Ereszkigal

Wywiad z wampirem - analiza


:: Wstęp
:: Kulisy powstania powieści
:: Choroba wieku
:: Byron i Faust
:: Wędrówka bohatera
:: Lestat
:: Odrzucenie
:: Klaudia
:: Tragiczna rodzina
:: Navigare necesse est
:: Transylwania
:: Teatr Wampirów
:: Armand
:: Konkluzja
:: Wywiad


Wstęp

Gdyby Wywiad z wampirem został napisany u progu XIX wieku, z pewnością stałby się pozycją równie ważną w historii literatury jak utwory Byrona, Shelleya czy Goethego. Jest to bowiem powieść traktująca niemal dokładnie o tym, co interesowało i fascynowało romantyków. Napisana w formie wywiadu, który można śmiało porównać do swoistej spowiedzi, fabuła staje się płaszczyzną do wnikliwej analizy natury i ducha - jakby nie patrzeć - człowieka, chociaż ukrawającego się pod maską upiora.

Fantastyczność w Wywiadzie z wampirem stanowi w zasadzie właśnie taką fasadę, budując iluzoryczność, umowność i wreszcie uniwersalizm przedstawianego świata. Sam zaś wampiryzm staje się metaforą nowego życia, jakże odmiennego od typowej ludzkiej egzystencji. Autorka wybrała właśnie taką formę, aby opowiedzieć, w sposób niezwykle nowatorski, o rzeczach w sumie znanych, opisywanych już wielokrotnie i przecież dla człowieka naturalnych.

Kluczem do zrozumienie tej powieści jest odpowiednie spojrzenie na sam wywiad. Od razu nasuwają się tu pewne skojarzenia, z utworami romantycznymi: spowiedź Giaura u Byrona, Spowiedź Dziecięcia Wieku Alfreda de Musseta, i żeby już nie szukać daleko, także doskonale znane z naszej własnej tradycji literackiej: wyznanie Jacka Soplicy z mickiewiczowskiej epopei czy Wielka Improwizacja z Dziadów. Każda z tych spowiedzi jest pewnym rozliczeniem z przeszłością, rachunkiem sumienia, podróżą po zakamarkach własnych dziejów i wgłąb siebie. Ponadto w akcie spowiedzi czy, jak u Rice, wywiadu chodzić będzie nie tylko o oczyszczenie sumienia, co o dotarcie do prawdy, zrozumienie samego siebie, samopoznanie, zgłębienie tajemnic własnej natury.

Bohater Wywiadu, Louis, zatapiając się we wspomnieniach, jednocześnie dystansuje się od opowiadanych wydarzeń, ocenia je i stara się spojrzeć na wszystko z różnych punktów widzenia. Dzięki temu zabiegowi, on sam, a wraz z nim i czytelnik odbywa podróż do świata, który nie jest jednoznaczny, nie jest czarnobiały. Postępowanie tak Louisa, jak i innych bohaterów, wymyka się kategorycznej ocenie, powstają sprzeczności i niuanse, składające się na mozaikowy obraz przedstawionego świata.


Kulisy powstania powieści

Wywiad z wampirem ma swoją ciekawą historię, nie jest bowiem książką pisaną na kolanie ani po to aby zdobyć sławę pisarską. Powstaniu powieści towarzyszyły tragiczne wydarzenia z życia samej autorki i tym tragizmem, melancholią i zadumą nad rzeczami natury filozoficznej i egzystencjalnej przesycona jest cała książka. Wywiad z wampirem tak naprawdę jest rozwiniętą postacią opowiadania, napisanego przez Rice w celach ćwiczeniowych w 1968 roku. W opowiadaniu, bezimienny wampir spotyka pewnej nocy w San Francisco młodego reportera, któremu postanawia opowiedzieć dzieje swojego ponad 200-letniego życia. Opowiadanie to, nie zawsze równe pod względem jakości i stylu narracji, ma jednak formę eksperymentu literackiego, bowiem burzy tradycyjne ujęcie wampiryzmu w literaturze. Już na tym etapie Rice fascynowała raczej nie tyle demoniczna strona wampiryzmu, co odkrywanie - można powiedzieć na nowo - człowieka, który ukrywa się za maską potwora. Także już wtedy Rice wykorzystała chwyt z odwróconą perspektywą, czyniąc z wampira narratora całej historii. Opowiadanie to zdradza też romantyczne fascynacje pisarki. Główny bohater jest typem byronicznym, duża część powieści nacechowana jest klimatem gotyckich powiastek, a osobnym ukłonem jest osadzenie części akcji w Grecji w XIX wieku (O Grecji i zamieszkujących ją wampirach pisali m.in. George Byron w Giaurze, John William Polidori w Wampirze i J.W. Goethe w Narzeczonej z Koryntu).

Do tej szkicowej fabuły Rice powróciła osiem lat później kiedy to przeżywała traumę po śmierci swojej 5-letniej córki, Michelle. Pisanie powieści było dla autorki czymś w rodzaju autoterapii i umożliwiło jej powrót do normalnego życia. Przelewając na karty książki cały swój żal, rozpacz i bezradność, jednocześnie wyrażała autorka wszystkie wątpliwości i niepewności dręczące człowieka od zarania dziejów: dlaczego istniejemy, co stanowi o naszej wartości jako ludzi, czym jest cierpienie, a czym szczęście, czy samotność jest przekleństwem człowieka? Jednak specyfika powieści, a zwłaszcza natura jej bohaterów znacznie poszerzają zakres tych pytań, gdyż postacie Rice stają w obliczu nowych możliwości, których zwykli śmiertelnicy nie mogą pojąć. Jest więc Wywiad z wampirem powieścią z jednej strony wysoce humanistyczną ze względu na tematykę, jaką porusza, a z drugiej próbuje przybliżyć czytelnikowi zagadkową obcość, odmienność. Wkroczyć w te obszary, jakich nikt nigdy jeszcze dogłębnie w literaturze nie zbadał.

Utwór ten naznaczony jest wysokim subiektywizmem w opisywaniu świata przedstawionego, momentami ocierając się o elementy biografii pisarki. Rice wykorzystała tu cały wachlarz swoich doświadczeń życiowych, aby nadać całości pozory doskonałego autentyzmu. Wywiad jest przez to książką niezwykle prawdziwą i niezwykle osobistą. Echa z życiorysu Anne to oczywiście postać Klaudii - fizycznie wzorowana na zmarłej córce Rice, Lestata - którego pierwowzorem był Stan, mąż pisarki, oraz Louisa, wyrażąjącego wątpliwości i emocje samej autorki, która tak oto opisuje swój związek z tą postacią:

Spoglądanie oczami Louisa pozwoliło mi pisać o życiu w sposób w jaki nie byłoby to możliwe w zwykłej, współczesnej powieści. W takiej formie nie mogłabym przedstawić mojego życia w wiarygodny sposób. Nie wiedziałam, jak mogłabym go użyć. Gdy już porzuciłam to wyzwanie i zaczęłam pisać 'Wywiad z wampirem', wszystko to wskoczyło na swoje miejsce. Mogłam opisywać rzeczywistość poprzez fantazję.1

Nie jest jednak tak, że postacie te są dokładnym odwzorowaniem żyjących faktycznie ludzi. Pewne podstawy czy też inspiracje rzeczywiście zaczerpnęła Rice z własnego życia, jednak to, w co w efekcie przeobrażają się bohaterowie na kartach powieści jest nowatorskie, oryginalne, o wiele bardziej uniwersalne, bliskie tradycjom literackim i w końcu jak najbardziej fikcyjne.

