Ereszkigal
Wampir Lestat - Bohater idealny?
:: Dawno temu..., czyli moje osobiste przejścia z Lestatem
:: Kwestie natury formalnej
:: Treść
:: Lestat
:: Pozostałe osoby dramatu
:: Nastroje
:: Ostatnie słowo
Dawno temu..., czyli moje osobiste przejścia z Lestatem
Po napisaniu Wywiadu z wampirem Anne Rice nie poszła za ciosem. Autorka rozwijała swoje zdolności w zupełnie innych dziedzinach, pisząc dwie powieści obyczajowe i cały szereg erotyków wątpliwej jakości. Mizerny sukces komercyjny owych utworów chyba jednak zdecydował, że Rice postanowiła dać swoim czytelnikom to, czego naprawdę chcieli - kolejnej odsłony przygód wampirów. Był wtedy rok 1985.
Osobiście zetknęłam się z Wampirem Lestatem zaraz po obejrzeniu filmu Jordana i po przeczytaniu Wywiadu (czyli 10 lat po publikacji książki w Stanach). Nie musiałam więc obgryzać paznokci, z niecierpliwością czekając na kolejny tom Kronik. Wampir Lestat niejako przyszedł do mnie sam. Moje odczucia co do tej powieści kształtowane są obecnie przez dwa czynniki: wcześniejsze wyobrażenia na temat tego, czym ta książka może być (ze szczególnym uwzględnieniem postaci Lestata, którego cruise'owe wcielenie całkiem mnie zawojowało) i czas. Powieść ta miała u mnie niełatwy start i mało brakowało abym jej nigdy nie przeczytała, bowiem koszmarnie zniechęcił mnie początek. Nastawiłam się nawet na to, że sequel świetnego Wywiadu z wampirem to puste komercyjne czytadło, którego jedynym zadaniem będzie wypchanie autorce portfela. Nie wiedziałam wtedy jeszcze (o ja nieświadoma!), że liczba Kronik dobije do 12. Postanowiłam jednak zaryzykować i po przełknięciu wstępu zostałam znokautowana. W zasadzie przez dłuższy okres czasu nie umiałam się zdecydować która z tych dwóch pierwszych powieści o wampirach jest lepsza. Kilka miesięcy po przeczytaniu Lestata wydawało mi się, że ta książka to objawienie, z każdego zdania wypowiedzianego przez bohaterów kapie nektar życiowej mądrości, a tytułowy wampir jest bohaterem doskonałym. I tu właśnie czas był tym sędzią, który zawyrokował na niekorzyść WL. Ale po kolei.
Kwestie natury formalnej
Wampir Lestat jest książką dobrą, a w swojej dziedzinie książką bardzo dobrą, zaś w zestawie tworów pani Rice prezentuje się wyśmienicie. Jednak nie jest to poziom Wywiadu z wampirem. Jak wspomniałam na wstępie, książka ta powstała niejako 'na życzenie' fanów pierwszej części, ma więc ona duży posmak komercji, pozostając jednak przy tym świetnie skrojoną i podaną historią. To, czego jej brakuje, to z jednej strony: autentyzm i emocjonalna żarliwość pierwszej części, a z drugiej strony w wielu miejscach jednak klimat. Poza tym, co tu dużo mówić, Lestat okazał się nie być tak świetnym opowiadaczem jak Louis, mimo wszelkich zalet pana de Lioncourt, jako bohatera literackiego.
Powieść posiada narrację pierwszoosobową i prowadzoną z perspektywy tytułowego bohatera. Treściowo wydarzenia z WL rozgrywają się w znacznej części przed tym, o czym opowiadał Wywiad. Lestat więc to zasadniczo prequel WZW, z tym, że powieść ta (jak każda zresztą Kronika) nie jest czasowo jednolita i bywa, że akcja rozgrywa się w różnych epokach dziejowych. W przypadku Lestata jest to głównie koniec XVIII i lata 80-te XX wieku, z lekkim 'rzutem oka' na wydarzenia dziejące się w stuleciu XIX i w latach 20-tych XX wieku. Dodatkowo retrospekcje przenoszą nas w czasy włoskiego renesansu, starożytnego Rzymu, a nawet Egiptu. Jak więc widzicie jest to dość skomplikowane dzieło, jeśli chodzi o czas akcji. Podobnie jest z miejscem, bowiem krajobraz Lestata zmienia się jak w kalejdoskopie: prowincjonalna Francja, Paryż, Egipt, rejon Morza Śródziemnego, Wenecja, Galia (w retrospekcjach). Jest więc to powieść o wiele bardziej bogata, jeśli chodzi o te elementy w porównaniu do Wywiadu i właściwie tak naprawdę ma zupełnie inny charakter. Wywiad z wampirem był powieścią kameralną, swoistym studium psychologicznym wampira, historią zdeterminowaną wysoce subiektywnym punktem widzenia głównego bohatera. Wampir Lestat to szeroka, rozlewna powieść epicka, bardziej zobiektywizowana i zrównoważona emocjonalnie. Utwór ten jest także zbilansowany pod względem formalnym. Mniej więcej po równo jest tu czystej akcji, dialogów, opisów czy rozterek wewnętrznych. Dla tych, których Wywiad zraził melancholią, przewagą nastrojów i (pseudo)filozoficznym przegadaniem Lestat jest z pewnością niezłą alternatywą, bowiem tak naprawdę jest to typowa przygodówka, tyle że z wampirem w roli głównej.
