu). Mając dobrze w pamięci Wywiad z Wampirem Neila Jordana- film niezwykle barwny, plastyczny i urzekający, dodatkowo okraszony bardzo dobrymi kreacjami aktorskimi Cruise'a, Pitta czy młodej Kirsten Dunst-oczekiwano że kolejna ekranizacja którejś z Kronik Wampirów będzie stała na podobnym poziomie artystycznym. Już ukazujące się w prasie czy głownie w internecie pierwsze wiadomości były raczej niepokojące. Mały budżet, dziwna obsada , pozbawiona udziału któregokolwiek z aktorów z Wywiadu. W końcu pierwsze zdjęcia, budzące kontrowersje co do wyglądu postaci i dziwaczności kostiumów. Jednak pojawienie się nieoficjalnej wersji scenariusza filmu wzbudziło kompletną konsternację, a większość miłośników Rice obezwładniło estetycznie. Nie jest to ostatecznie dobry film. Nie może być dobry z kilku względów: Ani sam pomysł ani tym bardziej scenariusz nie został skonsultowany z autorką (jak to miało miejsce w przypadku Wywiadu-Anne Rice była twórczynią pierwotnej wersji scenariusza filmu). Zapewne obawiano się jej ostrej ingerencji w produkcję, jaka miała miejsce w przypadku wcześniejszego filmu i związanych z tym konfliktów i perturbacji. Jasnym jednak jest, że Rice nie mogłaby zaakceptować podobnej papki, jaką zaserwowali nam tu scenarzyści. Mało tego, że powstały scenariusz jest jakimś wybrykiem mało bujnej wyobraźni panów Scott Abbott & Michael Petroni- to jeszcze dodać trzeba ,że całość została niemiłosiernie pocięta przy obróbce montażowej. Usunięto prawie połowę zamierzonych scen i dialogów tak, że akcja nie jest spójna. Wydarzenia następują po sobie skokowo , bez wyraźnej więzi logicznej, tak , że widz zadaje sobie po chwili pytanie: "Co to właściwie jest? Film fabularny czy teledysk? Aktorzy zatrudnieni w produkcji grają źle , wręcz koszmarnie, bez widocznego zaangażowania, bez dbałości o jakikolwiek wizerunek , głębie , rozwój postaci( zasługa to przede wszystkim tragicznego scenariusza jak mniemam, ale nie usprawiedliwia to miernej próbki talentu aktorskiej ekipy). Głównym bohaterem jest znany z Wywiadu wampir Lestat, który próbuje nam opowiedzieć swoja historię, od chwili gdy stał się wampirem w końcu XVIII wieku do czasów współczesnych , kiedy to owładnięty szaloną potrzebą ujawnienia prawdy o sobie światu i zabłyśnięcia jako gwiazda na firmamencie muzyki rockowej, budzi z uśpienia królową i matkę całego krwawego gatunku-Akashę. Na nowo narodzona dla świata monarchini sieje pustkę i zniszczenie, głównie wśród swoich dzieci, jednocześnie zapraszając Lestata do współrządzenia nad całym naszym uniwersum. Kreacja Lestata jest dla filmu kluczowa-wbrew tytułowi-i aktor grający ją musi wykazać się wielkimi zdolnościami w ukazywaniu całej skomplikowanej dosyć osobowości wampira. Niestety grający te role Stuart Townsend-młody aktor irlandzki, mający chyba dosyć skąpy dorobek filmowy-nie udźwignął tej postaci. Jest dosyć powolny, ospały, apatyczny, wręcz anemiczny jakby ten film wysysał z niego całą krew. Tytułową królową jest w owym filmie piosenkarka amerykańska- zmarła niedawno tragicznie- Aaliyah. Jej śmierć nastąpiła podczas zdjęć, skutkiem czego ilość scen w których się pojawia jest bardzo niewielka. Władczyni wampirów jest tu ukazana jako istota wielce prymitywna, kochająca