Kara dla Śpiącej Królewny: cytaty


UWAGA! Ze wzgledu na erotyczny/ pornograficzny charakter prezentowanych fragmentów książki, są one przeznaczone jedynie dla osób pełnoletnich.

Także osoby, których odstarsza tematyka sado-masochistyczna, homoseksualna i inne elementy perwersji zostały ostrzeżone.

Osoby zbyt pruderyjne, nie posiadające poczucia humoru i dystansu także lepiej niech opuszczą tę stronę.



Kiedy ta packa na ciebie spadnie, masz się dla mnie poruszyć, księżniczko, masz się wiercić i jęczeć. Lecz nie wolno ci ode mnie uciec. Nie wolno ci odjąć dłoni od karku. I nie wolno ci także otworzyć ust. Masz się wić i skomlić. W rzeczy samej, masz aż podskakiwać pod moją trzepaczką. Bo za każdym uderzeniem masz mi pokazywać, jak bardzo je czujesz, jak je doceniasz i jak bardzo wdzięczna jesteś za karę, którą ci wymierzam, i że wiesz, iż na nią zasługujesz.

[Pani Lockley po raz pierwszy chłoszcze Różyczkę]


Podniosła mniejszy z dwóch fallusów i szybko, pewnie wsunęła go we mnie. Zadrżałem, stężałem.
- Cii... nie bądź taki spięty... - powiedziała. - Wypchnij biodra, tak... otwórz się dla mnie... Tak, tak już lepiej. Nie mów mi, że nigdy do tej pory nikt cię nie mierzył ani nie nadziewał na fallusa.

Łzy wypłynęły mi na policzki. Gwałtowne spazmy ogarnęły mięśnie moich nóg, i kiedy narzędzie wsuwało się we mnie, niesłychanie wielkie i twarde, poczułem, jak mój odbyt zaciska się spazmatycznie. To było tak, jakby to był pierwszy raz. Choć każdy poprzedni był równie uwłaczający i równie przerażający jak ten.
- Mamy tu niemalże dziewicę. Nieledwie dziecko. Poczuj Sam. - Lewą ręką zmusiła mnie do wyprostowania się, aż stanąłem prosto z dłońmi zaciśniętymi na karku, obolałymi nogami, fallusem wetkniętym głęboko i przytrzymywanym na miejscu jej dłonią.

Mój pan przeszedł za mnie i zaraz poczułem, jak fallus poruszył się w przód i w tył. Czułem, jak pulsuje we mnie nawet wtedy, kiedy on go już puścił. Czułem się wypełniony, nabity na pal. Mój odbyt przypominał teraz rozognione, zaciśnięte wokół niego usta.
- I po co te wszystkie rozkoszne łzy? - Pani przybliżyła twarz do mojej twarzy. - Nigdy wcześniej nikt cię nie mierzył? Jeszcze dziś zamówimy ich dla ciebie bardzo wiele, z różnymi dekoracjami i uprzężami. Twój śliczny tyłeczek bardzo rzadko będzie pusty i samotny.

[Lady Julia mierzy Tristana]


Zanim jednak zdążyłem otrząsnąć się z szoku czy choćby zwrócić baczniejszą uwagę na niewolników, zobaczyłem przed sobą skórzany powóz mego pana, zaprzęgnięty w pięciu niewolników, czterech spiętych w dwie pary i jednego stojącego samotnie; wszyscy mieli na sobie wysokie, sznurowane buty, w ustach skórzane wędzidła, na sobie uprzęże, a nagie pośladki ozdobione końskimi ogonami. (...)

Znajdowałem się w mocy tych prostych wieśniaków. Jeden z nich właśnie wkładał mi skórzane wędzidło do ust i poprawiał lejce na ramionach. Gruby fallus poruszył się we mnie, kiedy go uniesiono; następnie nałożono mi na nagie barki uprząż, od której biegły cienkie rzemienie, które z kolei przymocowano do pasa wokół bioder i przewleczono przez pierścień fallusa, żebym go nie mógł w żaden sposób wypchnąć. W rzeczy samej, narzędzie to było wsunięte we mnie do oporu i przyczepione na stałe. Kiedy lejce także przewleczono przez pierścień i podano osobom siedzącym w powozie, poczułem szarpnięcie, które omal nie zwaliło mnie z nóg. Teraz moi państwo kontrolowali mnie nie tylko za pomocą wędzidła, ale także fallusa.

