Joan, artykuł z Mangazynu nr 3/2004

WAMPIRY w mandze i anime

Przybysze z innej kultury

W mitologii i legendach niemal wszystkich krajów świata funkcjonuje przekaz o nieśmiertelnych demonach, utrzymujących się przy życiu dzięki ludzkiej krwi. Demony te, w zależności od języka i regionu, mogą nosić przeróżne nazwy, jednak wszystkie posiadają zespół cech, który zwykliśmy określać mianem wampiryzmu. Interesująca nas tutaj najbardziej mitologia japońska legend takowych posiada jednakże niewiele. Wśród bohaterów podań z Kraju Kwitnącej Wiśni znajdziemy kappa i hannya. Kappa to jedynie wampiro-podobne stworzenia o zielonożółtej skórze, błoniastych dłoniach i stopach oraz wielkich oczach, żyjące w rzekach. Oprócz okradania okolicznych pól, kappa mają w zwyczaju wciągać do wody krowy lub konie i wysysać ich krew. Hannya to żeńska (choć bywają także męscy) odmiana wampira -zazwyczaj piękna, szalona kobieta, która po śmierci staje się demonem i żywi się krwią dzieci.

Stąd też wampiry, które oglądamy w anime, pochodzą raczej z mitologii europejskiej niż japońskiej (może z wyjątkiem najbardziej japońskiej Miyu). W tej pierwszej bowiem motyw wampira przewija się od wieków. Już starożytni Grecy i Rzymianie wymieniali w swoich mitach liczne podgatunki wampira - lamie, empuzy, sukkuby, larwy, lemury, strzygi, a nawet syreny. Wampiropodobne istoty nie były jednak ich pomysłem - pierwowzorem tego motywu była hebrajska, a może nawet mezopotamska Lilith - pierwsza żona Adama, wygnana z Raju i odtąd czająca się na rozstajach jako demon nękający dzieci oraz ciężarne kobiety.

Prawdziwą ojczyzną wampirów jest jednak słowiańszczyzna. Bułgarskie vepiry, rosyjskie upiry i polskie upiery gęsto zaludniają karty słowiańskich legend. Stąd też wywodzi się nazwa wampir. Terminu tego użyto ogólnie jednakże dopiero w XVIII wieku w odniesieniu do nocnych upiorów, zmarłych powracających zza grobu, by pić krew żywych. Do literatury, a więc i kultury, trafiły wampiry w okresie romantyzmu. Romantycy - zafascynowani wszystkimco tajemnicze, niewyjaśnione i wykraczające poza zakres zmysłowej percepcji - nadali motywowi nowy wymiar, przekształcając wampira, zredukowanego do tej pory do postaci budzącego jedynie przerażenie straszydła. Jednak na stałe do masowej świadomości odbiorców wampir trafił dopiero dzięki drugorzędnemu irlandzkiemu pisarzowi i znawcy transylwańskiej obyczajowości/ niejakiemu Bramowi Stokerowi. Od tej pory hrabia Dracula co jakiś czas przewija się pod najrozmaitszymi postaciami przez kulturę masową, tak jak przewija się przez nią także sam motyw wampiryzmu. Szczególnie filmowcy upodobali sobie wampiry jako swoich bohaterów, realizując własne pomysły na wampiryzm bądź sięgając do pierwowzoru stworzonego przez Stokera. Na szczególną uwagę zasługują nawiązujące do Draculi filmy "Nosferatu" Friedricha Wilhelma Murnaua, jego o dziesięć lat późniejszy remake "Nosferatu-Wampir", nakręcony w 1978 roku przez Wernera Herzoga oraz powstały w 1992 roku "Bram Stoker's Dracula" Francisa Forda Coppoli. O ile Murnau i Herzog jedynie luźno nawiązywali do powieści Stokera, budując własne wizje będącego przekleństwem wampiryzmu, o tyle film Coppoli jest wierną ekranizacją powieściowego pierwowzoru. Wzbogaca go jednak o nowe aspekty i interpretacje, dzięki czemu dziewiętnastowieczny horror przekształca się w piękną metaforę - opowieść o potępieniu i odkupieniu, o miłości silniejszej niż śmierć.