Autentyzm i dramatyzm powieści wynika z jeszcze jednej przyczyny: stanu w jakim znajdowała się pisarka, kiedy ją tworzyła. Można założyć, że tak naprawdę na nastrój, żarliwość i pasję całego utworu składają się rzeczywiste emocje. Momentami książka przypomina wręcz dzieło szaleńca, lub kogoś znajdującego się na skraju obłędu czy załamania nerwowego. Wywiad z wampirem porusza do żywego, jest koszmarnie pesymistyczny, a mimo to nie wyczuwamy w nim sztuczności, pisania na siłę o gnijących zwłokach i utraconej rodzinie, z czym zaś mamy do czynienia w późniejszych powieściach Rice, szczególnie w Skrzypcach, gdzie biadolenie głównej bohaterki ociera się o tanią egzaltację i pozór.


Choroba wieku

Fabuła Wywiadu oscyluje wokół drogi, jaką przebył główny bohater, Louis. Był to człowiek, dla którego prawdziwe życie zaczęło się w momencie śmierci, a ściśle mówiąc, po przemianie w wampira. Louis- człowiek wiódł całkiem przeciętny, nudny i bezbarwny żywot plantatora w Luizjanie, pod koniec XVIII wieku. Z tej małej stabilizacji i równowagi wyrwała go dopiero tragedia, jaką była śmierć brata Louisa. Plantator obarcza siebie winą za tę dziwną śmierć, szuka zapomnienia, prześladują go wizje martwych zwłok, a także żal za utraconą przeszłością, za tym, do czego nie będzie już można powrócić:

Dostrzegłem całą moją dotychczasową próżność, egoizm, konformizm, powierzchowną wiarę w Boga i zastępy świętych, których imiona wypełniały mój modlitewnik, a z których żaden nie wywarł najmniejszego wpływu na moją ograniczoną, materialistyczną i samolubną egzystencję. Dostrzegłem moich prawdziwych bogów... bogów większości z ludzi -jedzenie i picie, bezpieczeństwo w konformizmie. Popiół.2

Zniechęcenie Louisa, brak woli do dalszego życia, a także straceńcza brawura zwracają na niego uwagę wampira. Louis jest więc początkowo postacią , która wpisuje się w znane z literatury pojęcie Weltschmerzu czy Mal du sciecle, romantycznej choroby, biorącej się zazwyczaj z gwałtownego przypływu uczuć, znudzenia światem, poczucia odrzucenie, niezrozumienia, bezcelowości życia. Owa choroba wieku, wieku rewolucji i gwałtownych przemian ideowych i społecznych, wieku, w którym trudno było się odnaleźć, trudno obrać właściwą drogę życiową; choć trudna do zdefiniowania, a jeszcze trudniejsza do zrozumienia dla ludzi, żyjących współcześnie, była doskonałym wstępem do autopoznania; literackim skalpelem, dzięki któremu dokonywano emocjonalnego ekshibicjonizmu, eksploracji tego, co najtrudniejsze do uchwycenia w ludzkiej naturze, ale dla tej natury esencjonalne - ducha. Postawa cierpiącego, uduchowionego nadwrażliwca była jednak także przejawem swoistej megalomanii, a jej zewnętrzna afirmacja, właśnie w formie spowiedzi, częściej samobójczej śmierci postaci, miała stać się potwierdzeniem jej indywidualizmu, absolutnej wolności i wyjątkowości. Jak zobaczymy dalej, Louis jest typem bohatera dla którego Ból Świata nie kończy się razem ze śmiercią.

Bóg świadkiem, kładę się często do łóżka z życzeniem, ba, czasem z nadzieją niezbudzenia się więcej: rano otwierani oczy, widzę znów słońce i czuję się nieszczęśliwy. (...) Niestety! czuję zbyt wyraźnie, że wina leży we mnie samym... Nie wina! Dość, że we mnie kryje się źródło wszelkiej niedoli, jak niegdyś źródło wszelkiej szczęśliwości. Czyż nie jestem już tym człowiekiem, który niegdyś żył całą pełnią uczucia, który chodził po ziemi jak po raju, który miał serce, by ogarniać nim miłośnie świat cały. Ale serce to teraz zamarło, nie płyną już z niego żadne zachwyty; oczy moje są suche, a myśli moje, nie obmywane już orzeźwiającymi łzami, marszczą niespokojnie me czoło. Cierpię wiele, bo straciłem to, co było życia mego jedyną rozkoszą, świętą, ożywczą siłą, którą zawsze tworzyłem wkoło siebie.3

Louis jest w ogóle nie tyle typowym Werterem, ale postacią skonstruowaną tak, że łączy w sobie cechy wszystkich prawie typów bohaterów jakich stworzył romantyzm: werterowskiego, byronicznego i wreszcie faustycznego. Początkowe zniechęcenie życiem, które przynosi mu ból i rozczarowania doprowadza Louisa do ucieczki w przeszłość i wgłąb siebie. Wciąż przed oczyma staje mu obraz martwego brata, leżącego w trumnie, wciąż prowadzi z nim wewnętrzny dialog, rozważa alternatywną wersję przeszłości, co skutecznie paraliżuje wszystkie jego działania; sprawia, że staje się introwertyczny i zrezygnowany. Jego bierna postawa i ucieczka w alkoholizm, a także świadome wystawianie się na ryzyko: 'kuszenie losu', 'zaproszenie śmierci' to typowa postawa Wertera. Do tego dodajmy omówiony przeze mnie niżej element outsideryzmu, odtrącenia i niezrozumienia Louisa, już wampira, przez ludzką społeczność i typowe bierne zachowanie się bohatera w momentach ważnych wyborów, które sprowadza na niego w konsekwencji tragedię. Wspomniany introwertyzm staje się także polem do filozoficznych rozważań i kontemplacji, które determinują sposób, w jaki bohater postrzega świat, co można zauważyć w całej powieści, gdzie każde wydarzenie jest opisane i skomentowane w ściśle indywidualistyczny sposób i obciążone znaczeniem o wymiarze filozoficznym:

(...) prawie zawsze pojawiała się w moich snach pustynia, spustoszona ziemia nocy, stanowiąc tło dla wszystkiego, co mi się przyśniło. Pustynia, pustka, którą widziałem tej samej nocy, kiedy zostałem przeklęty przez Babette. Było tak, jak gdyby wszystkie postacie przechadzały się i mówiły coś o opuszczonym gmachu mojej wyklętej duszy.


Byron i Faust

Spotkanie Louisa z Lestatem jest natomiast odbiciem kolejnego, wywodzącego się z romantyzmu motywu - wątku faustycznego. Istota nadprzyrodzona (diabeł, anioł, a w naszym przypadku- wampir) przychodzi do głównego bohatera z propozycją rozpoczęcia nowego życia. W tym przypadku jest to życie nieśmiertelnego upiora. Zalet takiego układu jest wiele: moc, wieczna młodość i uroda, zwycięstwo nad śmiercią, ale są też i wady: przeklęte pragnienie, które prowadzi do zabijania i w konsekwencji ostracyzmu ze strony społeczności ludzkiej, życia w ciągłym ukryciu, mistyfikacji i pozostawania zawsze obok. Trzeba dodać, że motyw outsideryzmu jest szczególnie eksponowany przez Rice, nie tylko w jej wampirycznych powieściach.

Sytuacja, taka jak ta, rodzi oczywiście wiele konfliktów, nie tylko między samymi wampirami a ludźmi, ale także na gruncie wewnętrznym. Powstają zatem problemy natury moralnej, etycznej i pytania: w jaki sposób podejść do swojej nowej natury; jak traktować zabijanie, a jak ludzi; czy nasze czyny zasługują na potępienie, a jeżeli tak, to kto może nas potępić; czy jako wampiry jesteśmy zdolni do uczuć (zwłaszcza miłości) i czy aby mamy do tego prawo? Pytań takich i podobnych jest oczywiście więcej, a zagadnieniami natury egzystencjalnej naszpikowana jest praktycznie cała powieść.