Spojrzawszy przed siebie, dostrzegłem, że wszyscy moi towarzysze niedoli byli mężczyznami i że wszyscy byli zaprzężeni do powozu w ten sam sposób. Lejce biegnące od ich uprzęży przechodziły nad moimi ramionami i obok moich bioder. Poczułem, jak służący wygina mi ręce na plecy i mocno je tam związuje. Dłonie w szorstkich rękawiczkach szybko przyczepiły niewielkie, czarne, skórzane ciężarki do moich sutków i lekko je poklepały, aby się upewnić, czy się dobrze trzymają. Przypominały skórzane łzy i zdawały się nie mieć żadnego innego zastosowania jak tylko to, żeby czynić uprząż jeszcze bardziej upokarzającą.
Z tą samą milczącą sprawnością nałożono mi na nogi ciężkie buty podbite końskimi podkowami (...).

[Tristan po raz pierwszy w roli konika]


Kiedy się na powrót wyprostowała, Różyczka dostrzegła na jej palcach kremową substancję. Pani Lockley szybko rozsmarowała ja na jej pulsujących sutkach, po czym nałożyła ją na jej dolne wargi i wsunęła odrobinę do środka szparki.
- To tylko masło, moja droga, świeże masełko - wyjaśniła. - My tu nie mamy perfumowanych olejków.
Magle wypuściła z objęć kota, który spadł czterema łapami na delikatny brzuch i klatkę piersiową dziewczyny. Różyczka poczuła, jak miękkie łapki szybko przesuwają się po jej ciele.

Skręciła się i naparła na pęta. Stworzenie pochyliło łebek i małym, ostrym języczkiem poczęło zlizywać masło z jej sutka. W tej chwili ogarnęło ja jakieś prymitywne, ledwo uświadamiane przerażenie, które sprawiło, że naparła na krępujące ją rzemienie z nieznana jej dotąd gwałtownością. Jednak mały potworek o pięknym pyszczku w ogóle się tym nie przejął i zabrał się do jej drugiej piersi. Całym jej ciałem wstrząsały łkania, a miękkie futerko kota łaskotało ją po brzuchu, podczas gdy ostry języczek dokładnie oczyszczał jej sutek z masła.

Różyczka zacisnęła szczęki, z całych sił powstrzymując się przed wrzaśnięciem: 'Nie!' Jednocześnie zamknęła powieki, gdyż nie była w stanie znieść widoku trójkątnego pyszczka pochylonego nad jej sutkiem, który ruszał się w tę i z powrotem pod naporem chropowatego języka. Wrażenie było tak niesłychane, tak podniecające i straszne, że krzyczała głośniej niż kiedykolwiek pod razami skórzanej trzepaczki.

Kot jednak został uniesiony z jej brzucha i Różyczka poczęła wić się jeszcze bardziej, mocniej zaciskając zęby, żeby nie wypowiedzieć błagalnego 'Nie!', podczas gdy pomiędzy udami poczuła dotknięcie jedwabistych uszu i miękkiego futerka, a potem ostre ruchy języczka na nabrzmiałej łechtaczce.

Och, nie, błagam, nie, jęczała wewnątrz umysłu, podczas gdy podniecenie łączyło się w niej z obrzydzeniem wywołanym przez futrzaste stworzenie oddające się bezmyślnemu ucztowaniu na jej ciele. Jej biodra zamarły nad stołem, zawieszone o kilka cali nad drewnem, a włochaty pyszczek przycisnął się mocniej do jej ciała. Teraz już nie lizał jej łechtaczki, lecz przesunął się niżej, ocierając się tylko czubkiem łebka i doprowadzając ją do szaleństwa. Och, to za mało! Za mało! Och, ty mały potworku!

Ku swemu zawstydzeniu i uczuciu kompletnego pokonania, Różyczka usiłowała przycisnąć wzgórek łonowy do maleńkiego łebka kota i sprawić, żeby jej obolała łechtaczka otrzymała choć nieco mocniejszą pieszczotę. Jednak języczek przesunął się już niżej i teraz lizał jej szparkę, a potem szczelinę między pośladkami, podczas gdy jej płeć trawiona głodem pulsowała, a tortura osiągnęła zenit.

Różyczka zaciskała zęby i kręciła głową, a w tym czasie drobny języczek przesuwał się po jej włosach łonowych, biorąc to, na co miał ochotę, kompletnie nieświadomy szalejącego w niej pożądania.