Prawdziwą rewolucję w świecie wampirów wywołał w międzyczasie niejaki Lestat de Lioncourt, powołany do życia przez amerykańską pisarkę Annę Rice bohater rozbudowanego cyklu powieści o wampirach, noszącego wspólny tytuł "Kroniki Wampirów". Rice nie tylko postawiła na głowie wszystkie tradycyjne wyobrażenia o wampirach, ale też bardziej niż kiedykolwiek zbliżyła wampira do istoty ludzkiej. Otwierająca ten cykl powieść "Wywiad z wampirem" została w 1994 roku z powodzeniem sfilmowana przez Neila Jordana, w tym samym roku przeniesiona również na karty mangi przez Uboh Shinohare, a rok później zilustrowana niestety jedynie w kilku pięknych mangowych szkicach przez Mamiyę Oki. Stąd dzieli nas już tylko jeden krok, by przyjrzeć się na przykładzie kilku reprezentatywnych tytułów, jak przedstawiane są wampiry w anime i mandze...

Libera me, domini
wampir tragiczny

Od czasu, gdy romantycy wprowadzili na scenę wampira uczłowieczonego i udrapowali na nim romantyczny płaszcz tragizmu, trudno byłoby znaleźć w literaturze czy sztuce wampira jedynie pod postacią krwiożerczego monstrum. Współczesny obraz wampira ewoluował do postaci dżentelmena i znużonego egzystencją oraz zmieniającymi się dekoracjami kolejnych epok światowca, umysłowością i wrażliwością nie różniącego się niczym od istot ludzkich. Wręcz przeciwnie - wampir stał się pojemną metaforą naszych zmagań wewnętrznych, egzystencjalnych konfliktów, metodą oswajania ciemnej strony ludzkiej natury, ucieleśnieniem tragizmu ludzkiej egzystencji i wiecznego, acz niedoścignionego marzenia o nieśmiertelności.

Także wampiry pojawiające się w anime - czerpiącym w tej tematyce przecież głównie z mitologii zachodniej, czyli generalnie obcej - nie są bynajmniej pozbawionymi zdolności myślenia czy odczuwania potworami. Współczesna kultura masowa - a zatem i anime kreuje wampira tragicznego, rozdartego pomiędzy naturą myśliwego i mordercy a resztkami człowieczeństwa walczącego o przetrwanie. Wampiryzmjawi się nierzadko jako przekleństwo, kara, cena ponoszona za ponadnaturalne postrzeganie świata i tak upragniona przez ludzkość nieśmiertelność. Meyer Link (Vampire Hunter D) jest wprawdzie mordercą, ale potrafi też kochać (z wzajemnością zresztą) i o uczucie walczyć, pomimo beznadziejności sytuacji, w jakiej znajduje się on i jego ukochana. Jednakże Meyer wzdraga się przed wprowadzeniem Charlotte do swojego świata - wampiryzm jest w jego oczach wiecznym cierpieniem, którym nie chce obarczać ukochanej kobiety, mimo jej usilnych próśb. Przeistoczenie się w wampira oznacza bowiem wbrew pozorom zerwanie więzi ze światem ludzi, ze wszystkim, co stanowi o istocie człowieczeństwa, jest przejściem na "d ruga stronę", do świata ciemności (tej metaforycznej, jak i tej dosłownej). Człowiek przemieniony w wampira z potencjalnej ofiary staje się łowcą. By przetrwać, musi od rzucić swoją ludzką naturę, musi złamać jedno z największych tabu - pić krew.