Jeszcze jedno łączy Wywiad z Faustem, to jest pewne pragnienie potęgi, czy mądrości. Może nie wynika to wprost, ale wampiryzm 'per se', a zwłaszcza związana z nim nieśmiertelność to symboliczne spełnienie ludzkich marzeń o potędze. Wampir, mający do dyspozycji potencjalnie cały czas świata, staje się nie tylko istotą nadprzyrodzoną, ale wręcz nadistotą. W powieści Rice pozostaje jednocześnie ludzki, ale też w swoich słabościach wydaje się wyrastać ponad przeciętność, staje się czymś w rodzaju nadczłowieka, o wzmocnionych możliwościach poznawczych, z wnikliwą obserwacją świata, z tendencją do budowania własnych systemów moralnych i filozoficznych. Problemem jest jednak sposób, w jaki wampir wykorzystuje swoje nadludzkie możliwości, bowiem przy całej nieograniczonej praktycznie mocy riceowi bohaterowie nie dążą do zdobycia władzy, panowania nad światem ludzi ani nie wpływają na bieg historii świata. Pozostają dziwnie na uboczu, samotni w swojej wielkości. Dla samego Louisa wampiryzm jest złudną obietnicą potęgi i beztroskiego życia do końca świata, jaką oferuje mu Lestat. Okazuje się bowiem, że postawa wampira-hedonisty, obdarzonego supermocami nie jest właściwa wszystkim jednostkom. Louis wyraźnie nie ma predyspozycji do stania się ideałem nadczłowieka, zresztą nie myśli o sobie w ten sposób, raczej rozważa odwrotną ewentualność. Rice jest tu jednak dość przewrotna bowiem w całym swoim malkontenctwie i poczuciu, że jest istotą potępioną, inną czy gorszą, Louis pozostaje dziwnie arogancki i przekonany o swojej wyższości i wyjątkowości.

Byronizm Louisa przejawia się w niezmiennym buncie przeciwko swojemu antagoniście, który chce go siłą niejako wtłoczyć w 'idealne' życie wampira, co owocuje u naszego bohatera oczywistym sprzeciwem moralnym i wewnętrznym konfliktem pomiędzy dawnym etycznym systemem norm, które raz wpojone nie dają się łatwo usunąć, a oczywistymi nowymi potrzebami wampira, co prowadzi do trudności w zaakceptowaniu samego siebie. To przejście z postawy szlachetnego idealisty do postawy bezwzględnego mordercy, z całym pasmem konfliktów natury etycznej po drodze, przypomina nie tylko postacie Byrona, ale także bohaterów sztuk Szekspira. Pomimo tych rozterek Louis jest istotą wciąż starającą się odnaleźć w nowym żywocie. Jego poszukiwania drogi ku szczęściu, oświeceniu i odpowiedzi na pytanie 'jak żyć' zaczynają się już w momencie przemiany, na polu wewnętrznej analizy. Punktem wyjścia dla tej próby zmierzenia się z metafizyką wampirzego żywota jest sam akt zabijania. Louis chce poznawać śmierć, chłonąć życie we wszelkich jego przejawach, uczyć się stopniowo, aby w końcu dojść do ostatecznego aktu odebrania życia istocie ludzkiej, najdoskonalszej. Jednak jego plany zostają zdruzgotane przez partactwo nieszczęsnego 'Mefista', czyli Lestata:

chciałem poznawać śmierć etapami, kolejnymi stopniami wtajemniczeń, i że doświadczenia związane ze śmiercią człowieka pragnąłem zachować na później, gdy moje rozumienie tych spraw będzie głębsze i dojrzalsze. W rzeczywistości, wszystko to miało jednak podstawy etyczne, moralne.

Po opuszczeniu Lestata, Louis, także pod wpływem Klaudii, zaczyna szukać prawdy o wampirzym świecie także pośród innych przedstawicieli swego gatunku. W tym celu udaje się w podróż, która zdaje się go przybliżać do tych odpowiedzi, lub przynajmniej takie daje złudzenie (Armand i jego 'wiedza'), jednak na skutek tragicznego splotu wydarzeń Louis rezygnuje dobrowolnie z oświecenia, którego zresztą nigdy nie mógł mu dać Armand, karmiący Louisa półprawdami i własną, relatywistyczną wizją rzeczywistości.


Wędrówka bohatera

Dla Louisa życie wampira stanowi swoisty paradoks. Objawia się to po pierwsze tym, że jak już wspominałam, tak naprawdę wampirzym jest życiem prawdziwym, przebudzeniem ze snu, jakim do tej pory była dla plantatora egzystencja śmiertelnika. Dzięki nowej naturze Louis dostrzega marność i bezsensowność swojego dotychczasowego życia; intensywność doznań oszałamia go, rodzą się w nim nowe, nieujawnione do tej pory potrzeby i rozpalają uczucia, którymi karmi się dusza:

Wszystko to, co działo się wcześniej, było pogmatwane, zaciemnione. Brnąłem przez moje śmiertelne życie niczym ślepiec, posuwając się po omacku od jednego stałego przedmiotu do drugiego. Dopiero wtedy, gdy stałem się wampirem, zacząłem po raz pierwszy szanować życie jako takie.

Z drugiej jednak strony, wzmożone przeżycia implikują coraz to większe poczucie winy, niepewności i niemożności pogodzenia się ze swoją nową naturą, a w rezultacie - cierpienie.
Życie wampira wikła swoją ofiarę w sieć nie kończących się rozterek, wyborów, które zawsze okazują się przynosić tragiczne skutki. Targany przeróżnymi namiętnościami Louis odkrywa, że raz wkroczywszy na drogę zła nie można pozostać dobrym. Mimo to, przez całą prawie akcję książki jesteśmy świadkami wielkiej batalii, stoczonej przez Louisa, aby na przekór wszystkiemu, dobrym pozostać.

Na swojej drodze Louis spotyka bohaterów, którzy wyznaczają etapy tej wędrówki, stając się swoistymi przystankami i drogowskazami dla dalszego rozwoju sytuacji, i przybliżają jego i nas do poznania prawdy w całej jej złożoności. Dodatkowo każdy etap wędrówki Louisa zamyka się bardzo symbolicznymi scenami pożarów, które wyznaczają rytmikę narracyjną. Można powiedzieć, że za każdym razem, w akcie ostatecznej desperacji, Louis pali za sobą mosty: plantację Pointe du Lac, dom przy Rue Royal i Teatr Wampirów. Nie bez znaczenia pozostaje też próba spalenia Louisa przez Babette. Ogień ma moc zarówno oczyszczającą jak i niszczącą, dzięki czemu pozwala na pogrzebanie przeszłości i zamknięcie pewnego etapu, a z drugiej na rozpoczęcie nowego, niejako z 'czystym kontem'.


Lestat

Lestat to stwórca Louisa, sarkastyczny, cyniczny deprawator. Postać ta jest przeciwwagą dla głównego bohatera, będąc kimś takim, kim Louis w żaden sposób nie jest: zadowolonym z siebie, przebojowym, pozbawionym skrupułów i świetnie czującym się w swojej skórze, Mefistem wampirzego gatunku. Lestat to postać szalona i nieprzewidywalna. Stać go na bluźniercze i butne słowa i nieodpowiedzialne czyny. Jednocześnie jest jednak Lestat rozsądnym obserwatorem i komentatorem louisowch poczynań. Przeciwko etyce Louisa stawia własną filozofię, w której wampiryzm oznacza moc i potęgę równą boskiej, przez co czyny upiorów wymykają się jakiejkolwiek ocenie. Jego dewizą jest życie zgodne z własną naturą, w tym wypadku także naturą wampira. Ale to, co jest proste i oczywiste dla Lestata kompletnie nie sprawdza się w przypadku Louisa-myśliciela. Lestat krytykuje tę postawę życiową podobnie jak goethowski Mefistofeles wyśmiewa się ze skrupułów Fausta:

