Lillyan

You want me to be your doll forever?


Motyw lalki - motyw bardzo bliski samej pani Rice, która ma w domu pełną kolekcję lalek. Czymże właściwie lalka jest?

Małym dziewczynkom lalka ma służyć do przystosowania się do roli społecznej, do zabawy w dorosłość; magikom może posłużyć do wykonania rytuału voodoo; lalka to także posążek, do którego można się modlić, ale i kukiełka - pacynka brzuchomówcy lub pociągana za sznurki przez aktora teatru lalkowego. Lalkę się ubiera i rozbiera, sadza na półce, by ładnie wyglądała, i się nią bawi... wcielając w różne role. A przy tym lalki są całkowicie aseksualne, nie posiadają najczęściej nawet zaznaczonych narządów płciowych, są tylko niepełnym obrazem człowieka - głowa, nogi, ręce, korpus, wieczny uśmiech.

A jak to wygląda w twórczości pani Rice?
Spokojny wieczór, a może i noc w domu dwójki wampirów i małej dziewczynki w Nowym Orleanie... Nagle pada pytanie - 'Który z was mi to zrobił?'
Louis często mówił - 'Traktowaliśmy ją jak lalkę'.
W filmie dziewczynka krzyczy - 'chcesz bym była twoją lalką na zawsze', jednocześnie rozrzucając porcelanowe lalki po całym pokoju, po czym ścina włosy w akcie protestu, włosy jednak odrastają.

Oczywiście, jak zwykle dał mi lalkę, replikę mnie samej, jak zawsze ubraną w replikę mojej najnowszej sukni. Nie ukrywa przede mną, że sprowadza te lalki z Francji. I co niby mam z nimi począć? Bawić się nimi, jakbym naprawdę była dzieckiem?

'Czy to jakieś przesłanie, ukochany ojcze? - spytałam go tego wieczoru. - Może powinnam na zawsze zostać lalką?' Jeśli pamięć mnie nie myli, przez te wszystkie lata dał mi ich trzydzieści. A pamięć mi dopisuje. Każda lalka jest dokładnie taka jak pozostałe. Zabrakłoby mi miejsca w sypialni, gdybym je zachowała. Ale nie czynię tego. Palę je, rozbijam pogrzebaczem porcelanowe buzie. Przyglądam się, jak ogień pożera ich włosy. Nie mogę powiedzieć, by mi to sprawiało radość. W gruncie rzeczy wszystkie są piękne. I przypominają mnie. A jednak to właściwy sposób postępowania. Lalka się tego spodziewa. Tak jak i ja.

[Anne Rice: Królowa Potępionych]

Czemu lalka?

Claudia często jest traktowana jak ozodoba: złote loczki, ładne sukienki, włosy czesane w ramach zabawy.Lalka, czyli zabawka. Rzecz, ciałko bez duszy, co więcej, ładne ciałko. Lalka nie płacze, lalka nie krzyczy, lalka nie ma odczuć. Oczywiście, lalka dwójki dużych chłopców, którzy mogli nią sterować ze względu na parametry jej ciała, zachowane na wieki przez przemianę - kierować jej życiem, gdyż nie mogła żyć samodzielnie. Także pozbawiona możliwości odczuwania przyjemności seksualnej na wieki, o co ma żal do Louisa w Paryżu.

w jednej ręce trzymała lalkę, drugą miała przy ustach, dłonią miażdżyła laleczkę, miażdżyła i rozrywała z trzaskiem, a kawałki potłuczonej porcelany opadały z jej zakrwawionej dłoni na dywan.
[Anne Rice: Wywiad z wampirem]

A jednak to właśnie tam Claudia spotyka kogoś, kto w pewien sposób stara się przekonać ją, że bycie lalką ma swoje plusy. Mowa o Madeleine, fanatycznie oddanej idei nieśmiertelnego dziecka - po stracie własnego, wykonuje setki kopii zmarłej dziewczynki, a gdy spotyka wampirze dziecko, to tak, jakby urzeczywistniły się jej najskrytsze marzenia. Trzeba zauważyć, że Madeleine jak na XIX wiek zdaje się osobą dość wyzwoloną z rygorów obyczajowości, bo prowadzi samodzielnie sklep i sama robi lalki. Po zamianie w wampira, Madeleine miniaturyzuje cały świat specjalnie dla Claudii - aby ta czuła się bardziej dorosła - a więc są maleńkie krzesła, stoły, łóżko...