[Pani Lockley wraz z pewnym kotkiem wymierza Różyczce karę za nieposłuszeństwo]


Jestem jednym z najlepszych koników w całej wiosce. Natychmiast zostałem sprzedany do stajni publicznej. Co dzień wynajmują mnie bogaci panowie i bogate damy z całej wioski (...).

Gdybym nie pracował tak ciężko, pewno stałbym się niespokojny. Od czasu do czasu mam ochotę się buntować, wtedy kopię, wierzgam i staram się robić jak najwięcej hałasu, lecz dobra chłosta natychmiast przywołuje mnie do porządku. Mój pan doskonale wie, kiedy trzeba mi sprawić następną chłostę. Nawet jeśli zachowuje się bez zarzutu, on i tak wie.

Lubię ciągnąć piękne powozy, takie jak powóz twojego pana. Podoba mi się nowa, lśniąca uprząż i to, że on tak mocno uderza pasem. Wiesz, on naprawdę wkłada serce w każde smagnięcie. Od czasu do czasu podchodzi do mnie i głaszcze mnie po włosach albo uszczypnie w pośladek i wtedy prawie dostaję orgazmu. On twierdzi, że jest panem mojego członka, i żeby tego dowieść, smaga go bez litości, a potem śmieje się ze mnie. Uwielbiam go. Kiedyś kazał mi ciągnąć mały dwukołowy wózek, podczas gdy on szedł pieszo obok mnie. Nienawidzę tych małych dwukołówek, lecz z twoim panem, powiadam ci, z dumy prawie postradałem rozum. To było takie piękne.

[Jerard, najlepszy z koników zwierza się Tristanowi]


Tłum ryknął z uciechy, po chwili zostałem znowu obrócony i ponownie spadła na mnie trzepaczka, a potem jeszcze raz i jeszcze raz, i jeszcze... Zacisnąłem żeby, żeby zdusić krzyk, i poczułem, jak gorący ból promieniuje z moich pośladków aż do członka. Słyszałem pokrzykiwania gapiów:
- Mocniej!
- Bij dobrze tego nieposłusznego niewolnika!
- Ruszaj zadkiem!
- Pompuj, pompuj!


[Tristan podczas kary na Talerzu Obrotowym]


Tu nie wciskają ci do ust worka z zarobionymi pieniędzmi, żebyś zaniósł je właścicielowi, jak ma się rzecz na Miejscu Publicznej Kaźni, lecz wciskają ci go głęboko do odbytu, tak że tylko sznureczki zaciskające mieszek wystają na zewnątrz. Tamtej nocy zmuszono mnie do obejścia całej tawerny i prawie wszyscy klienci dodawali po parę miedziaków, więc na koniec czułem się wypchany niby wieprzak przeznaczony na pieczeń.

[Książę Richard opowiada Różyczce o Miejscu Publicznej Kaźni]


- Jesteś moją jedyną nadzieją.
- Nadzieją na co? Żeby być dobrze karanym?
- Nie wiem!
- Wiesz!
- Moją jedyną nadzieją na prawdziwą miłość, na zatracenie się w drugim człowieku, a nie na zagubienie pośród tych, którzy usiłują mnie złamać i wychować. Na zatracenie się w kimś, kto osiągnął wyżyny wysublimowania w okrucieństwie, wyżyny wysublimowania w byciu dobrym panem. Jesteś moją jedyną nadzieją na znalezienie kogoś, kto może, pośród całego mojego cierpienia, dostrzec głębię mego oddania i także mnie pokochać

[Wyznania Tristana]


Znałem już to niesłychane podniecenie. Zostałem ofiarowany tłumowi i poddałem się temu. Zebrałem w sobie całe szaleństwo gapiów, którzy powiększali moją karę przez to, że tak bardzo ich ona bawiła... Należałem do całego tłumu, do setek tysięcy panów i pań. Poddałem się ich pożądaniu. Niczemu się nie opierałem, nic w sobie nie kryłem.

[Wyznania Tristana]


Jest coś niezaprzeczalnego w tym, że każdy prawdziwy niewolnik czci niekwestionowaną władzę i tych, którzy ją roztaczają. On lub ona dążą do perfekcji, stanem zaś idealnym nagiego niewolnika jest poddawanie się najbardziej wysublimowanym karom. Niewolnik wznosi się na wyżyny duchowości w czasie kar, bez względu na to, jak są okrutne czy bolesne. Natomiast wszystkie okrucieństwa wioski, bardziej nawet niż ozdobne upokorzenia zamku, spadają jedne za drugimi tak szybko, że podniecenie nigdy nie ustaje.

