Ruinka

Posiadłość Blackwood - Depresje Tarquinna czyli Blackwoodowa opowiastka


Nareszcie w naszych księgarniach pojawiła się kolejna Kronika Wampirza. Książkę tą zaliczyć można także do Opowieści o Czarownicach Mayfair, ponieważ Anne Rice postanowiła zaserwować nam swoisty miszmasz znanych nam już i wypróbowanych postaci. Tym razem głównym bohaterem jest 'świeży' wampir, Quinn Blackwood, który, po licznych perypetiach związanych z jego darem widzenia duchów, postanawia prosić o pomoc słynnego i zasłużonego w świecie wampirów Lestata.

Książka zaczyna się listem Quinna do Lestata i na tym liście skończyć by się mogła, ponieważ zdradza czytelnikowi prawie wszystko, oprócz zakończenia tej historii. Powieść ma jednak 641 stron i przydałoby się co nieco o nich napisać. Tak więc, z listu dowiadujemy się o istnieniu ducha-fantoma, który to towarzyszył od zawsze Quinnowi. Po jego mrocznej przemianie duch ten zasmakował we krwi prawie jak rasowy wampir i odtąd gnębi naszego bohatera. Quinn prosi więc o pomoc swojego idola, Lestata. Problem polega jednak na tym, iż 'wszechpotężny' Lestat obawia się narazić Talamasce, w związku z czym zabija każdego wampira, polującego na jego terytorium oraz jest prawie nieuchwytny. Quinn postanawia zabawić się w listonosza i dostarczyć przesyłkę osobiście. W czynności tej przeszkadza mu człowiek Talamaski, niejaki Sterling, który wcześniej pomagał Quinnowi w rozwiązywaniu jego problemów z duchami. Nasz bohater przystępuje do 'skosztowania' starego przyjaciela, na czym przyłapuje go Lestat.

I tu pojawia się pierwsza niekonsekwencja w wykonaniu Ani Ryż. Lestat, z bojowego, buntowniczego Księcia Ciemności, zamienia się w zakochującego się bez powodu 'braciszka', skromnego i pomocnego, niczym nawrócony Ksiądz Robak. Tak więc, zamiast rozszarpać Quinna na strzępy, Lestat postanawia wybrać się na bagna aby posłuchać historii Blackwooda i pomóc mu jak tylko potrafi. Zanim jednak Quinn przystąpi do swojej opowieści, Lestat musi poznać jedną z niewielu, moim zdaniem, wartościowych postaci w tej historii, mianowicie ciocię Queen. Jak opisać najlepiej tę bohaterkę... Hmm jest to kobieta żywotna, kochająca życie i swoją rodzinę, osoba światowa ( i chyba za tę światowość ją lubię), kolekcjonerka ręcznie rzeźbionych kameii, skarbnica wiedzy i opowieści rodu Blackwoodów - typ pasjonata. Po krótkiej i czarującej wymianie grzeczności z panią Queen, Lestat wysłuchuje w prywatnych salonach opowieści Quinna. I tu następuje raczej mocniejsza część książki, mianowicie opis posiadłości Blackwoodów, utrzymany, w typowym dla Ryżej, bagienno mokradłowym klimacie oraz historia rodziny Quinna, plus nieco mniej ciekawa opowieść o duchach (w historii rodziny dostajemy bonus w postaci wmieszania w prokreację rodzinno-przodkową Juliena Mayfaira).

Zdecydowanie gorzej wypada sam opis życia bohatera, który okazuje się być bardzo nudny i przewidywalny. Genialne dziecko widuje duchy, przez co jest odizolowane od społeczeństwa. Kochane przez całą rodzinę, z wyjątkiem matki, coraz bardziej zagłębia się w świat zjaw i upiorów. Naszego bohatera prześladuje także strach przed śmiercią, spowodowany odejściem najbliższych mu osób. Wraz z dojrzewaniem dochodzą problemy natury seksualnej oraz zaciekawienie Quinna światem, co sprowadza na niego mnóstwo kłopotów, a w szczególności jeden, zwany Petronią. Petronia to wampir hermafrodyta, pochodzący ze starożytnych Pompei. Jeśli jednak czytelnik chce dowiedzieć się czegoś o niej więcej bardzo się zawiedzie, ponieważ Anne Rice ogranicza się w przypadku tej postaci do zaledwie kilku zdań wyjaśniających co i jak. A szkoda bo Petronia i jej historia mogłyby mocno wzbogacić całą książkę.

Kolejnym niewykorzystanym bohaterem jest sprawca wszystkich kłopotów, fantom Goblin. Postać bardzo spłycona, mało ciekawa, przewidywalna (coś jak połączenie Lashera z Amelem), a przecież mogłaby być o wiele ciekawsza, gdyby autorka poświęciła jej trochę więcej uwagi. Jak można się domyślić, Petronia zamienia Quinna w wampira, wcześniej jednak nasz bohater zakochuje się w niejakiej Monie Mayfair (hmmm gdzieś już chyba o niej słyszałam), młodej i schorowanej dziedziczce Legatu. Nasz Quinn cierpi ogromnie, ponieważ jako wampir nie może być ze swoją 'Nieśmiertelną Ofelią'. I tak, mniej więcej, wygląda historia Quinna, która to przekonała Lestata do udzielenia pomocy naszemu bohaterowi.

Lestat postanawia wezwać największą wiedźmę spośród wampirów - Merrick Mayfair. W międzyczasie Goblin sprowadza śmierć na ciocię Queen, a Mona Mayfair jest konająca, co przyprawia Quinna o kolejną 'deprechę'. Po przyjeździe Merrick i rozmowie z matką Quinna, z której dowiadujemy się czym jest Goblin (odpowiedź jest tak tendencyjna, że aż boli, dlatego też jej nie zdradzę), dochodzi do egzorcyzmów, w czasie których nasza czarownica popełnia samobójstwo. A że w świecie nie może być luk, Lestat postanawia zastąpić ją Moną Mayfair, ku uciesze Quinna. I to koniec całej tej historii.

Jak więc oceniam naszą 'nowość wydawniczą'? Książka jest słaba, więc jeśli, tak jak ja, masz jesienną depresję, nie sięgaj po nią aż do wiosny, bo tylko pogorszysz swój stan. Plusów jest niewiele i w dodatku są to raczej standardy typowe dla powieści Ani Ryż (np. klimat książki, odrobina romantyzmu oraz tajemniczości). Książka nie wnosi nic nowego, a co gorsza nie rozwiązuje problemów i wątków z poprzednich Kronik (nadal nie wiem co się stało z odmienionym Lousiem i jak wyglądało 'wygnanie' Lestata i spółki z Nowego Orleanu oraz jak przebiegał konflikt na linii Lestat - Talamaska).

Denerwuje zdecydowanie zmiana zachowania i charakteru znanych już nam postaci (Lestat - Ksiądz Robak, Merrick - obojętny statysta, Rowan Mayfair - wredna i zimna kobieta, Michael Curry - bezwolny mięśniak na posyłki, Mona Mayfair - chora fizycznie nimfomanka). Denerwuje także bezpłciowy charakter prawie wszystkich nowych postaci. Plusem dla mnie jest jednak pojawienie się choć na chwilę Juliena Mayfaira (jedna z moich ulubionych postaci u tej pisarki) i choćby dla jego krótkiej rozmowy z Quinnem warto było poczytać Blackwooda. W końcu kto by nie chciał zostać poczęstowanym ciastkami i filiżanką gorącej czekolady przez ducha?