Faza przejściowa od człowieczeństwa do wampiryzmu może trwać bardzo długo i przebiegać problematycznie, jeśli młody wampir nie jest w pełniświadomy swojej nowej natury lub jeśli nie potrafi pożegnać się ze swoim dotychczasowym bytem. Takim wampirem jest niewątpliwie Victoria Seras z "Hellsinga", która wampirem staje się niekoniecznie w wyniku własnego pragnienia, a raczej wybiera żywot krwiopijcy zmuszona przez okoliczności. Problemem dla Victorii staje się nie sama przemiana, a późniejszy proces oswajania się z własnym wampiryzmem. Niczym Louis z powieści Annę Rice młoda policjantka miota się pomiędzy swoim nowym
- trochę jakby napawającym ją samą lękiem - stanem a rozpaczliwymi staraniami o zachowanie tego wszystkiego, co jeszcze pozostało w niej z człowieka. Victoria do tego stopnia boi się zatracić resztki człowieczeństwa, że początkowo odmawia picia krwi pod jakąkolwiek postacią i dopiero perswazje Alucarda, który jest dla niej niczym wyrocznia, są w stanie ją przekonać. Victoria jest przerażona faktem, iż ludzie unikają jej towarzystwa, tak samo jak przeraża ją łatwość, zjakąAlucard posuwa się od eliminacji sztucznych wampirów do masowego mordowania ludzi, nawet jeśli są to wrogo nastawieni żołnierze, mający za zadanie zniszczyć ich oboje. Problemy z zaakceptowaniem własnej natury, a przy tym i przeznaczenia ma również Miyu (Vampire Princess Miyu) w okresie transformacji, gdy budzi się w niej pragnienie picia krwi. Jakkolwiek bardzo dziewczynka by się nie starała, pragnienie to okazuje się ostatecznie silniejsze niż wszelkie próby przeciwstawienia się mu, zanegowania jego istnienia, przerażenie czy nawet odraza. Miyu ulega w końcu nie tylko swojemu przeznaczeniu - ma stać się wampirem-strażnikiem, odsyłającym winny wymiar ukrywające się w świecie ludzi i żyjące ich kosztem demony - ale też instynktowi wampirycznemu, który każe jej pić krew, by przeżyć - Miyu nie cofnie się nawet przed piciem krwi własnej matki.

Skrajnym wypadkiem, aczkolwiek nieco różniącym się od pozostałych przykładów odrzucanego wampiryzmu, jest Shido Tatsuhiko, bohater serii "Midnight Detective NightWalker". Rozterki początkującego wampira - ból pożegnania ze światem żywych i dotychczasową egzystencją prezentuje tu zdecydowanie Riho. W przypadku Shido sytuacja jest odwrócona - wiadomo wprawdzie bardzo niewiele o okolicznościach,w jakich Shido stał się wampirem i jak znosił okres przejścia pomiędzy ludzką i wampirzą naturą (nie pamięta on niemalże nic ze swego śmiertelnego życia). Jednakże fragmenty wspomnień Shido już jako wampira (szczególnie te całkiem świeże, związane z okolicznościami śmierci rodziców Riho) i jego teraźniejszą egzystencją wskazują wyraźnie na to, iż odrzucenie wampiryzmu nie nastąpiło na początku, ale pojawiło się dopiero później i kazało dotychczasowemu mordercy zmienić się w przychylnego ludziom, "cierpiącegona wampiryzm" demona, który do tego stopnia neguje swoją tożsamość, iż nie waha się z przekonaniem określać sam siebie mianem człowieka - choć przecież jest świadomy tego, iż balansuje na granicy dwóch światów i do świata ludzi nigdy nie uda mu się powrócić. Walcząc z breed i przeciwstawiając się Cainowi, Shido nie tylko pragnie chronić ludzkość i na dobre odciąć się od swojej krwawej przeszłości. Walka z breed, a potem z byłym mentorem i kochankiem nabierają tu symbolicznego wymiaru ponownego zanegowania własnej natury jako wampira. Niemniej jednak idylla, w jakiej żyje Shido, jest zbudowana na bardzo kruchym i niepewnym gruncie - otóż Shido może zachować swoje tak cenne człowieczeństwo tylko nie zabijając by przetrwać, co udaje mu się jedynie dzięki Yayoi. Co jednak stanie się z Shido, gdy tej zabraknie? Jaką możliwość wyboru miałby gdyby jej w ogóle nie było? Tego film już nie rozstrzyga, a piękna, acz nierealna iluzja wampira, który nie chce być wampirem i wyrzeka się swojej natury, nie zostaje w żaden sposób zmącona.

Przypadkiem nieco odosobnionym jest D (Vampire Hunter D), który sensu stricte wampirem nie jest/ a jedynie pół wampirem, pół człowiekiem. D nie należy w pełni do świata wampirów, bo w pełni wampirem nie jest. Nie należy również do świata ludzi ze względu na domieszkę wampirzej krwi, dającej mu pewne przywileje, które z drugiej strony można by uznać za przekleństwa obce ludzkiej naturze, które automatycznie stawiają go poza nawias społeczności śmiertelników. Sami śmiertelnicy zresztą zdecydowanie D poza tenże nawias stawiają, odrzucając "odmieńca", co znajduje najlepszy wyraz podczas sceny w miasteczku, w którym D kupuje konia. I tak ludzie widzą w D wampira, choć wampirem nie jest, natomiast w pełni wampirem być D nie może i nie chce. Brak określonej tożsamości i przynależności skazuje D na bytowanie na granicy światów i wieczną samotność, która jest bodajże najtragiczniejszym elementem jego egzystencji.