Konstrukcja powieści jest dość prosta, aczkolwiek nie bezbłędna. Ogólnie Wampir Lestat ma kompozycję szkatułkową, czyli najważniejsze wydarzenia są opowiedziane w jednej olbrzymiej retrospekcji, spiętej czymś w rodzaju klamry fabularnej. Tą klamrą w Lestacie jest opowieść o jego karierze gwiazdy muzyki rockowej w latach 80-tych byłego stulecia. Cała reszta rozgrywa się 200 lat wcześniej, obejmując okres od młodości Lestata, kiedy był jeszcze śmiertelnikiem, poprzez jego przemianę w wampira, 'walkę ideologiczną' z Dziećmi Ciemności i podróż w celu odnalezienia starożytnego krwiopijcy, Mariusza. W finale tej swoistej 'wędrówki bohatera' zostają ujawnione pewne odwieczne prawdy i tajemnice, kluczowe dla zrozumienia powstania i funkcjonowania świata wampirów. Nie koniec na tym jednak, bowiem w tym wielkim kadłubie retrospektywnym mamy do czynienia aż z trzema, luźno związanymi z głównym wątkiem, pomniejszymi retrospekcjami, opisującymi kolejno: żywot Armanda, Mariusza i w końcu legendę o powstaniu wampirów. Ta legenda, żeby było jeszcze ciekawiej stanowi jeden z elementów życiorysu Mariusza. I to może być potraktowane jako lekki błąd konstrukcyjny w tej konkretnej powieści, a w przypadku całości serii jest błędem poważnym, gdyż te wszystkie krótkie formy mogłyby być świetnymi szkicami do napisania kolejnych książek. Niestety Rice zapchała nimi fabułę Lestata. Nie można powiedzieć, żeby to na początku jakoś bardzo przeszkadzało. Te opowiadania bowiem są same w sobie napisane z pomysłem i bardzo stylowe i na pewno urozmaicają fabułę. Nie wypada się nie zgodzić z Tearose, że: 'Jest bardzo charakterystyczny element powieści osiemnastowiecznej, wystarczy przyjrzeć się (...) Tomowi Jonesowi lub Rękopisowi znalezionemu w Saragossie Jana Potockiego'1, ale pod koniec robi się tego naprawdę za dużo. O wiele bardziej odpowiadałoby mi czytanie o nowych przygodach głównego bohatera, zamiast wysłuchiwanie mitów i podań z wampirzego świata, no ale... trudno się mówi.
Treść
Najważniejsze jednak w WL są trzy czynniki; treść, bohaterowie i klimat. Jeśli chodzi o to pierwsze to treścią Lestata jest mniej więcej to, co było treścią Wywiadu z wampirem, czyli w skrócie; droga bohatera ku wampirzemu oświeceniu, prowadząca do zdefiniowania samego siebie i odnalezienia własnego miejsca w nowym życiu. Lestat zaczyna, podobnie jak Louis, od pewnego konfliktu ze światem zewnętrznym, tyle że konflikt ten ma inny charakter, gdyż Lestat to trochę inny typ bohatera. Jego przemiana w wampira jest tak samo niespodziewana i nagła, a z własnymi nowymi doznaniami musi radzić sobie sam. Innymi słowy; musi znaleźć nowy sposób na egzystencję w wampirzej skórze. Czy nie o to samo chodziło Louisowi? Podobnie jak nasz pierwszy bohater, tak i Lestat rozpoczyna wędrówkę, którą można podzielić na etapy, wyznaczane przez wprowadzanie na scenę kolejnych postaci: Nicolasa, Gabrieli, Armanda, Mariusza i na końcu Akashy (należałoby dodać jeszcze oczywiście Louisa i Klaudię, ale odniesień do treści WZW jest bardzo mało i nie pełnią one w tej książce roli determinującej). Mamy tu także motyw podróży po świecie znanym z Wywiadu, z nieodłącznym elementem żeglugi morskiej na czele. Czy więc Lestat to taki Louis w przebraniu? Można by się spierać, ale treść faktycznie jest analogiczna w budowie do pierwszej części Kronik i to właśnie jej wtórność także może być argumentem na niekorzyść WL. Niemniej jednak sama treść jest bardzo ciekawa i zróżnicowana, pełna mniej lub bardziej niespodziewanych zwrotów akcji: pościgów i ucieczek, porwań i sporów, a nawet walk wręcz, wędrówek, zdrad, bolesnych rozstań, kilku widowiskowych śmierci w płomieniach, depresji i załamania, aż w końcu jakże podniecającego odkrywania tej 'Największej z Tajemnic'.