Jakież ty, najnędzniejszy z ludzi,
Beze mnie byś prowadził życie?
Z mętliku bujnej wyobraźni
Wykurowałem cię na długie lata;
Gdyby nie ja, mistrzunio najwyraźniej
Pożegnałbyś się z bryłą świata.
Czegóż się pan w jaskini chowa,
Ze skalnej dziury huka mi jak sowa?
Na zgniłym mchu, u oślizgłego głazu
Pasiesz się, człowiek na kształt płazu?
Śliczna rozrywka! Dużo pan tak zdziałasz!
Wciąż w tobie siedzi imć bakałarz.
4

Lestat jest hedonistą pośród wampirów, żyjącym chwilą, dla przyjemności, która będzie trwać wiecznie. W starciu z Louisem wydaje się być tym silniejszym, choć trzeba powiedzieć, że i Lestat ma poważne słabości, co z kolei pozwala przypuszczać, że w swoim nonszalanckim sposobie bycia nie jest do końca szczery ani z Louisem, ani z samym sobą. Jego filozofia ma charakter quasi-libertyński, a wyraża się w postulowaniu wyższości wampirów nad śmiertelnikami i ich nieomal boskiej świadomości oraz nieograniczonej niczym - zwłaszcza etyką - woli, która nie podlega ludzkim osądom. Według Lestata, wampir może robić co zechce, nie oglądając się na przyjętą moralność, wyzbywając się obciążeń sumienia i zabijając każdego, kogo zapragnie:

Wampiry są zabójcami (...)drapieżnikami, których wszystkowidzące oczy z obojętnością patrzą na świat. To zdolność oglądania życia ludzkiego w jego całości, bez żadnego sentymentalnego i ckliwego żalu, ale z pełną, podniecającą satysfakcją, wynikającą z poczucia stanowienia kresu dla niego, z poczucia bezpośredniego aktywnego udziału w boskim planie.

Jednak przy całej tej filozofii Lestat pozostaje, podobnie jak Louis, Armand i inne wampiry, outsiderem - drapieżnikiem, polującym na obrzeżach lub pośród ludzkiego stada, ale nigdy nie stara się on zdobyć nad śmiertelnymi faktycznej władzy ani jakoś zaistnieć w sposób realny w ich świecie. Tak więc Lestat w świadomości ludzi pozostaje mitem, legendą i ta pozycja zapewni mu, jak się wydaje pełne bezpieczeństwo.

Słabością Lestata jest niewątpliwie strach; paniczny strach przed pustką, samotnością i odrzuceniem. Lestat to taki typ charakteru, który musi i chce brylować, być w centrum zainteresowania, jednocześnie zaś cechuje go olbrzymi głód uczuć, skrzętnie skrywany pod maską cynizmu. To z kolei doprowadza do nieporozumień i sprawia wrażenie jakby Lestat był zimnym, wyrachowanym okrutnikiem, co nie jest do końca prawdą, aczkolwiek wampir ten jest niemożliwie trudnym we współżyciu. Lestat jest z natury konfliktowy, bezkompromisowy, nie potrafi się otworzyć emocjonalnie ani na potrzeby Louisa, ani tym bardziej Klaudii, której rozwój psychiczny po prostu ignoruje dla wygody i ze strachu. To doprowadza do wiecznych konfliktów między nim a pozostałymi bohaterami powieści. Louis jest zirytowany postępowaniem Lestata, obwinia go o brak szacunku do życia, o arogancję i szowinizm, a w końcu o to , że z Lestata jednak marny był nauczyciel wampirzego żywota. Lestat wszystko, co wiedział i potrafił osiągnął sam i tego samego, w ten sam sposób, oczekuje od Louisa. Wierzy, że Louis będzie podobny do niego, że szybko przyzwyczai się do swojej nowej natury. Kiedy tak się nie dzieje Lestat irytuje się, zaczyna gardzić swoim 'synem', nazywa go mięczakiem, tchórzem i głupcem, rozniecając na nowo konflikt i pogłębiając istniejącą już przepaść. Kiedy zdaje sobie sprawę, że jego kompan może naprawdę odejść, przybiera ton mentorski i jego spostrzeżenia i ocena louisowego postępowania jest trafna, jednak metoda, jaką wybierze, aby zatrzymać przy sobie Louisa, jest najgorsza z możliwych. Lestat nie potrafi zrozumieć ani zaakceptować inności, dlatego jest nieustępliwy. Jego zacięty twardy charakter i nieumiejętność okazywania uczuć doprowadzają w końcu do tragedii.

W przypadku tej postaci i jej związku z głównym bohaterem warto pokusić się o drobną nadinterpretację, która może rzucić światło na, nieplanowany chyba przez autorkę manewr. Lestat na pierwszy rzut oka i dla większości czytelników pozostaje antagonistą głównego bohatera, ale jednocześnie samodzielnie funkcjonującą postacią. Jednak ma on także pewien wymiar symboliczny, jak się wdaje. Otóż dochodzimy tu do klasycznego w literaturze momentu transpozycji, czyli przeniesienia osobowości, a w naszym przypadku jej ucieleśnienia. Lestat symbolizuje mroczną, gwałtowną stronę osobowości Louisa, której ujawnienie ma miejsce pod wpływem ogromu bólu, cierpienia, rezygnacji i poczucia winy. Lestat wkraczając w życie Louisa uosabia po prostu wszystkie demony jaźni, stanowiąc całkowite przeciwieństwo naszego bohatera. Od samego początku obserwujemy jak Lestat walczy o duszę Louisa, chcąc go przekabacić na swoją stronę. Tak naprawdę jednak to, co widzimy to nie jest walka między dwoma przeciwnikami, ale specyficzne ukazanie walki wewnętrznej, jaką toczy Louis sam ze sobą. W tym momencie bowiem nastąpiło przeniesienie owego sporu etycznego ze sfery wewnętrznej, w sferę zewnętrzną, łatwiej zauważalną dla czytelnika. Jak już wspomniałam, takie ujęcie może być nadinterpretacją, jednak z reguły każde wprowadzenie w literaturze postaci antagonisty ma tak naprawdę rzucić światło na fakt, że główny bohater jest duchowo i umysłowo rozdarty pomiędzy dwie (albo i więcej) równorzędne racje.


Odrzucenie

'Romans' Louisa z Babette Freniere ilustruje i uwypukla doskonale motyw outsideryzmu, charakterystyczny nie tylko dla wampirzych bohaterów powieści Rice. Louis, pomagając zakulisowo swojej sąsiadce, podziwia jej szlachetną naturę, sam pozostając w cieniu, obserwując ją z boku, nie mieszając się wprost w jej życie. Natomiast, kiedy znajdzie się w sytuacji bez wyjścia, zażąda niemożliwego - spłacenia swoistego długu wdzięczności za wyrządzone dobro. Ta sytuacja byłaby zapewne normalna, w przypadku, gdyby Louis był człowiekiem, który nie musi skrywać swojej natury. Tu jednak nasz bohater, aby dostać coś od Babette, musi się odsłonić, ujawnić, narazić tak siebie jak i Lestata.

W tym miejscu następuje zderzenie się dwóch światów, konflikt, niezrozumienie i bolesne rozczarowanie Louisa. Babette na widok wampira reaguje wstrętem, strachem i odrzuceniem, wyczuwając podświadomie jego demoniczny charakter. Nie daje się uwieść, zaczarować, a Louis po raz pierwszy doświadcza aktu wykluczenia z ludzkiej społeczności. Uświadamia obie, że życie wampira skazuje go na samotność pośród ludzi, których egzystencję będzie mógł tylko obserwować, ale nie będzie mu dane się w niej na powrót zanurzyć. Dodatkowo życie Frenierów, jak uświadamia Louisowi Lestat, jest obrazem jego ludzkiej natury, której się wyrzekł i z której sam zrezygnował stając się wampirem, ale mimo tego nie potrafi jej całkowicie odrzucić i zawsze będzie do niej tęsknił. Babette przeklina Louisa, nazywając go diabłem. Louis czuje się tym bardziej tym określeniem dotknięty, gdyż w swej arogancji nie uważa się za potępionego tak naprawdę, choć nie ma pojęcia o charakterze swojego nowego 'ja'. Można jednak przyjąć, że rozterki Louisa mają bardziej ogólnoetyczne podłoże, niż są uwarunkowane religijnie, choć pytania o klasyczne potępienie, przynależność do Boga lub Szatana także wypłyną przy okazji spotkania z Armandem.