Na podstawie samej mangi, z pominięciem anime w którym rzecz taka nie ma miejsca, pozwolę sobie na zaliczenie do wampirów tragicznych również Alucarda - kolejne wcielenie transylwańskiego hrabiego Draculi. Pewne fragmenty mangi wskazują na to, iż nasz protagoni-sta kryje za swym prześmiewczym i wysoce cynicznym obliczem również jakiś dramat. Jednakże tragizm Alucarda będzie zupełnie innej natury - będzie się wiązał raczej z pewnymi okolicznościami zewnętrznymi, które niejako "wmusiły" wampira w położenie, w jakim się obecnie znajduje, niż zjakimikolwiek rozterkami dotyczącymi wewnętrznych zmagań pomiędzy wampirzą naturą a resztkami człowieczeństwa.

Search and destroy,
wampiry i łowcy

Tam gdzie wampiry, będą rzecz jasna i łowcy. Łowcy jednakże nietypowi. Ciekawy m zjawiskiem jest zamiana miejsca, jaka nastąpiła w wielu seriach — wampiry same stały się łowcami, unieszkodliwiającymi swoich pobratymców z różnych pobudek, często nie do końca wyjaśnionych. Ciągle jeszcze nie wiadomo, z jakich przyczyn Alucard pracuje dla organizacji Hellsing. Z pewnością nie znosi on tworzonych w nienaturalny sposób wampirów, uznając je za obrazę własnego gatunku, z pewnością kocha walkę i szuka godnego przeciwnika oraz prawdziwego wyzwania. Dlaczego jednak dumny i tak potężny wampir godzi się pozostawać na usługach człowieka, skoro życie ludzkie nie ma dla niego większego znaczenia? Pozostaje to ciągle zagadką, która
- miejmy nadzieję - doczeka się wyjaśnienia. Łowcą-wampirem jest też oczywiście Victoria. Jednakże tam, gdzie Alucard wręcz bawi się ze swoimi ofiarami, Victoria początkowo waha się - freaks wyglądają jak zwykli ludzie, a przecież sama Victoria ciągle czuje się bardziej człowiekiem niż wampirem.

Niczym Blade na inne wampiry poluje również dhampir D - domniemany syn Draculi i śmiertelnej kobiety. Podobnie jak Alucard, D nie stara się chronić ludzi (przynajmniej świadomie), wiedząc, że nie może liczyć na ich wdzięczność, ale podejmuje się kolejnych wyzwań za słoną zapłatę. Niemniej jednak samotnik D potrafi żywić cieplejsze uczucia dla poszczególnych przedstawicieli gatunku ludzkiego, czego najlepszym przykładem może być jego przyjaźń z Leilą.
I tu w zasadzie kończą się przykłady wampirów polujących na inne wampiry. Pozostałe wypadki dotyczą raczej istot nie będących w pełni wampirami lub reprezentujących inny rodzaj wampiryzmu (choć w sumie pojawiające się w "Hellsingu" freaks również w pełni wampirami nie są, odpowiadają jednak w największym stopniu zespołowi cech przypisywanych wampirom).

Najbliżej prawdziwie wampirycz nych polowań jest bohaterka krótkiego filmu Kitakubo Hiroyuki. Saya, dziewczyna-wampir, ostatnia przedstawicielka swojego gatunku, z niebywałą zręcznością i równie wielkim okrucieństwem morduje - powstałe w wyniku Blood Projekt - Teraptoroidy. Sprawiający wrażenie jedynie fragmentu historii film nie wyjaśnia ani w jaki sposób doszło do powstania tych przerażających istot, ani powodów, dla których Saya je ekstermi-nuje, choć przecież powinny być jej bliższe niż ludzie. Tym bardziej, że raczej ponura i aspołeczna dziewczyna trzyma ludzi na dystans i jest w stosunku do nich raczej oschła. Saya bynajmniej nie stara się pomóc szkolnej pielęgniarce wręczając jej pistolet, którym ta ostatnia może jedynie w razie potrzeby skrócić swoje męki.