Lestat ujawnia także swoją własną wersję wydarzeń z Wywiadu z wampirem (a dokładnie odnosi się tylko do wybranych epizodów) i ... tu pojawia się niemiłosierny zgrzyt, albowiem autorka zdaje się zaprzeczać sama sobie. Rozumiem, że przedstawienie tych samych faktów z punktu widzenia innych postaci, to święte prawo twórcy książki, ale coś tu jest jednak nie tak, gdyż Rice zdaje się być stronnicza, zmuszając nas niejako, abyśmy uwierzyli Lestatowi i jego słowa traktowali jak wyrocznię. Nie podoba mi się zdecydowanie takie wywracanie kota ogonem, bo Lestat, dementując niektóre rewelacje opowiedziane przez Louisa, zwyczajnie się wybiela, ucieka od odpowiedzialności za swoje czyny i tak naprawdę wychodzi na tchórza, który zrobi wszystko dla poklasku. No cóż, uznanie i poklask jednak zdobywa, wbrew mojemu świętemu oburzeniu.
Wracając do samej historii, to trzeba się przyznać, że inaczej trochę sobie wyobrażałam lestatowy żywot przed wydarzeniami w Nowym Orleanie i to, co wymyśliła pani Rice trochę mnie zaskoczyło. Zaskoczył mnie też sam bohater. Już zaraz na początku Lestat wyjawia nam, że został gwiazdą rocka...a ja jakoś do dzisiaj nie kupuję tego patentu. Wizerunek śpiewającego wampira jest dla mnie...niepoważny, niewiarygodny, a to, co się wyprawia po koncercie Lestata w San Francisco przypomina jakąś tanią lichą sensacyjkę, z pościgiem samochodowym w roli głównej i jedną wielką farsę. Nie wiem, co autorka sobie ubzdurała. Spotkałam się z opiniami, zapewne słusznymi, że kariera Lestata i jego występ jest jakby repryzą jego śmiertelnej kariery na scenie paryskiego teatru bulwarowego, i że tak naprawdę leży w naturze tego wampira2. Nie przeczę temu, albowiem analogie są dość oczywiste, podobnie jak wymiar symboliczny tej sceny - powiązanie postaci Lestata z bogiem Dionizosem, a całego owego 'show' z ekstatycznymi, starożytnymi bachanaliami. Jednak mimo wszystko w kontekście całej powieści wypada to kiczowato i infantylnie, i zwyczajnie może zrazić kogoś, kto po raz pierwszy weźmie do ręki tę powieść, podobnie jak zraziło mnie.
Lestat
Jednak cofnijmy się w czasie o 200 lat, koncerty rockowe nam nie grożą, a Lestat, jak słusznie domyślaliśmy się z filmu i pierwszej powieści, jest szlachcicem. No właśnie, jest szlachcicem, ale nie arystokratą 'pełną gębą'. I tu znów moje wyobrażenia legły w gruzach. Lestat z Wywiadu z wampirem nosił wszelkie cech libertyna, lwa salonowego (nieco zdziczałego dzięki wampiryzmowi, ale jednak), hedonisty, uwodziciela i lekkiego sadysty. Z jednej stron kojarzył mi się z postaciami de Sada, a dokładnie z samym de Sadem (filozofia libertynizmu), z drugiej strony ze wspaniałym bohaterem powieści Laclosa: wicehrabią Valmontem, oraz troszeczkę z Giacomo Casanovą (głównie z uwagi na zamiłowanie do awanturnictwa i tę charakterystyczną siłę życiową). Nic jednak z tego nie wyszło. Bohater z kart WL nie jest zepsutym, bogatym, paryskim światowcem; nie jest filozofem, nie jest oczytany i brak mu ogłady. Otóż Lestat jest tu zubożałym szlachetką prowincjonalnym, który ani pisać, ani czytać nie potrafi, pozostaje w wiecznym konflikcie z rodziną, cierpi na brak funduszy, a nawet przymiera głodem. W dodatku nawet tytuł markiza i prawo do rodowych dóbr mu się nie należy. Lestat jest więc ponurym buntownikiem, outsiderem, a jego jedyną rozrywkę stanowią polowania, wieczorne rozmowy i upijanie się w karczmie z przyjacielem, Nicolasem.
Lestat to więc zupełnie inny typ literacki. Z jednej stron blisko mu do bohaterów Fieldinga: Toma Jonesa czy Josepha Andrewsa, a z drugiej do...dumasowego D'Artagnana... Tak, tak - to taki trochę niepokorny, złoty francuski chłopczyna, w gruncie rzeczy dobry i poczciwy. Nie mówię, że ta wersja życiorysu Lestata jakoś mnie zraziła. Co więcej, nawet podobała mi się ta 'dzikość' panicza de Lioncourt, ale nie spodobała mi się jego naiwność i dobroć. Jakoś zupełnie niemożliwym wydawało mi się, aby taki bohater robił rzeczy tak okrutne i sadystycznie wyrafinowane, jakie robił Lestat z Wywiadu z Wampirem. Widocznym jest, że intencje autorki był takie, aby tego wampira trochę wybielić, ulepszyć, żeby nie był takim zatwardziałym, egoistycznym gburem. W końcu to teraz Lestat jest głównym bohaterem, czytelnik musi się z nim identyfikować, musi go polubić, aby z zainteresowaniem móc towarzyszyć mu w dalszej jego podróży i przygodach. Rozumiem ten zabieg, ale go nie pochwalam. Nie do końca, bo znam doskonale przypadki z literatury, gdzie zła postać, typowy wredny czarnych charakter, jest głównym bohaterem i co więcej podbija nasze serce (wspomniany już Valmont z Niebezpiecznych związków, Heathcliff z Wichrowych wzgórz, Grenouille z Pachnidła czy Hannibal Lecter z Milczenia owiec). No cóż, może po prostu pani Rice nie stać na to, żeby taki manewr zastosować.
