Eufrozyne

Wampir Vittorio - recenzja



Gdym był byłem, Gdym bym byłem małym chłopcem, hej!

Vittorio jest powieścią zaklasyfikowaną do cyklu tzw. Nowych opowieści o wampirach i faktycznie z resztą Kronik ma niewiele wspólnego. Książka opowiada dzieje młodego florenckiego arystokraty, Vittoria di Raniari. Początek nie różni się od reszty dzieł Rice, czyli najpierw mamy wyjaśnienie, kto jest autorem i dlaczego zabiera się za pisanie. Dalej, mimo pewnego schematyzmu dziejów tytułowego wampira, dostajemy powieść przygodową zamiast nudnych wywodów nieciekawych postaci.

Na samym wstępie bohater zarzeka się, iż nie ma nic wspólnego z romantykami z Kronik, i że nie będzie tu o nich opowiadał. W tym momencie poczułam wielką, niewysłowioną ulgę, ponieważ nie będę zmuszona po raz setny czytać o Lestacie w książce, która wcale o nim nie jest. Zamiast tego mamy chłopca przecudnej urody, zakochaną w nim starą wampirzycę i ... anioły.

Vittorio, jak większość Ankowych wampirów, pochodzi z bogatej szlacheckiej rodziny, w tym przypadku florenckiej. Całe dnie oddaje się polowaniu, nauce i chędożeniu. Mimo zaledwie szesnastu lat jest kolejnym młodym geniuszem w 'kolekcji', ma rozległą wiedzę na temat sztuki i literatury. Jest też niezwykle 'wyszczekany' i niczego się nie boi, nawet zgrai wściekłych wampirów. Na pierwszy rzut oka nic go nie wyróżnia z reszty kompanii, jednak Vitek zdecydowanie mniej 'miauczy', a więcej działa.

Z ważniejszych postaci w powieści jest jeszcze Urszula. Kiedy się pojawiła, miałam wizję całkiem ciekawej wampirzycy, takiej wrednej... kobiety, która nie brzydzi się zabijać kogo popadnie, aby zdobyć to, czego chce. Niestety w trakcie czytania okazało się, że to kolejna zagubiona istotka pragnąca miłości. To właśnie ta miłość przeszkadzała mi najbardziej w całej książce. Nie potrafię zrozumieć dlaczego 200-letnie albo i starsze wampiry zakochują się od pierwszego wejrzenia w nieletnich chłopcach. Widocznie człowiek jest z natury głupią bestią i nigdy nie dorasta.

Jak już wspomniałam, fabuła nie różni się zbytnio od tych znanych z poprzednich książek Rice. Młody wampir opowiada swoje losy od urodzenia, poprzez młodość i przemianę do losów pośmiertnych. Vittorio pochodzi z bogatej rodziny, którą nawiedza wielkie nieszczęście w postaci krwiożerczych nieśmiertelnych. Tym, co wyróżnia tę powieść z całej reszty jest to, że chłopak nie zostaje przemieniony wbrew swojej woli, aby potem marudzić jak mu źle, albo zachwycać się, jak jest cudownie. 'Vitek' przeżywa wizytę na wampirzym dworze i postanawia się zemścić, za to, co spotkało jego rodzinę. Scena uśmiercania wampirów wygląda jakby została wycięta z dziennika jakiegoś pogromcy, a nie z pamiętnika nieśmiertelnego. Przy pomocy kilku aniołów wyrzyna on całą bandę, oczywiście poza swą ukochaną Urszulą. To ona go zdradza i przemienia w wampira. Ale nawet tutaj mamy jedynie chwilę marudzenia, a potem zabawę w 'zabij szczęśliwego mieszczucha'.

Muszę stwierdzić, że akcja mi się podobała. To co mnie raziło, to język. Rozumiem, że jeśli w oryginale jest pewna stylizacja językowa, to przekład również powinien się tego trzymać, jednak kiedy czytam o Włoszech sprzed 500 lat to słowa takie jak: 'aliści', 'atoli', 'azaliż' brzmią dziwacznie, a momentami wręcz śmiesznie. Nie będę się czepiała opisów miasta bo nie ma tego za wiele, za to za dużo jest marudzenia o artystach tamtego okresu. Mnie naprawdę nie trzeba trzy razy powtarzać, który malarz co namalował i jak go zwali kiedyś, a jak się o nim mówi teraz. W dodatku, dla zainteresowanych malunkami aniołów czy tekstami św. Augustyna, Anka dodała rozdzialik o tym, jakie książki poleca na ten temat.

Podsumowując, Vittorio nie jest taki zły, przez cały czas mamy akcję, mniej lub bardziej ciekawą, ale jednak akcję. Główny bohater jest wkurzający, ale lepszy taki niż zupełnie nudny i nieciekawy. Powieść czyta się szybko i w dodatku można ją potraktować jako odskocznię od reszty Kronik, w końcu nie musimy wysłuchiwać setnej historii o tych samych postaciach. Jest też nieco religijnego kiczu i próby wbicia czytelnikom do głów, jak wspaniałe są anioły i jakie to ważne czytać i oglądać dzieła dawnych mistrzów, ale jak się przymknie na to oko to mamy odprężającą powieść przygodową, w sam raz na nudne wieczory.




data publikacji: 15.08.2009. Wszystkie prawa zastrzeżone.