Wiersze Łasicy

Prezentujemy wiersze Łasicy, naszej forumowiczki. Dotyczą one konkretnych bohaterów Kronik i daje się w nich wyczuć wyraźną inspirację pewnym filmem...:)

Polowanie (Wolfkiller przy robocie)


Znów biadolenie Owernii całej
Tak mi się mocno we znaki daje -
Wilcy pustoszą wioski górzyste,
Trzeba porządek zrobić z tym krajem.

Na koń już wsiadam, strzelbę nabijam
I szablą w ręku wprawnie wywijam
Brudna robota - wszystkie potwory,
Wszystkie straszydła tutaj zabijam.

Do lasu wpadam, co koń wyskoczy
Trwoży mnie jednak, co widzą oczy -
Bo wilczy sabat, ta zgraja sześciu,
Cały w mą stronę zaczyna kroczyć.

Sześciu mam braci i sześć mam wilków
Wszyscy się różnią a każdy skona -
W obliczu śmierci nowe imiona
Im nadam; Pierwszy już biegnie ku mnie

Witaj, Auguście srebrzystowłosy,
Nie szczekaj na mnie, dłużej nie zniosę
Tego - śmierć idzie, Ty.. nadal przeklinasz.
Wiesz, że to Twoja ostatnia zima?

Padł już Augusto i broczy ziemię
I Ty, kolejny - diabla nasienie
Spust już naciskam, wystrzał aż błyska
I już na wieki w lesie tym drzemiesz.

Z kolejnym bratem żadnych już nie mam
Problemów - niech lekka będzie mu ziemia
Od dwóch kolejnych czerwone śniegi,
A przed ostatnim - moment wytchnienia...

Nie! Czy naboje akurat teraz
Skończyć musiały się, czy wilk musiał
Właśnie w tej chwili na żebrach końskich
Skórę brązową zacząć rozdzierać?

Znienacka dwójka jeszcze przybywa -
Morderca koni ostrzem rażony
Pada, z nim razem koń dogorywa
I ze mną śmierć zaczyna wygrywać

Stary i ślepy wilk, tego tutaj
Jako pierwszego rad byłbym zgładzić
Za to wilczycy życie darować
Lecz obaj zginą - i nie ma rady

By stać się mogło inaczej - wtenczas
Rumak mój ducha w trzewia wyzionął
Nie zmartwychwstanie. A stary wyjec
Stygnie, posoką kropiąc czerwoną

Podobnie Ona - wzrok jej zgaszony
Lecz nawet teraz dumny, poważny.
Osiem jest trupów - widok to straszny...
Ale interes już załatwiony,
Pora więc wracać w rodzinne strony.

17. II, 2009, 03:48

Co Rzekłby Ludwikowi Jego Brat, Gdyby Ludwiś Załapał Kontakt z Zaświatów, aka 'Lament Nowoorleański'


Nie smuć się, bracie, nie Twoja wina
Ze tak się stało - boża przyczyna
Sprawiła, że wcześnie wziął mnie do siebie
Drogi mój bracie, jestem już w niebie
Stąd z niepokojem Cię obserwuję -
Śmierć żeś przechytrzył, tego winszuję -
Lecz Cię nie spotkam, czarna owieczko
W szeregach, którym Pasterz przewodzi
Bo tyś mu uciekł - dzieli nas wieczność
Wieczność, co długa jest, tak jak schody.

17. II. 2009, 04:13

Claudia


We wdzięcznym tańcu istotka mała
Złotych kosmyków uwalnia burzę
Podziwiaj urok kruchego ciała
Podziwiaj pląsy jej małych nóżek

Piruet - podskok - ukłon - dygnięcie
Rzekłbyś, że występ dobiegł już końca
Na Twe kolana pcha się zawzięcie
Tej małej damy postać kusząca

Pcha się, a uśmiech małej twarzyczki
Uśmiechem nimfy, anioła może?
Rumieniec pokrył gładkie policzki.
Czyżby? Nie widać.. Jej cera.. Boże!

Z radości tuli Twą szyję mocno
Dziecko, wciąż blade niby umarły
Kończąc tym ową zabawę nocną -
Dwa małe ząbki nitkę rozdarły.

23:05, 12.08.2008

Lestat


Dziś król życia bez świty pozostał.
Lichy giermek od niego odstąpił.
To nie miało się nigdy wydarzyć.
Król bez tronu. Bez berła. Bez twarzy.

To nie miało się nigdy wydarzyć.
Król, boleścią i smutkiem trawiony
Mrocznych myśli pasjanse układa.
W jego serce już żałość się skrada.

Żal, tęsknota za bujną przeszłością
Oraz wyrok wiecznego próchnienia
Któż by takim cierpieniom mógł sprostać?
Życia król, co bez świty pozostał?

Wielki pan, co pozostał bez świty
Ów monarcha bez tronu i berła
I bez jabłka, co członkiem elity
Mienił się, pławiąc w życia przepychu
Jego życie niczym metr koronki
Szytej nićmi zabawy i zbytku
Choć jej barwa daleka jest bieli.
To król życia, on silny jest czynem!
(próżno gadać, co każdy już widzi)
Czyn rozpustny to jednak tak wielce,
Że sam Bachus by mógł się powstydzić.

Ale Książę się wstydzi za niego.
Mrocznych myśli pasjanse układa.
Owa wieczność w koronce zaklęta
Co epoki swej czuje wciąż pęta
Choć minęła, w wieczności zanikła
I na dobre w historię się wrosła.
Któż by takim cierpieniom mógł sprostać?

01:04, 30.09.2008