Summa summarum wizje Lestata z WZW i z WL 'lekko' się rozmijają. Sytuacja poprawia się troszkę gdy Lestat zostaje wampirem i niemal natychmiast wskakuje w wampirzą skórę, zabijając radośnie śmiertelników i ponoć, jak chce nam wmówić autorka, nie ma wyrzutów sumienia, co okazuje się jednak w dalszej perspektywie nieprawdą.
Równie ważny jest tu moment transgresji, czyli owego przejścia na ciemną stronę, chciałoby się rzec, mocy. Według mnie dokonuje się ona znacznie wcześniej niż wskazuje akcja. Można powiedzieć, że wtajemniczenie w wampiryzm następuje etapami, z czego pierwszym jest starcie z watahą wilków, które omal nie kończy się dla bohatera tragicznie. Jak słusznie zauważa Tearose: 'W tamtej chwili nastąpiło uwolnienie nietzscheańskiej bestii, którą podobno każdy ma w sobie'3, co dobitnie zdają się potwierdzać pewne skojarzenia z likantropią. We Francji w owych czasach mit człowieka, zmieniającego się w wilka, a więc zabójcy, drapieżnika był szeroko rozpowszechniony. Do dziś nie wiadomo jaka była natura słynnej Bestii z Gevaudan, która grasowała za panowania Ludwika XV w sąsiedztwie prowincji, opisywanej przez Rice. To wydarzenie i owo ' przebudzenie bestii' zwraca uwagę starego wampira Magnusa, który wybiera Lestata na dziedzica swojego majątku i...nieśmiertelności.
Lestat, owszem umie się cieszyć - w przeciwieństwie do Louisa- wampiryzmem, dostrzegać jasne strony takiego życia i je wykorzystywać. Niestety nie jest tak, że nie imają się go rozterki natury moralnej; otóż każde morderstwo Lestat stara się niejako usprawiedliwić i dlatego zabija tylko drobnych złodziei, rzezimieszków, starego sługę Magnusa etc. Lestat więc ze swoim głodem nie walczy, ale próbuje oszukać sumienie (sceny zabójstwa żebraczki i jej dziecka w katedrze Notre Damme i młodzieńca w Kairze są tu wyjątkiem), stale poszukuje odpowiedzi na pytania o sens swojej egzystencji, o naturę dobra i zła. Rozmawia o tym z Armandem, z Mariuszem, który mówi, że zabijanie niewinnych może doprowadzić wampira do szaleństwa. Nie jest więc tak, że Lestat porzucił moralność razem ze śmiertelnością. Rice zdaje się tu balansować na granicy dobra i zła, nie mogąc się na nic zdecydować. Lestat jest dość nieprzewidywalny w swoich działaniach, raz morduje tylko złoczyńców, innym razem nie zważa na nic. Nazywa siebie doskonałym złem, ale tak naprawdę daleko mu do owego zła idealnego, do którego, tak przy okazji, dążył jego nieszczęsny przyjaciel, Nicolas. Wampiry z katakumb uświadamiają Lestatowi, że w gruncie rzeczy kocha on świat ludzi śmiertelnych i samych śmiertelników, w czym zbliża się o dziwo do Louisa! Mariusz namawia Lestata do uczestniczenia mimo wszystko w życiu i funkcjonowania w świecie zwykłych ludzi, gdyż tylko w ten sposób będzie mógł żyć w zgodzie ze swoją podwójną naturą: drapieżnika i człowieka z zasadami.
W tym kontekście zachowanie Lestata z WZW jest totalnie niezrozumiałe. Gdzieś znikła też jego słynna doktryna o wyższości wampirów nad ludźmi, o porzuceniu wszelkiej moralności i pielęgnowaniu w sobie bestii, za to pojawia się dziwna koncepcja 'Dzikiego Ogrodu', czyli świata, w którym jedynym prawem jest prawo estetyki. Problem z tym jednak taki, że Lestat nie kieruje się jednie estetyką, ale, o dziwo, podstawowym w kulturze chrześcijańskiej przykazaniem miłości.