Dlaczego zatem Saya w ogóle pracuje z ludźmi i - jakkolwiek by było - na korzyść ludzi? By naprawić błąd, jakim był Blood Project? Jeśli tak, to kto ostatecznie bliższy jest Sayi - Teraptoroidy czy ludzie? Jak już wspominałam, dziewczyna nie wydaje się darzyć gatunku ludzkiego cieplejszymi uczuciami, tak samo, jak nie darzy nimi swoich ofiar. A jednak w jednej z końcowych scen widzimy smutek malujący się na jej twarzy, gdy patrzy na umierającego potwora. Samotność zdaje się być typową bolączką wszystkich łowców...

Do grona łowców należą również stworzona przez Narumi Kakino-uchi wampirza księżniczka Miyu oraz protagonista NightWalkera, prywatny detektyw Shido. Żadne z nich nie tropi jednakże innych wampirów. Zmuszona przez przeznaczenie i obudzona przez zew krwi do wampirzej egzystencji i roli strażnika między światami ludzi i demonów Miyu odsyła na drugą stronę żywiące się ludzkimi pragnieniami shinma. Miyu chroni ludzi przed zbiegłymi demonami, ale też bierze coś w zamian - krew. Tak jak D żąda za swoją pomoc zapłaty w złocie, tak Miyu bierze w zamian życie, chroni i jest zagrożeniem zarazem, choć raczej uwodzi ludzi swą niewinnością i wdziękiem nastoletniej dziewczynki, niż przeraża. Tym bardziej, że melancholijna Miyu spełnia jedynie ludzkie marzenia, sny i tęsknoty, gdy ofiarowuje im wieczny sen. Najbardziej świadomie pomagającym ludziom łowcą jest Shido, który niszczy breed - żywiące się mięsem ludzi i zwierząt bądź jedynie ludzką energią demony. Shido świadomie wybiera swoje zajęcie, jako rodzaj zadośćuczynienia za wcześniej popełnione morderstwa i wyraz zerwania z naturą wampira.

            

We all live under the cover of night - inne formy wampiryzmu

Wampiry polują na ludzi, wampiry stają się łowcami - wampiry polują na inne wampiry. Świat jest pełen wampirów? Okazuje się, że niezupełnie... Świat wampirów ma swoją hierarchię, podział na arystokratów i mało istotne, przeciętne masy. Wampirów mogących poszczycić się wyjątkowymi zdolnościami i nietuzinkową osobowością jest jednak niewiele. Jeśli przyjrzymy się uważniej kilku najbardziej znanym i wymienionym już powyżej tytułom, stwierdzimy ze zdumieniem, że świat nocnych łowców wcale nie jest tak gęsto zaludniony. Wampiry są samotnikami, ale są na tę samotność skazane głównie przez brak jakichkolwiek innych, mogących dorównać im samym przedstawicieli tego samego gatunku. I tak w „Hellsingu" (poza arystokratycznym cynikiem Alucardem) prawdziwe wampiry praktycznie nie istnieją, jeśli nie liczyć Victorii, która jak wiadomo przez Alucarda właśnie stworzona została, zapożyczonej od Annę Rice dziewczynki-wampira Heleny (tu rzecz ciekawa: Helena wspomina o istnieniu innych wampirów, nigdy jednak nie dowiadujemy się o nich niczego bliższego ani nie mamy okazji ich zobaczyć) i pechowego Incognito (o ile ten w ogóle jest wampirem), który pojawił się nie wiadomo skąd i równie szybko zniknął. Podobnie i w świecie wykreowanym przez panią Kakinouchi, Miyu jest jedynym wampirem, na którego się natkniemy. D spotyka na swej drodze więcej przedstawicieli tego gatunku, jak można się domyślić/ lecz oglądając film widzimy ich tylko dwoje; samego głównego bohatera nie licząc/ który jak wiadomo wampirem w pełni nie jest. Ostatnim oryginalnym wampirem jest również Saya/ bohaterka "Blood - The Last Vampire". Nieco lepiej mają się wampiry w „NightWalkerze", chociaż mamy ich tutaj zaledwie czworo: najstarszego Caina, „stworzonego" przez niego, ponaddwustuletniego Shido, Riho, która wampirem staje się właściwie na naszych oczach, oraz pewną bezimienną dziewczynkę-wampira, pojawiającą się zaledwie w jednym odcinku. Gdzie są pozostałe wampiry, skąd wzięły się obecne? To kolejna zagadka, którą można by zrzucić na karb uproszczenia fabuły, chęci uniknięcia wprowadzania niepotrzebnej plątaniny imion i drzew genealogicznych oraz większej liczby postaci drugoplanowych.