Świat rzeczywisty nie miał tu dostępu i nabierał innego i samodzielnego wymiaru na małej przestrzeni buduaru Klaudii - łóżko, którego podpórki sięgały mi do piersi, malutkie lustra, które odbijały jedynie nogi niezgrabnego giganta, gdy zabłąkałem się między ich ramy, obrazy zawieszone nisko, wyłącznie dla oczu Klaudii, i wreszcie, na jej toaletce, czarne wieczorowe rękawiczki, w sam raz na jej malutkie paluszki, kobieca atłasowa suknia wieczorowa i diadem z dziecięcego balu maskowego. I Klaudia, koronujący wszystko klejnot, królowa z baśni o nagich ramionach, spacerująca między tymi wszystkimi cudami w swoim własnym malutkim świecie.
[Anne Rice: Wywiad z wampirem]

Mimo to, Claudia chce być dorosła i poddaje się makabrycznemu eksperymentowi Armanda. Ostatecznie traci życie - a jej głowa doszyta do ciała innej kobiety miłosiernie spala się w promieniach słońca... Pragnąc wyzwolić się z ograniczeń, ginie.

Posąg Akashy to także lalka - posadzona na tronie, chroniona przez Mariusza, dawczyni życia, pierwotne źródło, niema i piękna. Figura, do której Mariusz się modli i to samo nakazuje Lestatowi przed jej tronem. Jednak Lestat widzi w niej życie, nie martwy obiekt. Akasha wstaje z tronu i chce wcielić w życie swój plan - zagładę mężczyzn, twórców wojen. Ginie za zgodą wspólnoty wampirów, która nie życzy sobie ingerencji w świat żywych.

Z nie dającą się opisać pieczołowitością przyklejono posągom czarne rzęsy, włosy i delikatnie wygięte brwi. Z nie dającą się opisać pieczołowitością wykonano również lekko rozchylone usta, tak że dostrzec można było połyskujące zęby. A twarze i ręce tak były wygładzone i wypolerowane, że żadna skaza czy rysa nie zakłócała połysku. Siedzieli w sposób charakterystyczny dla wszystkich posągów czy malowanych figur. Wydawało się, że patrzą na mnie.
[Anne Rice: Wampir Lestat]

Zarówno Claudia, jak i Akasha buntują się przeciwko swojemu uprzedmiotowieniu. Nie chcą być lalkami, chcą czuć, żyć. Tylko, że u Rice bunt przeciwko 'lalkowatości' kończy się źle w przypadku obydwu pań, czyżby świadczyło to o niechęci Rice do kobiet w ogóle? Weźmy przykład Gabrieli: obcina ona włosy i zakłada męskie stroje, jakby symbolicznie żegnając się z rolą uległej żony, matki wielu dzieci, posłusznej, umierającej na gruźlicę kobiety - stając się osobą wolną.

Lecz posuńmy tezę dalej, nie koncentrując się na aspekcie jedynie kobiecości - wampiry Rice wyglądają wszak jak lalki: szklane oczy, blada cera, błyszczące włosy. Proszę przyjrzeć się jakiejkolwiek lalce porcelanowej. Wygląda tak samo. Wiecznie młoda, nieśmiertelna. Być może u Rice - wszystkie - są takimi lalkami, duszami uwięzionymi w ciałach o zmienionych parametrach, opisywanych jako 'układające się w dziwne pozycje', 'bezwładne'. Ci, którzy chcą się wyzwolić ze swojej statyczności, przegrywają. Przetrwają ci, którzy traktują się sami jako przedmioty, ozdobne, część wystroju pokoju, w którym siedzą. Jest to wizja nieśmiertelności zamrożonej, statycznej, uprzedmiotowionej, zamienionej w lalkę lub posąg, w której należy pogodzić się z byciem przedmiotem ubranym w piękne stroje, i nie walczyć z tym, iż właśnie takim jest się.

Ponadto w 'Kronikach' przewija się jeszcze posąg marionetki, zdradzając upodobanie autorki do lalek w ogóle - jest nim opis sztuki w teatrze, wysłanej przez Eleni Lestatowi w liście, polegający na przedstawieniu miłości wampira do marionetki, mającej na rękach i nogach złote sznureczki. Wampir pada martwy u jej stóp, gdyż nie może wyssać jej krwi, a ona śmieje się z niego. Czyż to nie doskonały obraz samej natury wampira i jego uwięzienia w doskonałej formie kukiełki na zawsze?

W jeszcze innym małym tableau tancerze-marionetki ustawiają się wokół żywej dziewczyny, otaczając ją i wabiąc, by sama dała się podwiązać do złotych sznurków, jakby i ona była marionetką. Smutnym tego rezultatem jest, że sznurki zmuszają ją do nie kończącego się tańca, aż wreszcie życie uchodzi z jej ciała. Błaga wymownymi gestami, aby uwolniono ją z pajęczyny nitek, ale prawdziwe marionetki śmieją się tylko i szydzą z niej, gdy ona umiera
[Anne Rice: Wampir Lestat]

Nie jest to zbyt wesoła wizja człowieczeństwa, zamienionego w kukiełkę i w pewien sposób ubezwłasnowolnionego, leżącego 'jak lalka w pudełku' - czyli w trumnie, pięknego i kompletnie martwego.



12.01.2009.
© Lillyan
Wszystkie prawa zastrzeżone