Fakt, że nasz bohater musiał strzec tajemnic i dlatego jego zachowanie wobec Louisa i Klaudii było takie, jakie było, niczego tu nie tłumaczy i nie usprawiedliwia. Czyżby Louis się aż tak mylił, czyżby był zaślepiony nienawiścią? A co z Klaudią, czy i ona nie dostrzegła tej moralnej strony osobowości Lestata? Usprawiedliwianie się Lestata w jego wersji wydarzeń z WZW także niewiele tłumaczy. Nawet jeśli wszystkie jego ofiary, jak sam twierdzi, były złe i zepsute, to co z przypadkiem Klaudii, służących, otrutych absyntem chłopców, co z rzezią niewolników? Zbyt wiele tu niejasności i niekonsekwencji ze strony autorki, by móc to zaakceptować. Nawet miłość Lestata jest inna: miast tego egoistycznego, toksycznego uczucia, które pchało Lestata do złych uczynków w WZW, tu dostajemy skrzywdzonego, zdradzonego, opuszczonego, niezrozumianego przez wszystkich, wiecznie wszystkich za wszystko kochającego wrażliwca. Z tym także ciężko jest mi się pogodzić.
Jedno pozostaje takie same u Lestata: chęć brylowania, żądza sławy, bycia w centrum zainteresowania. Lestat rozpaczliwie potrzebuje mieć przy sobie kogoś, kto będzie go kochał, kto będzie jego małą publicznością w teatrze wampirzego życia. Tak więc ten swoisty egoizm i arogancja Lestata, przekonanie, że jest on najlepszy w tym, co robi, jest 'dobry w byciu złym' to cecha trwała i oczywista w jego charakterze. I kto wie, być może nawet kluczowa, jeśli chodzi o zrozumienie tej postaci.
Rice chciała tego wampira rozbudować, wzbogacić, nadać jego postaci głębszy sens, to fakt. I to jej się udało. Lestat z WL jest z pewnością mniej jednoznaczny niż ten z WZW; jest też nadal uroczy na swój sposób, ale ja chyba jednak wolę Lestata jako czarny charakter - to takie moje małe 'widzimisię'.
Pozostałe osoby dramatu
Powieści Rice nie byłyby tak dobre, gdyby nie duża doza drmaturgii. Oczywiście WZW jest tu niekwestionowanym majstersztykiem, ale i w WL mamy mnóstwo dramatycznego napięcia pomiędzy głównymi bohaterami, z Lestatem w centrum całego układu. Warto przyjrzeć się bliżej tym postaciom.
Nicolas to młodzieniec z bogatego domu, wywodzący się ze stanu kupieckiego, który porzucił naukę na rzecz sztuki. Nicolas jest skrzypkiem, przy czym jego sztuka ma za zadanie nie służyć nikomu, poza nim samym. Jest to postać pomyślana jako swego rodzaju adwersarz Lestata, choć nie do końca. Lestat i Nicolas są bowiem przyjaciółmi, chociaż się nie rozumieją. Ich związek zostaje zerwany dopiero wtedy, gdy Lestat staje się wampirem, a skrzypek, odkrywszy to, oskarża przyjaciela o zdradę. Nicolas jest tak naprawdę postacią autodestrukcyjną, ogarniętą ideą zła absolutnego, przesiąkniętą cynizmem i pesymizmem. Kwestionuje on wszystkie jaśniejsze strony rzeczywistości, a swoją muzykę traktuje jako narzędzie, które ma skłócić go z całym otoczeniem, postawić mur pomiędzy nim a światem zewnętrznym.
Nicolas z jednej stron nosi wiele cech postaci Louisa, ale bez jego żaru, intensywności uczuć i pragnienia poznania. Bohater ten ma już utarte poglądy na świat, wydaje się być ciężko doświadczony przez życie i mimo swojej młodości rozczarowany tym, że nie dorównuje arystokratom, zawsze pozostaje w cieniu, i że brakuje mu chęci do życia. Po przemianie w wampira staje się opętany szaloną wizją Teatru Wampirów, doskonałej groteski, doskonałego zła, które staje się jego celem. Nie potrafi jednak udźwignąć tego ciężaru.
Tragedią tej pary jest także podstawowy błąd w ocenie. Nicolasowi wydawało się, że Lestat jest do niego podobny, że jest wyrzutkiem i też dąży do samozagłady, a więc jest dla niego bratnią duszą. Kiedy jednak entuzjazm Lestata dobija młodego skrzypka, ten zaczyna robić wszystko, żeby pociągnąć przyjaciela za sobą na dno. Z kolei Lestat także patrzył na Nicolasa przez pryzmat swojej naiwności i swojego entuzjazmu, dostrzegając witalność pod maską cynizmu i słysząc piękno w jego muzyce. Prawdziwą frustrację rodzi jednak fakt, że w tym starciu Lestat zwyciężył i to zwyciężył podwójnie.
Jako wampir Lestat wygrywa drugi raz, zdobywając bez wysiłku to, o czym Nicolasowi zdawało się, że zawsze marzył, osiągając pewnego rodzaju ideał - doskonale zło. Nicolas, będąc człowiekiem, chciał zdobyć to, niszcząc samego siebie i wszystkich z którymi się zetknął; jako wampir - realizując idee Teatru Wampirów, która wydaje się być iluzoryczna i w końcu Nicolas-wampir także ponosi klęskę. Po rozstaniu i kłótni z Lestatem dąży już tylko do samozniszczenia, co zresztą później następuje.