Cóż zatem wypełnia ten pusty świat pijących krew samotników? W to miejsce wkraczają inne formy wampiryzmu lub wampiry nie w pełni odpowiadające tradycyjnej definicji krwawego upiora, jaką powszechnie znamy. Pojawiają się tu gatunki w wielu wypadkach podrzędne, mające z wampirami pewne cechy wspólne. Najbliższe definicji wampira są najprawdopodobniej freaks - „sztuczne" wampiry, powstające w wyniku wszczepienia chipa, a nie tradycyjnie, w drodze naturalnego dla wampiryzmu cyklu fizycznej śmierci i ponownych narodzin, odbywających się poprzez wymianę krwi pomiędzy człowiekiem a wampirem (jak to miało miejsce w wypadku Victorii). Freaks posiadają wprawdzie nadnaturalne zdolności i odczuwają też potrzebę picia krwi, nie dorównują jednak siłą i możliwościami oryginałom. Z tego powodu bracia Valentine nie są w stanie pokonać Alucarda ani Victorii - ba, nie są nawet w stanie wygrać z doskonale przeszkolonym Walterem. Nic dziwnego, że Alucard traktuje freaks jako obrazę dla wampiryzmu w ogóle, jak źle wykonany masowy produkt, dla którego żywi pogardę niczym starożytna Akasha dla młodego pokolenia wampirów w Kronikach Rice. Bliskie wampirom są też Teraptoroidy, powstałe w wyniku wymieszania krwi człowieka i wampira. Teraptoroidy mogą przybierać ludzką postać, pod którą się przez większość czasu ukrywają. Mogą też przeistaczać się w odrażające monstra, wyposażone w kły i żądne ludzkiej krwi. Interesujące jest, że z jednej strony najbardziej przypominają one wampiry, z drugiej strony natomiast są też najbardziej zbliżone do zdezaktualizowanego wyobrażenia wampira jako potwora, tak pod względem psychiki, jak i formy. Dalej od definicji tej odchodzą już breed i shinma. Breed potrzebują ciała, by móc egzystować i poruszać się w świetle dziennym. Niektóre z nich żywią się również ludzkim lub zwierzęcym mięsem (a więc i krwią) - co zbliża je do wampirów (warto również zauważyć, że w niektórych wierzeniach ludowych pewne gatunki wampira nie piją krwi, lecz właśnie żywią się mięsem ludzi lub zwierząt), inne natomiast zadowalają się życiową energią istot ludzkich, co upodabnia je do shinma. Shinma w "Vampire Princess Miyu" z kolei czerpią silę z ludzkich marzeń i powstającej w ten sposób energii. Ani breed, ani shinma nie piją krwi sensu stricte, niemniej jednak kradzież energii można uznać za pośrednią formę wampiryzmu, który jest także utożsamiany metaforycznie z utrzymywaniem się przy życiu kosztem innych istot. Breed i shinma mogą zatem reprezentować pewien wyodrębniony przejaw wampiryzmu. Ciekawym faktem pozostaje to, iż zarówno strażniczka Miyu, jak i wampir Shido nieraz utożsamiani są z tymi, na któ rych polują. "Jaka jest właściwie róż nica między nami? Wszyscy żyjemy pod osłoną nocy"- powie Shido jeden z breed, tak samo, jak shinma często identyfikują Miyu jako przynależącą do tego samego gatunku co one, mimo że zarówno Shido, jak i Miyu zdecydo wanie tożsamość tę odrzucają.