Babette rzuca w Louisa płonąca lampą, jakby chciała go nie tylko odstraszyć i przepędzić, ale również oczyścić swój świat, świat ludzki z obecności takiej istoty, a samego Louisa z aury zła, którą wokół siebie roztaczał.


Klaudia

Na scenę wkracza wreszcie ten trzeci, a w tym konkretnym przypadku, ta trzecia - Klaudia. Dziecko zmienione w wampira. Jest to najtragiczniejsza z postaci, jakie pojawiły się dotychczas w Kronikach Wampirów, wynik swego rodzaju nieudanego eksperymentu, brakujące ogniwo, które połączyłoby Louisa z wiecznie samotnym Lestatem. Ogniwo to jednak okazało się być kruche, a sam fakt stworzenia Klaudii to jeden z najbardziej moralnie nagannych czynów Lestata i Louisa. Lestat stworzył Klaudię w akcie desperacji, aby zatrzymać przy sobie Louisa, dla którego dziewczynka staje się tą osobą, w której będzie mógł ulokować swoje uczucia, która załagodzi jego rozdrażnienie i która uśpi sumienie.

Przekleństwo egzystencji Klaudii oznacza, nie tylko to, że została ona uwięziona w ciele 5-letniej dziewczynki na zawsze, ale także to, że nigdy nie przeżyła w pełni ludzkiego życia. Była więc Klaudia od początku jakby istotą ułomną, niepełną, niewykształconą, tak fizycznie, jak i duchowo - stąd stała się ona stoickim i bezwzględnym zabójcą, w którym jednak obudziła się i pasja i gniew, żal i chęć zemsty. Klaudia obsesyjnie poszukuje odpowiedzi na ostateczne pytania: skąd się wzięliśmy, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. Upatruje w tym dla siebie szansy, choć trudno właściwie ocenić jakiej. Najprawdopodobniej nie tyle chodziło jej o faktyczną możliwość wyzwolenia się z niedojrzałego ciała i osiągnięcia doskonałej wampirzej formy, co odnalezienie celu dla swojej egzystencji, który to cel pozwoliłby jej pokonać żal za nigdy, tak naprawdę nie poznanym, człowieczeństwem.

Klaudia jest bohaterką, której od początku nie dano szansy, traktowano przedmiotowo, mimo uczuć, jakie żywili do niej obaj panowie. Louis i Lestat nie potrafią zaakceptować dojrzałości umysłowej, indywidualizmu i pragnienia wolności, jakie pojawiają się u Klaudii. Tak naprawdę obaj czują się komfortowo, tworząc wraz z Klaudią kameralna 'rodzinę'. Louis zapomina o swoich rozterkach, lokując całą miłość w 'córeczce'. Lestat natomiast ma poczucie bezpieczeństwa i pewność, że Louis go nie opuści. Lestat traktuje Klaudię jako swoją uczennicę i partnerkę w zabijaniu, co nie przeszkadza mu patrzeć na nią przez skrajnie szowinistyczny pryzmat. W rezultacie obaj widzą w Klaudii laleczkę, dziecko i nie chcą dostrzec jej prawdziwej, wyzwolonej i władczej natury. Chociaż Louis przeczuwa tragedię, jaka wyniknąć musi z tego stanu rzeczy, nie robi nic, aby jej zapobiec. Właśnie bierność tej postaci stanie się bezpośrednią przyczyną całego pasma nieszczęść, jakie spadają na bohaterów powieści.

Klaudia mści się na Lestacie w prosty i niewyrafinowany sposób - przez próbę pozbawienia go życia. Zemsta, jaką wywrze na Louisie jest znacznie bardziej złożona. Obojętność i chłód Klaudii, na przemian z jej zapewnieniami o miłości i oddaniu, sprawiają, że Louis zaczyna rozumieć swoją winę. Dociera do niego, że stworzenie dziecka-wampira było zbrodnią, za którą przyjdzie mu zapłacić. Chwile szczęścia z dziewczynką u boku, okupione są wielkim cierpieniem i niekończącymi się wyrzutami sumienia, a obecność Klaudii stale mu o tym przypomina, dręczy go i torturuje.


Tragiczna rodzina

Motyw rodziny wampirzej to kolejne nowatorstwo prozy Rice. Co prawda już Dracula nie był aż tak wielkim samotnikiem, skoro mieszkał w zamku z trzema uroczymi wampirzycami, jednak trio z powieści Rice i w tym przypadku ucieka od schematu. Krytycy i duża część odbiorców upatrują w tym przedstawieniu wampirzej rodziny swoistego odniesienia do problemów i bolączek świata współczesnego, odczytując to jako metaforę związków homoseksualnych i ich praw do adoptowania dzieci, jednak takie odczytanie jest dla mnie co najmniej banalne. Bowiem ta rodzina, mimo iż składa się faktycznie z dwóch dorosłych mężczyzn i dziewczynki, nie ma w założeniu wyrażać wyżej wymienionego problemu. Raczej jest tu ukazana afunkcjonalność takiego związku, który staje się polem do rozegrania prawdziwego dramatu pomiędzy tymi trzema osobami, obnażając tak słabość Lestata - jego samotność i rozpaczliwy głód uczuć, tragedię dojrzewającej tylko psychicznie Klaudii, jej brak człowieczeństwa i chęć zemsty oraz bierną nieudolność Louisa, jego bezbronność wobec miłości.

Początkowo wszystko wydaje się być dobrze, dopóki Klaudia jest wciąż dzieckiem, także w ludzkich kategoriach. Lestat spełnia w tej rodzinie rolę ojca; jest władczy, szowinistyczny, wymaga posłuchu, łatwo wznieca konflikty, stara się utrzymać swój wpływ tak na Louisa, jak i na Klaudię, zręcznie manipulując obojgiem. Louis wciela się w tym układzie w rolę matki. Klaudia jest dla niego faktycznym dzieckiem, które przynosi mu komfort, sprawia, że dawne rozterki znikają, uśpione zostaje sumienie i Louis pokornie niemal wchodzi w role prawdziwego wampira-zabójcy, z czym na dodatek czuje się szczęśliwy. Klaudia odwraca jego uwagę od Lestata, sam zaś Louis łagodzi wszelkie konflikty, dba o harmonię ich wspólnego życia i w końcu zawsze staje w obronie Klaudii. Także on pierwszy dostrzega u niej tę tragiczną w skutkach przemianę, te nieubłaganą dojrzałość, chłód, stoicyzm i zimne wyrachowanie, które zaowocuje zemstą.

Podobnie ustawione zostają role społeczne: Lestat jest tym, który odkrywa przed Klaudią tajniki wampiryzmu, sposobów polowania, uśmiercania; uczy ją po prostu zwykłych technik umożliwiających przetrwanie. Louis zajmuje się jej stroną emocjonalną, duchową, tłumacząc skomplikowane problemy natury etycznej, pragnie aby Klaudia zachowała szacunek do życia. Wydaje się jednak, że to Lestat jest w tym układzie lepszym nauczycielem. Klaudia bowiem w niczym nie przypomina Louisa, jest zimna i obojętna wobec ludzi, których traktuje jak pokarm i zabija bez mrugnięcia okiem, a jak się okaże jej wyrachowanie sięga głębiej:

W pewnych latach naszego wspólnego życia myślałem o niej trochę tak, jak myślałem o Lestacie. Że wchłonęła w sposób naturalny instynkt i pęd do zabijania, choć dzieliła mój gust w innych sprawach. Teraz już wiedziałem, że była mniej ludzka od nas obu, mniej niż nawet obaj mogliśmy to sobie wyobrazić. Nie przeszła jej nawet przez myśl najdrobniejsza sympatia i współczucie dla ludzkiej egzystencji.