Wdaje się, że postać ta służy autorce do wyeksponowania poglądów Lestata, na zasadzie kontrastu, natomiast co do samych przekonań Nicolasa, to są one zbyt ogólnikowe, by można coś więcej o nich powiedzieć. Nicolas nie jest tak pełną postacią jak Louis. Jest swego rodzaju kontrapunktem dla Lestata, tak jak sam Lestat był kontrapunktem dla Louisa w Wywiadzie z wampirem i pozostaje z pewnością postacią bardzo tajemniczą, o niejasnych motywacjach.
Gabriela, matka Lestata, to kobieta, która za wszelką cenę pragnie wolności. Jej charakter i wola wydają się być niezłomne. Gabriela-wampir zaś to doskonały drapieżnik, istota która działa, a nie zastanawia się nad sobą, która stale prze naprzód, ale - w przeciwieństwie do Lestata - w samotności, z dala od ludzi i cywilizacji. W tym układzie matka naszego bohatera wdaje się być bardziej męska, zimna i bezlitosna, niż jej syn. Ona naprawdę nie ma żadnych oporów, żadnych wyrzutów. Całe jej śmiertelne życie było pokutą za bycie kobietą, żoną i matką. Teraz, gdy jako wampir, wyrwała się na wolność, wyzwalając się zarówno z okowów czasu, społeczeństwa, jak i płci, moralność i etyka nic dla niej nie znaczą. Prędzej zdaje się na głos natury i jej okrutne prawa i według nich postępuje. Gabriela z jednej strony jest więc do Lestata podobna, przy czym jednak ma mniej złożoną, jak już mówiłam, 'męską' osobowość. Natomiast stanowi jego całkowite przeciwieństwo jeśli chodzi o podejście do ludzi i świata.
Lestat, wiecznie zakochany w śmiertelnikach pragnie błyszczeć w ich świecie, chce być za wszelką cenę dostrzeżony, kochany i podziwiany. Gabriela ucieka od tego wszystkiego, jest samowystarczalna. Nie potrzebuje nikogo, nawet własnego syna. Związek Lestata z Gabrielą nosi wiele różnych znamion: od przyjaźni do miłości, z lekkim odcieniem kazirodztwa, jednak trudno się tu dopatrzyć prawdziwych relacji między matką a synem. Gabriela jest faktycznym partnerem dla Lestata, jednak partnerem chwilowym, bowiem zbyt różnią się ich potrzeby i dążenia, aby mogli ze sobą pozostać. Zatem, w sposób niejako naturalny, ich drogi w powieści rozchodzą się.
Armand - oto jest wyzwanie! Armand jest najbardziej trudną do opisania, enigmatyczną postacią, o dualistycznym, lekko schizofrenicznym i wewnętrznie sprzecznym charakterze. Z jednej strony pragnie władzy, chce panować nad wszystkimi, pragnie uczynić inne wampiry swoimi niewolnikami, być ostoją i opoką, głosicielem praw, zwolennikiem reguł i zasad, rządzących życiem wampirów. Z drugiej strony pozostaje on w zupełnej opozycji, pragnąc zostać zdominowanym przez silniejszą osobowość. Dlatego zarówno dobrze mu w jego małym klanie, gdzie jest przywódcą, jak i w towarzystwie Mariusza czy Gabrieli i Lestata.
Armanda przedstawiła nam Rice już w Wywiadzie z wampirem, jednak dopiero na kartach WL rozwinął się on w pełni. Jego związek z Lestatem jest absolutnie toksyczny. Armand dąży do zdominowania, a nawet zniszczenia, lub przynajmniej skrzywdzenia Lestata i Gabrieli, chce ich sobie podporządkować, uwodzi ich, sadystycznie się z nimi zabawia, ale jednocześnie wydaje się, że podobnie jak Louis w WZW, tak i ta para wampirów stanowi dla niego odskocznię od rutyny życia. Oczywiście głównym obiektem polowania tego wampira jest teraz Lestat, dlatego niszczy on z prawdziwą przyjemnością wszelkie przeszkody, jakie stają mu na drodze, w tym Nicolasa, i pragnie namówić Lestata do porzucenia Gabrieli, jednocześnie ujawniając mu jej pragnienie odejścia. Armand uwodzi Lestata przy wykorzystaniu wszelkich możliwych sposobów: zapewnia Lestata o jego i swojej wyjątkowości, stara się zdyskredytować w jego oczach pozostałe wampiry, posuwa się nawet do opowiedzenia intymnych szczegółów z historii swojego życia, aby wzbudzić w nim współczucie.