zło i zabijanie, wręcz pławiąca się w śmierci kreatura, która nie oszczędza nikogo- jak w zwiastunie filmu-"wszystko czego chce to piekło na ziemi". Akasha więc sieje zamęt i zniszczenie gdzie tylko się pojawia, a jej szatański plan dotyczy wygubienia rasy ludzkiej na Ziemi w czym pomagać jej mają nieliczne, ocalałe wampiry z Lestatem na czele. Na kolejną czołową postać filmu wyrosła ni stąd ni zowąd Jesse- młoda dziewczyna z Londynu , która postanawia zabawić się w detektywa i wytropić pana Lestata. Jesse odnajduje pamiętnik Lestata , w którym opowiada on dzieje swego stworzenia. Trafu trzeba , że oboje dwukrotnie się spotykają i zakochują w sobie. Ale tego widz może się tylko domyślać, bo jest to wybitnie słabo ukazane. Mistrzem i nauczycielem Lestata jest Vincent Perez- znany francuski aktor( pamiętny choćby z Królowej Margot z Isabelle Adjani)-tym bardziej więc przykro patrzeć jak aktorzy tej klasy wygłupiają się, przyjmując role w podobnych filmach. Jego kreacja Mariusza to nic innego, jak wybitnie homoseksualny dziwak , który uważa że wampir powinien pędzić żywot z dala od człowieka, w ciemnościach nocy. Jego decyzja o uczynieniu wampirem Lestata doprawdy wzięła się chyba znikąd lub z impulsu, bo oczywiści nie ma o tym w scenariuszu ani słowa. Oprócz tych, są w filmie jeszcze inni bohaterowie mniej lub bardziej ważni: Strona techniczna filmu przedstawia się równie żałośnie jak reszta. Scenografia tyle o ile- żeby była. W porównaniu z Wywiadem-bardzo oszczędna i uboga, ale to raczej nie razi . Można nawet ją zaakceptować w pełni, jako że akcja osadzona jest głównie współcześnie. Podsumowując; film jest niczym w porównaniu do książki . Zabrakło całego, arcyciekawego życia Lestata przed jego przybyciem do Ameryki. Zabrakło legendy o powstaniu gatunku wampirów. Zabrakło kluczowych postaci. Twórcy scenariusza osią akcji uczynili niewłaściwe wydarzenia. Postacie działają bez motywacji i trudno dopatrzyć się między nimi silnych związków i zależności emocjonalnych. Krytycy film podsumowywali w 3 słowach: "krew , sex i rock'n roll". Jeśli chodzi o krew to serwowana jest tu umiarkowanie, nie w takich ilościach jak w Wywiadzie z Wampirem, czasem trzeba sobie przypominać kim właściwie są bohaterowie filmu. Sex jest obecny oczywiście sugerowany nie wprost, lecz w kilku podtekstach i w kilku scenach tchnących atmosfera pożądania-lecz w niczym nie przypomina klimatu swego wielkiego poprzednika, gdzie nawet pojedynczy gest Leststa czy Armanda epatował szalona pasją i namiętnością. Wreszcie muzyka- zaiste gra w tym filmie chyba pierwsze skrzypce- wręcz można ten film uznać za muzyczny. Muzyka ciężka, choć daleko jej do klasycznego gotyckiego brzmienia. Głośna , wrzaskliwa, pełna mrocznych tekstów, które lepiej chyba nadały atmosfery filmowi niż cała reszta. Towarzyszą jej krzyki mordowanych wampirów w barze ,na koncercie, wybuchy ognia wzniecane przez Akashę. Dobiega z wielkich głośników, telebimów na skrzyżowaniach ulic , jest po prostu wszędobylska i ogarniająca. I może to właśnie muzyka-Jonathan H. Davis & Richard Gibbs-zachęca do obejrzenia tego filmu, zwłaszcza fanów stylu Korna czy Marylin Mansona. Zawiedzie się więc fan Anne Rice , z utęsknieniem oczekujący tego filmu. |