Kiedy Klaudia staje się psychicznie dojrzałą kobietą, skazaną na przeklęte życie w ciele dziewczynki, zaczyna w oczywisty sposób reagować buntem. To ona staje się zarzewiem konfliktów w ich małej rodzinie, a Lestat będzie bezpośrednią ofiarą jej ataków. Jednak tym, który daje się najbardziej zmanipulować jest oczywiście Louis. Klaudia powierza mu swoją tajemnicę, będąc pewną jego dyskrecji, następnie sprawia, że nie wtrąca się on, kiedy ona morduje Lestata. Także później Louis staje się biernym współuczestnikiem zbrodni, pomagając Klaudii pozbyć się ciała zamordowanego wampira. Kiedy w końcu Louis próbuje odejść, płacz Klaudii natychmiast sprowadza go spowrotem do niej. Nasz bohater staje się od Klaudii uzależniony; jej silna, twarda, bezkompromisowa osobowość, w połączeniu z wszechogarniającym uczuciem, jakie żywi do niej Louis, daje mu oparcie, poczucie bezpieczeństwa i szczęścia. Oczywiście do czasu.

Louis po śmierci Lestata czuje, że mimowolnie utracił część samego siebie, zaczyna winić się o niesłuszne osądzenie Lestata i tęsknić do jego konfliktowego charakteru. Jest to po części spowodowane naruszeniem owego błogiego status quo jakie wytworzyli sobie na Rue Royal, a po części niewątpliwym przejrzeniem na oczy Louisa, któremu potrzeba było tragedii, aby przestał oceniać Lestata przez pryzmat swej wybujałej arogancji i idealizmu.


Navigare necesse est, czyli motyw podróży romantycznej

Podróż, w którą wyruszają Louis i Klaudia to kolejny przykład na wykorzystanie przez autorkę zdobyczy literatury romantycznej, żeby przypomnieć tylko Wędrówki Childe Harolda Byrona, czy mickiewiczowskie Sonety Krymskie. Podróż jest koniecznością dla romantycznego bohatera, a jej integralną częścią staje się wyprawa morska. Na pokładzie statku bohater wyrusza ku nowemu, nieznanemu, jednocześnie spoglądając tak w przeszłość jak i w przyszłość. Ciągły pęd, ruch, zdaje się go wyzwalać i upajać. Przemieszczanie się, upływ czasu i zmieniająca się przestrzeń, a także otoczenie natury wzbudzają to, co duchowe; wzbogacają osobowość; mogą też przywoływać uśpione uczucia, wyzwalać nowe namiętności; odrzeć bohatera z ograniczeń; uwolnić w nim pokłady wspomnień i emocji bardzo różnych: od euforii do smutku czy tęsknoty za czymś utraconym. Pokład statku to także idealne miejsce na dokonanie pewnych podsumowań i przemyśleń. Można powiedzie , że to doskonały moment na narodziny doniosłych myśli.

W Wywiadzie nie jest inaczej. Louis na pokładzie 'Mariany' rozmyśla o swojej naturze, próbuje odpowiedzieć na pytanie: kim właściwie jest i czy jego natura jest dobra czy może zła. Dochodzi do wniosku, że będąc przekonany, iż jest absolutnie zły, byłby szczęśliwszy, gdyż pozbyłby się raz na zawsze rozterek natury moralnej. Co więcej, nie ma pewności czy spotkanie z innymi, podobnymi do niego wampirami, przyniesie odpowiedzi na jego wątpliwości i czy on w ogóle chce tych odpowiedzi:

Och, jak bardzo ta pogoń za Starym Światem wampirów przepełniała mnie w takich momentach goryczą. Jakie bowiem tajemnice, jakie prawdy dla nas miały te potworne stwory nocy? Cóż mogły nam objawić? Co tak naprawdę jeden potępiony może przekazać drugiej potępionej istocie?

Jedną z najbardziej znamiennych scen w powieści jest ta, w której Louis próbuje za pomocą lampy oświetlić morze, gdyż jako wampir, stworzenie nocy, nigdy nie będzie mógł zobaczyć kolorów natury w świetle dnia.

Nic nie pojawiało się w snopie światła poza samym odbiciem blasku światła, tego promienia naszej podróży, który mnie nie opuszczał, nieruchome oko, patrzące na mnie z głębokości i mówiące: 'Louis, twoje poszukiwania są tylko poszukiwaniem ciemności. To morze nie jest twoim morzem. Mity i podania ludzi nie są twoimi mitami i nie należą do ciebie, skarby ludzi nie są twoimi'.

Scena ta symbolizuje żal za życiem, które zostało bezpowrotnie stracone; gorycz, z powodu tego, czego nie doceniało się w przeszłości, za wszystkimi rzeczami pominiętymi, nie wykorzystanymi, zmarnowanymi. Louis wydaje się być człowiekiem, który nigdy nie nasycił się życiem i tym, co ono ze sobą niesie z własnej winy i z własnego wyboru. Stąd bierze się być może także to poczucie niespełnienia, które towarzyszy mu jako wampirowi. Ta próba 'wskrzeszenia' błękitu fal Morza Śródziemnego to także bolesna konkluzja, że zakazane jest Louisowi doświadczanie tego, co mają na co dzień ludzie śmiertelni, a to potęguje w nim tylko poczucie odrzucenia i wyobcowania, świadomość własnej nienormalności.


Transylwania, czyli stary dobry gotyk

Ta część powieści, będąca opisem poszukiwań Klaudii i Louisa w Europie Wschodniej spełnia podwójną rolę: z jednej strony jest tu ukazany kontrast pomiędzy starym a nowym wizerunkiem wampira. Transylwański wampir to instynktownie działający, odrażający żywy trup, nie mający wiele wspólnego z wyrafinowanymi, świadomymi i urokliwymi krwiopijcami Rice. Jest jednak druga strona medalu w tej opowieści, którą rzadko kto dostrzega. Opis transylwańskiej przygody (być może mimowolnie) stał się swoistym pomnikiem ku czci wielkich klasyków tego gatunku, ze Stokerem na czele. Można też dopatrzyć się w nim wielu odniesień do Carmilli Sheridana le Fanu. W pierwszej kolejności zauważalny jest typowo europejski gotycyzm tego swoistego opowiadania, które wydaje się być luźno włączone w strukturę powieści: mroczne lasy, pustkowia, łąki, skaliste góry, widmowe ruiny, przesądni wieśniacy, zabobony i świat ludowych wierzeń i podań. To wszystko pozostaje w kompletnej opozycji do świata wykreowanego przez Rice, ale bliskie jest bardzo kliszom gatunkowym opowieści o wampirach. Posiada ten specyficzny, romantyczny, chłodny i klasycznie gotycki nastrój historii o upiorze, niepokojącym zagubioną wśród niedostępnych gór wioskę. Klaudia i Louis zaś wchodzą w tym opowiadaniu w rolę klasycznych pogromców. Można powiedzieć -pogromców mimo woli, bo to sam upiór prowokuje ich poprzez bezmyślny atak.