Armand wydawał się być religijnie opętanym fanatykiem, podczas gdy okazało się, że wiara jest tylko mistyfikacją; był tym, który potrzebuje swojego klanu, ale tak naprawdę pragnął aby został on zniszczony. Można powiedzieć, że Lestat to ktoś, na kogo Armand czekał przez długie stulecia, ktoś kto zburzy dotychczasowy porządek rzeczy, tchnie w niego nowe uczucie, nowy zapał do życia. Dlatego też pomimo, że Armand zawsze winił Lestata za rozpad starego klanu, jednocześnie był mu wdzięczny, licząc na to, że zostaną towarzyszami. Być może, gdyby nie obecność Gabrieli, Lestat uległby mu, gdyż był tego bliski. Tak się jednak nie stało; Armand został odstawiony na boczny tor i poczuł się zdradzony, a jego zemsta na Lestacie była okrutna. Jest jednocześnie ten bohater w jakiś sposób nauczycielem dla Lestata. Pewna wiedza, którą ujawnia, pewne życiowe prawdy i przepowiednie spełniają się ze stuprocentową dokładnością, nawet jeśli Armand mówi to wszystko Lestatowi w określonym celu.
Podsumowałabym tę postać jako w pewnym sensie wampira doskonałego, istotę, które żeruje nie tylko na śmiertelnikach, ale i na własnych pobratymcach, a w sensie abstrakcyjnym także na ideach. Armand zdaje się karmić wszystkim, co go otacza; jest jak czarna dziura, przyciągająca do siebie i pochłaniająca wszystko, samoistny paradoks. Zaś jego największym wrogiem stają się rutyna, stagnacja i czas.
Jednak takim właściwym mentorem dla Lestata staje się Mariusz. Jest to osobowość ukształtowana jeszcze w czasach antycznych, z innym pojmowaniem etyki, wielbiąca racjonalizm, stoicka, spokojna i pragmatyczna. Mariusz jest tu figurą, która zastępuje niejako Lestatowi ojca, udzielając wskazówek na dalszą drogę, poszerzając jego horyzonty i wiedzę na temat własnego gatunku. Albowiem Mariusz to strażnik wampirycznych tajemnic, ktoś w rodzaju mitycznego klucznika, opiekującego się najstarszą parą wampirów na świecie. Z Lestatem łączy go umiłowanie życia. Kiedy jednak Lestat łamie wszelkie reguły, ten starożytny krwiopijca postanawia go odprawić, wyposażywszy przedtem w wiedzę i siłę. Mariusz w tej opowieści jest ostoją i opoką, krynicą mądrości i drogowskazem. Z pewnością jest to najbardziej stabilna, zrównoważona i rozsądna postać w całej powieści.
W rezultacie tragizm Lestata polega na tym, że zawsze zostaje on sam, co pozwala przypuszczać, że jest to postać, która nie potrafi zbudować żadnego związku lub źle dobiera sobie towarzyszy. Swoim głupim zachowaniem, brakiem zrozumienia czy arogancją niszczy wszystko, na czym najbardziej mu zależy. Owszem, można się zgodzić, że wszyscy bohaterowie WL to tak naprawdę wielcy samotnicy. Istoty, których przeznaczeniem jest życie w pojedynkę, a jeżeli łączą się ze sobą, to zwykle jest to krótki okres czasu, a związki takie kończą się bolesnym rozstaniem. Tearose pisze natomiast: 'Tragizm wampira miałby polegać na pragnieniu miłości, której nigdy nie otrzymuje. Być może tragedią i karą za zło dla wampira jest brak uczucia, o którego istnieniu wie i widzi je, ale nigdy nie może już doświadczyć go ani poczuć w pełni'4. Cóż, najwyraźniej taka jest wampirza dola.
Nastroje
Jeszcze trzeba powiedzieć coś o klimacie tej powieści. Nie jest on taki jak w Wywiadzie z wampirem. Więcej tu zdecydowanie odcieni szarości, więcej zimnych barw, dużo zimowego pejzażu, dużo śniegu, wiatru i chłodu. Ten cały nastrój jest rzeczywiście bardziej 'europejski' w duchu, a dzikość ośnieżonych gór Owernii nie może się równać z dzikością bagien luizjańskich, to zupełnie dwa przeciwne temperaturowo bieguny. Znajdziemy w WL sporo elementów gotyku. Sam Paryż jawi się nam bardziej jak miasto gotyckie, pełne średniowiecznych katedr, zaułków, katakumb, w których odprawiają sabat, oddające cześć Szatanowi, Dzieci Ciemności.
Jednak jakoś to wszystko kontrastuje z czasem akcji. Wszak mamy wiek XVIII, stulecie, co prawda, chylące się ku końcowi, kiedy na scenę wkracza epoka romantyzmu, a zaledwie 10 lat dzieli nas od Rewolucji Francuskiej, ale wciąż jednak jest to czas Oświecenia. Paryż i Francja Anne Rice nie oddaje tego klimatu oświeceniowego w takim stopniu, jak można by sobie tego życzyć. Jedynym takim ciekawym elementem, który niejako żywcem przenosi nas w tamte czasy, jest teatr. Zarówno Comedie Francaise, jak i teatrzyk bulwarowy, ze swoimi sztukami, opartymi na burlesce i dell'arte, nadają książce posmak prawdziwie XVIII-wiecznej, libertyńskiej, intelektualnie rozpasanej atmosfery. Poza tym jednak mamy tu do czynienia z Francją gotycyzującą. Zamek rodzinny Lestata, wprawa na wilki, którą można skojarzyć z opowieściami o wilkołakach, miejsce w którym palono czarownice, alchemik Magnus i jego ponura wieża, gotyckie sarkofagi, katedra Notre Damme, krypty, katakumby, o ścianach wykładanych czaszkami... Trudno oprzeć się wrażeniu, że Francja to wciąż kraina przesądów, starych legend, czarów i zabobonów.