Dust to dust, co szkodzi współczesnemu wampirowi

Tak samo jak wampiry zmieniły się w przeciągu całej swojej kariery w kulturze, tak i zmieniły się i zmodernizowały metody, jakimi można na dobre pozbawić je życia. Tradycyjne i przestarzałe osinowe kołki, czosnek, krzyże i święcona woda zostały odstawione do lamusa i mogą dzisiaj stanowić co najwyżej zabawny, acz nieprzydatny ozdobnik, jeśli pojawiają się w historiach o wampirach. Odkąd Annę Rice zrewolucjonizowała na dobre definicję wampiryzmu, odrzucając przestarzałe rekwizyty, szanujący się wampir nie będzie miał nic przeciwko czosnkowi, nie cofnie się na widok krzyża ani nie zawaha się wejść do kościoła, nie będzie wił się w mękach pod działaniem święconej wody, a osinowy kołek to zdecydowanie za mało, żeby definitywnie posłać go na tamten świat. Jak zatem bronić się przed stanowiącymi zagrożenie krwiopijcami? Problem ten znalazł w anime i mandze różnorakie rozwiązania. Wiadomo, że wampiry najbardziej obawiają się dwóch rzeczy: promieni słonecznych i ognia. Nie zawsze jednak, jak się okazuje. Wampirzyca Miyu swobodnie porusza się w dzień bez konieczności jakiejkolwiek osłony, podobnie jak Saya z „Blood - The Last Vampire". Wampiry z „NightWalkera" mogą spacerować już o wczesnym zmierzchu bądź w pochmurne dni i często widujemy Shido z podniesionym kołnierzem płaszcza i w oku larach przeciwsłonecznych, przechadzającego się podczas dnia, czy Riho z parasolką w deszczowy dzień5'. Jako dhampir, D może również swobodnie przemieszczać się w dzień, jednakże dłuższe przebywanie na słońcu wyczerpuje jego siły i tylko zakopanie się w ziemi na pewien czas może je zregenerować. Problemy z promieniami słonecznymi ma już Meyer Link, który jednak potrafi przez jakiś czas wytrzymać ich działanie na swojej skórze. Zdecydowanie słońca nie lubią natomiast Alucard i Victoria, którzy w dzień śpią, jak na tradycyjne wampiry przystało, a podróżują zamknięci w swoich trumnach, niczym hrabia Dracula w powieści Stokera (tyle, że nie statkiem, a samolotem — postęp techniczny wkrada się wszędzie).

Jak już wspomniałam wyżej, wampiry można zgładzić także za pomocą ognia. W omawianych tutaj seriach sceny takie zdarzają się jednak bardzo rzadko: samospaleniu ulega jeden z braci Valentine w "Hellsingu", w ogień wrzuca też ciało swojego wampirzego antagonisty detektyw Shido.

Zabić lub osłabić wampira może także oczywiście duży i gwałtowny ubytek krwi. Dlatego jedynym sposobem na eliminowanie Teraptoroidów jest pozbawienie ich w bardzo krótkim czasie dużej ilości życiodajnego płynu, co Saya osiąga za pomocą katany - broń palna nie wystarcza w tym wypadku. Podobnie poważne rany osłabiają Shido, który musi wtedy od razu uzupełnić ubytki. Jedną z tradycyjnych metod mordowania wampirów, jakie nie wyszły jeszcze z użycia, jest pozbawianie ich głowy. Sposób ten zostaje jednak wykorzystany tylko raz przez Shido.

Woda święcona, krzyże i czosnek nie mają oczywiście żadnego zastosowania i nie robią nocnym łowcom najmniejszej krzywdy. Miyu śmieje się ze spirytualistki próbującej użyć przeciwko niej święconej wody; Alucard, Victoria i Shido mogą bez przeszkód wejść do każdego kościoła (słynna jest już ilustracja z Alucardem trzymającym w zębach krzyż, a co zabawniejsze i bardziej paradoksalne - organizacja Hellsing walczy z wampirami dopingując się - choćby tylko słownie - boskim wsparciem...), krzyż nie ma też żadnego działania na Sayę. Czosnek pojawia się tylko raz w "NightWalkerze" i służy raczej wywołaniu komicznego efektu niż jakiejkolwiek próbie ochrony.

Pozostaje jeszcze jeden ciekawy fakt. W "Hellsingu" na wampiry używa się broni palnej ładowanej często święconym srebrem. Według wszelakich podań i mitów, święcone srebrne kule są standardową bronią przeciwko wilkołakom, ale nigdy nie wymienia się tego rodzaju broni jako skutecznej przeciwko krwiopijcom. Niemniej jednak niektórzy badacze tematu łączą wampiryzm z likantropią. Nic jednak nie wskazuje na to, by twórcy "Hellsinga" świadomie mity te połączyli. Jeszcze dziwniejszy jest fakt, iż broń ta na wampiry raczej... nie działa, a przynajmniej na wampiry wyższej klasy, jak Alucard.