Historia ta, jak i ukazany w niej wizerunek wampira-zombie miała zapewne na celu zdyskredytować mit stokeroski, wizerunek wampira Starego Świata i dawnej literatury w oczach czytelnika. Jednak, przynajmniej w moim odczuciu, tak się nie dzieje, a to dzięki niezwykle plastycznej, malarskiej wręcz i nastrojowej narracji, będącej mini-powiastką o najlepszych cechach literatury grozy. Samo pojawienie się upiora w ruinach i jego spotkanie z naszymi bohaterami jest naznaczone atmosferą strachu, panicznego wyczekiwania i narastającego napięcia, którego raczej cała reszta powieści jest pozbawiona:

Odgłos był tak cichy, że śmiertelna istota nie dosłyszałaby go. Nie dochodził z ruin. Słychać go było z daleka, nie z długiego wijącego się podejścia, którym my wdrapaliśmy się na wzgórze, ale z drugiej strony góry, prosto od wioski. Najpierw szelest, jakby drapanie, ale stałe, potem powoli coraz wyraźniejsze odgłosy stóp, ciężkie stąpanie. Dłoń Klaudii zacisnęła się na mojej, delikatnie popchnęła mnie pod pochyłość wznoszących się do góry schodów. Widziałem, jak fałdy jej ubrania nieznacznie wychyliły się spod peleryny. Ciężkie kroki narastały i zacząłem wyczuwać już, że były jakieś nierówne. Pierwszy krok był szybki i ostry, drugi wolniejszy, opierający się, jakby kogoś ciągniętego siłą. Kroki zbliżały się coraz bardziej, stawały się coraz wyraźniejsze w poświstywaniach wiatru. Poczułem, jak serce bije mi mocniej, a żyły nabrzmiewają na skroniach.


Teatr Wampirów

Paryski Teatr Wampirów, na przedstawienie którego trafiają Louis i Klaudia, to podwójne szachrajstwo, podwójna mistyfikacja. Wampirzy aktorzy w świadomości widzów są ludźmi, podczas gdy na scenie przybierają kolejną maskę - maskę wampiryzmu dekadenckiego, groteskowego i zmanieryzowanego. Jest to więc z ich strony nie tylko kpina z widzów-śmiertelników, ale także autoparodystyczne podejście do własnego gatunku. Pojawienie się Louisa na widowni, a następnie za kulisami teatru doprowadza do zderzenia tego, co autentyczne i fałszywe w naturze wampira.

Jednocześnie ta scena teatralna staje się dla naszego bohatera czymś w rodzaju krzywego zwierciadła, w którym odbija się ta część jego natury, która pozostała ludzka (śmiertelna dziewczyna) i ta część, która jest już potworem i uosobieniem śmierci (wampir Santiago). Wkroczenie na scenę w kulminacyjnym momencie akcji Armanda wskazuje jak gdyby na przyszły bieg wydarzeń. Dziewczyna, która uosabia człowieczeństwo, wpierw przerażona widmem śmierci, stawiająca beznadziejny opór szydzącemu z niej Santiago, nagle zostaje uwiedziona, pokonana. Pozbywa się strachu, akceptując dzięki Armandowi, to, co nieuniknione. Wydaje się, że w idealny sposób symbolizuje to rozdarcie Louisa, który zaczyna przegrywać walkę o swoją ludzką duszę, poprzez wyzbycie się resztek moralnych niepokojów i przyzwolenie na ostateczne zło, które musi się w nim dopełnić, pod wpływem Armanda. To Armand jest zwiastunem ostatecznego upadku Louisa-człowieka. To on usnuje intrygę zmierzająca do zawładnięcia Louisem, choć nie będzie to zwycięstwo całkowite.


Armand

Louis i Klaudia w poszukiwaniu odpowiedzi na swoje pytania, docierają w końcu do osoby, która - wdawałoby się - jest w mocy im ich udzielić.
Armand to najbardziej enigmatyczna postać w powieści. Starzec o twarz młodzieńca, który wydaje się znać sekrety nieśmiertelności. To także zręczny manipulator i uwodziciel, którego celem i pragnieniem staje się zdobycie Louisa. Armand podejmuje więc walkę o osobę i duszę Louisa, wpajając mu własną filozofię, opartą na moralnym relatywizmie. Uspokaja tym samym sumienie naszego bohatera, mówiąc, że nie ma tak naprawdę Piekła i Nieba, Boga i Szatana, więc nie ma komu nas zbawić ani komu potępić. Piekło albo Niebo możemy stworzyć sobie sami. Podobnie kwestia etyki wymyka się kategoryzacji na biel i czerń. Armand roztacza przed Louisem wizje dobra i zła o wielu twarzach, namawia do pozbycia się żalu i poczucia winy, zachęca do szukania sił w sobie.

Armand jest zmienny, jest konformistą, który szybko dostosowuje się do nowej sytuacji, stąd jego prawdziwe poglądy trudno zidentyfikować, gdyż często są one zakamuflowane. Wielce prawdopodobne jest także to, że jego idee są tak naprawdę sprzeczne i wzajemnie się wykluczające, a mimo to mogą być prawdziwe. Armand zdaje się uzależniać całą etykę od wiedzy o niej, a nie od czynów. Wyklucza tutaj czynnik religijny, chrześcijański, który określiłby warunki, w jakich popełniony zostaje grzech:

To zło, to pojęcie zła wzięło się z rozczarowania, ze zgorzknienia! Czy nie widzisz tego? Dzieci Szatana! Dzieci Boże! Czy to jedyne pytanie, z jakim do mnie przyszedłeś, czy to jedyna wizja, jaka cię prześladuje? Dzielisz świat na istoty boskie i diabły, podczas gdy jedyna moc, jaka istnieje, jest wewnątrz nas? Jak możesz wierzyć w te stare, fantastyczne kłamstwa, te mity, te alegorie nadprzyrodzonych?

Armand więc, w przeciwieństwie do Louisa, nie dostrzega zła w uczynkach, gdyż czyny mogą być po prostu źle ocenione. Zło lub dobro zależy od indywidualnej oceny i stopnia świadomości oceniającego. Wystarczy odrzucić etykę chrześcijańską a ten sam postępek nabiera zupełnie innej wartości. Jest to typowy przykład relatywizmu moralnego, który uzależnia wartość rzeczy od ich indywidualnej, subiektywnej oceny, bez odgórnych nakazów i zakazów. Z takiej postawy nie da się wyprowadzić kategorii uniwersalnych, absolutnych i ostatecznych, gdyż wszystko jest zmienne, zależne od różnych punktów widzenia i na dodatek podlega gradacjom. Jak więc można by jednoznacznie stwierdzić czy wampiryzm ze swej natury jest dobry czy zły?

Motywy Armanda są dość jasne. Potrzebuje on pretekstu aby skończyć z dotychczasowym życiem w dekadenckim i groteskowym Teatrze Wampirów. Jednocześnie Louis jest dla niego nadzieją na przystosowanie się do życia w XIX wieku, na zrozumienie świata, który dla 400-letniego wampira jest wciąż wrogi i obcy. Louisowa namiętność i niespotykany u wampirów ból stają się tym, co przyciąga Armanda do naszego bohatera, jak ćmię do ognia. Louis to niezwykle unikalny i piękny okaz wampira, rzecz warta niejednego grzechu dla znudzonego, osamotnionego i zagubionego w rzeczywistości nowych czasów, Armanda.
Na drodze paryskiego krwiopijcy do zawładnięcia Louisem stoi Klaudia. Armand wmawia więc Louisowi, że Klaudia jest tym, co wiążę go z przeszłością, przypomina o jego własnych słabościach; jest rakiem toczącym jego sumienie. Pozbycie się Klaudii byłoby więc pierwszym etapem do odrodzenia się, do szczęścia. Obietnice odzyskania radości życia i spokoju są kartą przetargową Armanda w walce o Louisa.

Louis tymczasem jest w Paryżu świadkiem całkowitej dojrzałości Klaudii. Znika gdzieś cała jej dziecięca niewinność. Tak naprawdę Klaudia w niczym już nie przypomina dziewczynki, staje się w pełni kobietą: silną, władczą, wyzwoloną i nieustępliwą. Słabość Louisa zaczyna ją męczyć, coraz częściej ucieka od niego by samotnie polować na paryskich uliczkach. Wciąż jednak jest istotą wymagającą opieki, szczególnie, że wyczuwa grożące jej niebezpieczeństwo ze strony Armanda i wampirów z Teatru.
Louis czuje, że utracił Klaudię. Zaczyna myśleć o rozstaniu, zwłaszcza, że Armand fascynuje go i pociąga, a Klaudia tylko męczy. Louis naiwnie wierzy, że Armand stanie się jego przewodnikiem w nieśmiertelnej wędrówce, że u jego boku odnajdzie wiedzę, jakiej nie dał mu Lestat i sens życia. Tak naprawdę jednak Armand oczekuje tego samego po Louisie. Mądrość Armanda nie jest więc wiele warta, gdyż jest zbyt archaiczna, nie pasująca do nowych, dynamicznie zmieniających się czasów. Armand jednak jest mistrzem pozorów i intrygi, ale o tym niestety Louis przekona się później.