Ten klimat jednak nie jest jednolity, a to za sprawą retrospekcji oczywiście. Opowieść Armanda na chwilę przybliża nam atmosferę weneckiego, renesansowego palazzo, zaś historia Mariusza przenosi w pogańskie czasy, wprost do świata magii i zaklęć, obrzędów i świąt celtyckich, a także w tajemniczą krainę egipskich bogów, piramid i pierwszych faraonów. Ta właśnie niejednorodność jest dla mnie minusem. W momencie, gdy akcja powieści koncentruje się na Mariuszu i czasach tak stylowo różnych od XVIII wieku, atmosfera siada. Gdzieś ulatnia się ten gotycko-barokowy klimat i można odnieść wrażenie, że cała historia Mariusza i legenda o wampirach jest wyrwana z kontekstu.
Poza tym jednak zasadniczo nastrój powieści jest bardzo piękny, zmysłowy, może nie aż tak żarliwy, jak w Wywiadzie w Wampirem, ale zdecydowanie spełnia swoją rolę, tworząc ten niesamowity świat, wciągając weń czytelnika i utrzymując jego zainteresowanie.
Duża zasługa w tym także języka powieści, bardzo bogatego i ozdobnego, momentami zbyt wyrafinowanego i brzmiącego ciut nienaturalnie, a przy okazji ocierającego się także o egzaltację. Jest to jednak styl charakterystyczny dla Rice, która wypowiedzi swoich bohaterów przesadnie uromantyczniła, nadając im silne zabarwienie emocjonalne.
Ostatnie słowo
Na koniec chcę odnieść się do owego drugiego czynnika, determinującego moje spojrzenie na Wampira Lestata, to jest czasu. Otóż, aby być zupełnie szczerą, to muszę powiedzieć, że wcześniej wymienione przeze mnie wady tej powieści nie były tak oczywiste jeszcze 10 lat temu, lub mówiąc wprost (poza pomysłem z koncertującym wampirem) nie istniały. Dziś zauważalna jest zarówno wtórność jak i cały szereg elementów, które szkodzą tej powieści, nie na tyle jednak, aby zepsuć dobre wrażenie. Pewne zmęczenie Lestatem, tudzież irytacja na ugrzecznienie wampirów, wpisanie im na siłę w charaktery sztucznej moralności, ich opętanie ideą dobra, wzięło się u mnie z lektury innych powieści pani Rice, które niemiłosiernie powielają schemat WL, tak jeśli chodzi o rozwiązania konstrukcyjne, świat przedstawiony, jak i kreacje bohaterów. Pewną odskocznią jest tu jedynie Opowieść o Złodzieju Ciał, ale to temat na osobną analizę.
Jaki jest więc Wampir Lestat? Na pewno ciekawy, na pewno wciągający, trochę bajkowy i momentami nierzeczywisty. Po przeczytaniu powieści, podobnie jak przy WZW, czytelnik pragnie, aby cała ta historia była prawdziwa. Wampir Lestat przestaje być więc postacią należącą tylko do świata fantastki, bowiem Rice w mistrzowski sposób go urealnia. Jednocześnie jest to pierwsza powieść, w której bohater ten wyrasta na supergwiazdę swojego gatunku i podbija serca wszystkich śmiertelników. Jest bowiem Lestat tak naprawdę bliski każdemu z nas. Jest zaskakująco ludzki, jest kimś, kto budzi sympatię. Nie można go nie polubić. Jednocześnie jednak, dzięki nadnaturalnej formie, dzięki owemu zwampirzeniu, Lestat staje się bohaterem, którym każdy śmiertelnik, niezależnie od płci, chciałby być. Kimś, kto nigdy się nie poddaje, kimś, kto potrafi łamać reguły, kimś, kto mimo otrzymanych od życia ciosów idzie stale naprzód, kimś, kto na stałe wdziera się w naszą wyobraźnię i ją przekształca, wzbogaca; stanowi 'ucieleśnienie (...) idealnego nadczłowieka Nietzschego, którego nie obowiązują żadne prawa'5.
Lestat to bohater jeśli nie idealny w samym WL, to na pewno bliski doskonałości na przestrzeni czterech pierwszych powieści z cyklu (litościwie pomińmy resztę Kronik).
Kiedy poznajemy tego wampira, on zmienia nasz świat na dobre i to jest niewątpliwy sukces, jaki odniosła na tym polu Anne Rice i tego faktu nie przysłaniają jej mniej udane powieści.
1. Tearose, Czy zły może być dobrym? Analiza bohatera powieści Anne Rice 'Wampir Lestat', s. 51.
2. Taka opinia należy głównie do Corbeau (przyp. aut.)
3. Tearose, Czy zły..., s. 52.
4. Tamże, s. 79.
5. Tamże, s. 86.
|