Anchesenamon
Blood Canticle - recenzjaRecenzja wydania angielskiego Przyznaję, że sięgając po ostatnią Kronikę napisaną przez Rice, miałam mieszane uczucia i wielkie obawy co ujrzą moje piękne oczy. Tym bardziej, że opinie krążące w Sieci na temat tej części przygód Lestata nie nastrajały zbytnim optymizmem.
O ile Blackwood Farm działała mi na nerwy i to bardzo, to Blood Canticle tylko mnie rozbawiła. Anne, nie mam już siły złościć się na Ciebie. W osławionym już wstępie Lestat odgraża się całemu światu, że zostanie świętym. Bo On chce i już. Znając naszego bohatera z poprzednich nieprzewidywalnych wcieleń i trudnego charakteru, można by spodziewać się dosłownie wszystkiego. Lestat będzie robić wszystko aby rzeczywiście zostać świętym i to przez duże 'Ś' lub zrobi wiele innych rzeczy aby sobie samemu zaprzeczyć i zyskać miano Antychrysta Wszechczasów; Mamy tu kontynuację zderzenia światów Czarownic z Wampirami. Dalszy ciąg wątku Quinn kocha Monę, która to szuka swojego zaginionego dziecka. Lestat występuje w roli Ciocia Dobra Rada. Prawdziwy Człowiek Orkiestra, KGW czyli Koło Gospodyń Wiejskich: sprząta, prasuje, d. daje i gotuje. Egzorcysta, pocieszyciel, medium, opiekun, zakochany Szekspir itp itd. Dialogi rozpoczynają się i kończą zanim cokolwiek sensownego z nich wyniknie. Powtórka z Blackwood Farm czyli opisy domu Lestata oraz wyposażenia wnętrz, kto i w co jest ubrany i dlaczego. Na szczęście zaoszczędzono czytelnikowi ponownych malowniczych opisów bagna Blackwood. Lestat miota się między Quinnem, Moną a resztą rodzinki. A do grona szacownej rodzinki należą damy z nawiedzonej rezydencji Blackwood Manor. Wiecznie pijane, snujące opowieści dziwnej treści a la Brasilia; czyli bawimy się jak damy, a jak nie damy to też się bawimy. Oczywiście na porządku nocnym oraz dziennym mają miejsce odwiedziny wyjątkowo gadatliwych duchów. Uwaga tzw. ewolucja wampirzych zmysłów!. Materializują się wujkowie, ciotki, zarzucają nonszlandzko nogi na Lestatowe antyczne biuro (a biurek w domu Lestat ma dużo) i czas im upływa na pogawędce. Prawda, jest klika bardziej interesujących momentów, które wyrywają nas chwilowo ze snu. Ja obudziłam się nawet parę razy: Np. Bardzo interesująca jest kłótnia Lestata z Moną o jej czerwoną kieckę oraz Internet. Można powiedzieć, że to Mona wyzwala w Lestacie resztki wrednego lestatowego charakteru i mobilizuje go do okazania silniejszych oznak, pardon - życia; jak i do użycia bardziej skomplikowanego słownictwa, które wciąż zalega w pokładach jego nieśmiertelnego, zakurzonego jestestwa. Pyskówki i docinki Mony choć troszkę ożywiają nudne dialogi. Książka jest dopiero bardziej interesująca pod koniec. Na scenę wkraczają Taltosy. Nie jest to porywająca i wartka akcja, ale przynajmniej można powiedzieć, że coś się dzieje. Przesłanie Anne R. dla świata 'stoi napisane jak krowie na rowie' po koniec książki - i nie wiem po co było pisać książkę, bo wystarczyłby kolejny 'statment' na stronie internetowej. Jedno jest pewne Lestat nie jest już Lestatem, jest Anne Rice. Jest jak szmaciana kukiełka, dzięki której pisarka ogłasza i oznajmia wszem i wobec swoje opinie i poglądy. Gdybym nie znała możliwości pisarskich Rice, jakie zaprezentowała czytelnikom w Wywiadzie z Wampirem, pomyślałabym, że to początkująca pisarka, która wcześniej pisała dla magazynów wystroju wnętrz lub katalogów domów mody. Książka sprawia wrażenie napisanej przez kogoś kto dopiero szuka swego stylu i środków do opisywania świata. Cieszę sie, że przeczytałam Kroniki w kolejności zaczynając od Wywiadu z Wampirem, bo po tym co tu przeczytałam raczej nie chwyciłabym za kolejna książkę Rice. Zrzucam tą pomyłkę pisarską na karb zmęczenia materiału. W zakończeniu Blood Canticle dopatruję się (bo tak chcę) potwierdzenia właśnie tej niezmiennej, egoistycznej i przewrotnej natury Lestata, który tak naprawdę, kocha tylko siebie. |