[Nicolas o naturze niewolników]


Kiedy już nie mogłem tego dłużej znieść i spróbowałem delikatnie unieść jego głowę, wstał i popchnął mnie na materac głową w dół, rozsuwając szeroko moje uda i przyciskając dłońmi moje pośladki do łóżka, po czym wszedł we mnie z ogromną siłą. Leżałem rozpłaszczony pod nim niczym żaba. Mięśnie moich ud tętniły słodkim bólem.

[Romantyczna noc Tristana i Nicolasa]


Tristan spoglądał na nią, jego silne ramiona podtrzymujące piękne ciało przypominały dwie kolumny wyrastające z materaca po obu stronach jej głowy. Uniosła głowę i poczuła ssać jego sutki, podczas gdy palcami szczypała i rozsuwała jego pośladki, dotykała pręg i obrzmień po chłoście i coraz bardziej zbliżała się do zmarszczonego otworu odbytu. Ruchy Tristana stawały się gwałtowniejsze, coraz silniejsze i bardziej namiętne, więc kontynuowała swą wyprawę. Nagle sięgnęła na nocny stolik. Wyjęła woskowa świecę ze srebrnego lichtarzyka i zgasiwszy płomień, szybko i pewnie wepchnęła ją miedzy jego pośladki. Zacisnął powieki. Poczuła, jak jej płeć coraz mocniej reaguje na jego rytm, a łechtaczka twardnieje. Krzyknęła rozdzierająco i poczuła jednocześnie, jak Tristan wystrzeliwuje w nią gorące nasienie.

[Romantyczna noc Tristana i Różyczki]


Otaczali ją przystojni młodzi mężczyźni, którzy wmasowywali olejki w jej ciało, uśmiechali się do niej, wyciągając jej ramiona nad głowę i przyuczając palce, żeby chwytały mocno rąbek poduszki. Zobaczyła, jak szerokim, umaczanym w złotym barwniku pędzlem dotykają jej sutków. Była zbyt zaskoczona, żeby wydać z siebie choć jeden dźwięk. Leżała w bezruchu także i wtedy, kiedy malowali jej wargi. Potem miękkie włosie pędzla przesunęło się po jej powiekach i rzęsach. Pokazano jej wielkie, wysadzane klejnotami kolczyki, potem poczuła dźgnięcie w płatkach uszu, kiedy je przekłuwali, lecz jej ciemiężyciele uśmiechali się łagodnie i uciszyli jej jęk. Kolczyki zwisały z małych ranek, zaraz jednak zapomniała o bólu, kiedy rozsunęli jej nogi i pokazali ogromną misę pełną lśniących owoców. Niewielki kawałek metalu, który do tej pory osłaniał jej płeć, został usunięty, a delikatne palce tak długo gładziły ją i dotykały, aż poczuła, jak budzi się w niej pożądanie. Cały czas patrzyła w piękne oblicze ciemnoskórego mężczyzny, który pierwszy ją tu powitał. Osobisty pomocnik, tak zaczęła już o nim myśleć. Zobaczyła, jak bierze owoce z miski - daktyle, kawałki melona i brzoskwini, niewielkie gruszki i ciemnoczerwone winogrona - po czym ostrożnie macza je wszystkie w niewielkiej srebrnej miseczce miodu.

Inni rozsunęli jej uda najszerzej, jak tylko mogli, a ona zrozumiała po chwili dlaczego - po kolei wsuwali w nią umoczone w miodzie cząsteczki owoców. Jej doskonale wyćwiczona szparka zacisnęła się odruchowo, kiedy jedwabiście miękkie palce wsunęły w nią cząstkę melona, a za nią następny owoc i jeszcze jeden. Każdy kolejny wyrywał jej głośniejsze jęki i westchnienia.

Nie mogła powstrzymać się przed jęczeniem, lecz dręczyciele zdawali się nie mieć nic przeciwko temu. Kiwali głowami i uśmiechali się do niej coraz szerzej. Teraz była już wypełniona owocami. Czuła, jak z niej wystają. Pokazali jej sporą kiść winogron, którymi przykryli jej wzgórek łonowy, a następnie posypali jej twarz płatkami białych kwiatów. Otworzyli jej usta i wetknęli między zęby gałązkę jaśminu.

[Różyczka zmieniona w misę do owoców na statku Sułtana]