Zgodnie z mitami i legendami, wampiry animowane mogą pochwalić się też pewnymi nadnaturalnymi zdolnościami. Bieganie po dachach i skoki na duże wysokości stały się już standarŹdową umiejętnością. Nadludzką siłą dysponują Alucard i Victoria, posługujący się bronią, z której przeciętny śmiertelnik (w przypadku Victorii nawet nieprzeciętny) strzelać by nie mógł; Saya natomiast bez trudu otwiera ciężkie drzwi hangaru i całkiem nieźle stawia opór dużo silniejszym przecież Teraptoridorom. Możliwość zmiany formy posiada jednak jedynie Alucard. Poza tym, wampiry przemierzające świat anime nie różnią się wyglądem na pierwszy rzut oka wiele od ludzi lub wcale się od nich nie różnią: wampiry w "Hellsingu" mają jedynie czerwone oczy, Miyu i Shido zmieniają kolor tęczówek na złoty w momencie, kiedy używają swych nadludzkich mocy, wampiry w „Vampire Hunter D" mają nieco szpiczaste uszy, Saya natomiast wyglądem nie różni się od zwykłej nastolatki. Jedynie te niższe formy wampiryzmu mogą jeszcze przyjmować mniej lub bardziej przerażające kształty. W związku z tym nasuwa się pytanie...

Czy boimy się jeszcze wampirów?

Jeśli przyjrzymy się wymienionym wyżej pozycjom i ich bohaterom, możemy zastanowić się, czy wampiry tak naprawdę jeszcze nas przerażają? Wprawdzie od czasów wspomnianego już romantyzmu nocni łowcy nabierali coraz więcej ludzkich cech, współczesna kultura stara się również wydobyć bardziej ludzkie i tragiczne strony wampiryzmu, niemniej jednak wampir jako taki wciąż przynależy do powieści grozy i horroru, które zawsze winny wywoływać zimny dreszcz strachu na plecach czytelnika lub widza (czy też gracza, jeśli weźmiemy też pod uwagę współczesne medium popkultury, jakim stały się gry komputerowe). Z drugiej strony mamy wampira coraz bardziej uczłowieczonego, zdolnego do wyższych uczuć i inteligentnego. Nie dość tego - mamy również coraz częściej wampira w służbie ludzkości, najczęściej samotnego wampira-arystokratę, który z różnych powodów broni naszego świata przed innymi krwiopijcami lub złodziejami życiowej energii. Pomimo wyrządzanego przecież zła, wampiry są czarnymi charakterami, które jesteśmy w stanie zaakceptować, a nawet doszukać się tragizmu w ich egzystencji. Jednak czy taki wampir ciągle jeszcze swobodnie przynależy do gatunku, którego zadaniem jest straszyć? Kto tak naprawdę boi się pełnej uroku i melancholii Miyu? Kto obawia się trapionej wątpliwościami Victorii? Jakiemu człowiekowi mogliby wyrządzić krzywdę Shido i Riho? Odrobinę strachu mogą wywoływać w nas jeszcze Saya i Alucard, ale przecież trzymamy ich na bezpieczną odległość organizacji rządowych, więc z ich strony nic nam nie grozi. Nawet breed i shinma stać czasem na ludzkie odruchy. Ile zatem zostało jeszcze potwora w potworze? Paradoksalnie w niektórych wypadkach to nie wampiry okazują się być potworami, lecz ludzie. Zarówno w "Vampire Princess Miyu", jak i w "NightWalkerze" to ludzie i ich słabości przyciągają demony, nierzadko świadomie zapraszają je do swojej duszy. O ile jednak Miyu całą winę przypisuje shinma, o tyle Shido nie waha się stwierdzić, że to ludzie często bywają prawdziwymi demonami. A wampiry potrafią być bardziej ludzkie niż przedstawiciele gatunku homo sapiens. Ale w końcu też kiedyś były ludźmi...

Wampiry z ludzką twarzą i ludzkimi rozterkami nie są już tak straszne i obce. Stawiając wampiry po naszej stronie, twórcy mangi i anime oswoili wampiryzm na tyle, że przestaliśmy się obawiać nocnych łowców. Nie zmienia to faktu, iż wampiryzm nadal zachował dużą część swego uwodzicielskiego uroku i pozostał wpisany w naszą naturę jako ukryte pragnienie łamania tabu, przezwyciężania fizycznej śmierci i uzyskania tych nieograniczonych możliwości, jakie daje nieśmiertelność — "Kto nigdy przez chwilę, choćby w najskrytszych myślach, nie zapragnął zostać wampirem, ten nic nie wie o pełni człowieczeństwa".