Klaudia i Louis zgodnie postanawiają się rozstać, jednak Louis zostaje zmuszony do stworzenia nowego wampira - lalkarki Madeleine - szalonej kobiety, która po stracie córki doszukuje się w Klaudii jej nieśmiertelnego odbicia. Louis, zmieniając Madeleine, tym samym sprzeniewierza się sobie. Ulega z jednak strony naciskom i żądaniom Klaudii, a z drugiej robi to z czysto egoistycznych pobudek, mając w perspektywie dalsze wspólne życie z Armandem.
Jest to kolejny przełomowy moment w doświadczeniach Louisa-wampira. Łamiąc tak ważną barierę moralną jaką jest stworzenie nowego krwiopijcy, a co za tym idzie, wzięcia na siebie odpowiedzialności za zło, jakie ten nowy wampir wyrządzi, Louis przyznaje, że nie ma w nim już miejsca na człowieczeństwo. Jednak tak naprawdę wypalenie emocjonalne nastąpi później, po śmierci dziewczynki.


Konkluzja

Wampiry z Teatru porywają Louisa, Klaudię i Madeleine. Cudem ocalały z pożaru w Nowym Orleanie Lestat zjawia się w Paryżu, aby stać się oskarżycielem Louisa i Klaudii. Armand wykorzystuje tę sposobność i w rezultacie Klaudia i Madeleine giną w promieniach wschodzącego słońca, a Louisowi pozostaje już tylko zemsta. Nasz bohater przeklina swoją bierność i ślepotę, ów werteryczny 'paraliż woli'. Dociera do niego, że kurczowe trzymanie się ludzkiej etyki przy jednoczesnym amoralnym postępowaniu było iluzją i głupotą. Louis zrozumiał, że oszukiwał sam siebie. Być może wygrałby tę walkę, gdyby wykazał jakąś swoją moralną inicjatywę: sprzeciwił się Lestatowi, gdy ten chciał stworzyć Klaudię; Klaudii, kiedy planowała zabójstwo Lestata; Armandowi, kiedy ten namawiał go do porzucenia Klaudii...
Paradoksalnie pragnienie pozostania dobrym ściągnęło zło na wszystkich, z którymi Louis się zetknął i w konsekwencji najbardziej uderzyło w niego samego. Klaudia i Madeleine zginęły, Lestat wegetował zraniony i pogrążony w strachu przed światem, Armand, rozczarowany Louisem postanowił w końcu odejść.

Należy się zastanowić, dlaczego Louis zdecydował się zostać z Armandem po śmierci Klaudii i spaleniu Teatru. Postępowanie to może potwierdzać tezę o bierności Louisa i braku szacunku do samego siebie. Wszak Louis wiedział, że to Armand był prowodyrem zniszczenia Klaudii. Jednak w momencie gdy Louis wyrusza we wspólną podróż z Armandem, jest już zupełnie inną postacią: zobojętniałym, stoickim i zimnym krwiopijcą, wegetującym bez celu, którego nie poruszają nawet błagania Lestata, aby Louis dał mu szansę na odrodzenie się. Armand także niewiele już znaczy dla Louisa, którego jednak wciąż potrzebuje, do czasu, gdy zniechęcony jego obojętnością odchodzi. Louis w pewnym momencie mówi Armandowi, że wszystko, co było nim samym fascynujące wypaliło się, a Armand dostrzega w swoim towarzyszu odzwierciedlenie siebie samego - pustą, wampirzą skorupę:

Ale dla mnie jesteś wewnętrznie martwy, jesteś zimny i nie mam do ciebie dostępu! Jest tak, jak gdybym nie był wcale obok ciebie, przy tobie. A gdy jestem z tobą, mam przerażające uczucie, że ciebie po prostu nie ma, że nie istniejesz. Jesteś zimny, tak odległy dla mnie jak te dziwne współczesne obrazy, pełne linii, kwadratów i geometrycznych figur, których nie potrafię pokochać czy zrozumieć, a które są równie dalekie i obce, jak współczesna rzeźba pozbawiona ludzkiej formy. Moimi ramionami wstrząsa dreszcz, kiedy jestem obok ciebie. Patrzę w twoje oczy, ale nie widzę tam swojego odbicia...


Wywiad

Czy jednak jest to do końca prawda? Czy to ostateczna klęska Louisa? Zakończenie powieści przynosi ciekawe rozwiązanie. Ostatnią bitwą, można by rzec, 'moralnym Waterloo' Louisa jest właśnie tytułowy wywiad, który nabiera też w tym momencie dodatkowego znaczenia. Wywiad, jakiego udzielił Louis młodemu reporterowi, miał ustrzec go przed niewłaściwym wyborem. Przestrzec przed wybraniem zła, choćby nawet wydawało się być kuszące, bo zawsze za tę przyjemność trzeba będzie drogo zapłacić. Louis sądził, że jego historia będzie dla reportera swoistą parenezą, przypowieścią, z której tamten wyciągnie właściwe wnioski. Byłaby to być może dla wampira jedyna szansa na odkupienie i etyczne zwycięstwo. Jak łatwo się domyślić, także i tu Louis poniósł sromotną porażkę. Historia Louisa jest paradoksalnie fascynująca, a jego życie, choć naznaczone bólem i grzechem, dla zwykłego człowieka staje się wartym pożądania. Louis osiągnął wiec efekt odwrotny do zamierzonego.

Reporter nie tylko opacznie zrozumiał przesłanie całej opowieści, ale też rozbudziła w nim ona pragnienie nieśmiertelności, która pociąga za sobą zło. Louis widzi w dziennikarzu odbicie samego siebie, sprzed 200 lat. Chłopak błaga: ' Daj temu jeszcze jedną szansę we mnie', argumentując, że dla niego życie śmiertelnika jest równie puste i jałowe, jak niegdyś było dla Louisa. Wampir odrzuca jednak prośbę reportera i po ugryzieniu go, odchodzi, wierząc być może, że jego atak wystraszy młodego człowieka, poprzez obnażenie prawdziwej natury wampiryzmu. Chłopak jednak nie rezygnuje. Rankiem wyjeżdża do Nowego Orleanu w poszukiwaniu Lestata...
A Louis przez swoją opowieść wyrządził kolejne zło, wciągając następną ofiarę do świata wampirów.

Stąd wypływa taki morał: wampiryzm nie jest czymś, czym można się zarazić koniecznie w sposób bezpośredni i dosłowny. Starczy, że wampir opowie nam swoją historię, aby nas uwieść. Podobną funkcję spełnia poniekąd literatura Rice. Opowieść o pozornie odstręczającym świecie nocnych upiorów okazuje się być dziwnie wspaniała i godna pożądania, o czym może przekonać się każdy, kto dzięki Wywiadowi z wampirem zanurzył się w tym nieśmiertelnie niebezpiecznym świecie.


>>czytaj dalej




1. Biografia Anne Rice, tłum. i oprac. Unicornis
2. Jeżeli brak jest przypisu, wszystkie cytaty za: Anne Rice, Wywiad z wampirem, Rebis 1992.
3. J.W. Goethe, Cierpienia Młodego Wertera.
4. J.W Goethe, Faust, tłum. Adam Pomorski, Warszawa 1999, s. 144.







strony: 1, 2